Autostopowicz cz. 1

Witam, mam na imię Kuba, jestem w miarę szczupłym i w miarę przystojnym średniego wzrostu 23 latkiem o wygolonych po bokach, trochę dłuższych na górze ciemnobrązowych włosach i przyjemnej dla oka aparycji. Jestem gejem odkąd pamiętam, nie mam jednak połamanych nadgarstków i nie budzę skojarzeń. Moja orientacja nie przeszkadza mi w byciu pełnowartościowym facetem. Zdarza się, że kobiety również mnie podniecają, ale generalnie wolę chłopaków z którymi mimo młodego wieku mam spore doświadczenia.
Jestem z południa Polski, aczkolwiek lato spędzam przeważnie na wybrzeżu, w związku z czym poniższa historia wydarzyła się w drodze nad morze, w bliższych lub dalszych okolicach Borów Tucholskich.
Było ok. 10 do południa, dzień (jeden z pierwszych dni lipca tego roku) zapowiadał się na bezchmurny i gorący, jechałem swoim gruchotem po jednej z tych cudownych dróg wojewódzkich na Pomorzu - cudownych bo dookoła malowniczy las, szosa gdzieniegdzie jeszcze mokra po nocnej ulewie, deszcz nadał kolorowi trawy na poboczu tą wspaniałą soczystość, i spotęgował dolatujący do mnie przez uchyloną szybę zapach mchu i igliwia. Na roślinach wokół mieniły się z rzadka w blasku świecącego bezczelnie słońca jeszcze ostatnie krople nocnego deszczu. Ta świeżość i czystość atmosfery wokół przynajmniej na mnie działa pobudzająco.
Pobudzająco tym bardziej, że od kilku dni nosiłem w swoich dwóch obłych magazynach mieszczących się w eleganckim, skórzanym, i starannie przeze mnie ogolonym worku nadmiar śmietany.
Jadąc tak, z jednej strony napawając się widokiem wokół, z drugiej irytując, że od jakiegoś tygodnia nie ruchałem, za kolejnym zakrętem dostrzegłem postać idącą poboczem w tą samą stronę w którą jechałem a więc tyłem do mnie. Zauważyłem szare, rurkowate spodnie z dresu, spory czarny plecak, i biało-czarną czapkę z daszkiem ubraną daszkiem do tyłu. Po chwili, gdy chłopak wyraźnie usłyszał samochód, odwrócił się, wyciągnął rękę w kierunku szosy i z błagalną miną na twarzy łapał mnie na stopa.
Jako że sam przejeździłem swoje jako autostopowicz, odruchowo zatrzymuję się w takich sytuacjach, tak też się stało i tym razem.
Uradowany chłopak podbiegł do samochodu, uchylił drzwi od strony pasażera, spojrzał na mnie i... odpłynąłem.
Mniej więcej mojego wzrostu (176cm), spod czapki wystawała we wszystkie strony burza czarnych włosów, jaśniutka, gładka cera na delikatnej, niezwykle przystojnej twarzy, ukoronowanej zgrabniutkim noskiem, piękne, pełne usta - mięsiste, obłe i jędrne, niemal murzyńskie wargi jak gdyby nie pasujące do tak szczupłego ciała, smukła szyja, szczuplutka sylwetka podkreślona dopasowaną, białą koszulką, na której miał czarną, sportową bluzę, zawieszone na biodrach dresy, i te oczy! Wielkie, głębokie, w kolorze ciemnego, dobrze oszlifowanego bursztynu... Mógł mieć najwyżej 18 lat. No ciasteczko! - pomyślałem.
Nie usłyszałem co mówił / o co pytał gdy uchylił drzwi, po prostu chamsko się na niego gapiłem, i dopiero po dłuższej chwili zorientowałem się, że stoję na pasie dość wąskiej drogi a ten aniołek w ludzkiej skórze spogląda na mnie pytającym, trochę wystraszonym, trochę nieśmiałym i odrobinę błagalnym wzrokiem tymi swoimi pięknymi oczyskami.
- Możesz powtórzyć? - powiedziałem kryjąc zakłopotanie.
- Czy jedzie Pan może nad morze? - zapytał dosyć nieśmiało
- Tak, a gdzie konkretnie chcesz się dostać?
- Gdziekolwiek - odpowiedział już pewniej.
A ja nie miałem wątpliwości, że muszę go mieć choćbym miał go związać i siłą wsadzić do auta.
- Wskakuj - rzuciłem.
Wsiadł, a ja poczułem zapach tanich perfum którymi każdy z nas namiętnie spryskiwał się początkiem liceum co tylko dodało pikanterii całej sytuacji. Jeszcze tylko przełożyłem jego plecak na tylne siedzenie i ruszyłem mając go obok siebie w całej krasie.
Po drodze dowiedziałem się, że ma na imię Darek, ma 17lat i mieszka w jednej z tych tajemniczych wiosek zapomnianych przez Boga i partię do których raz po raz widnieją drogowskazy informujące kierowców, że dana wieś jest np. 4 kilometry nierzadko gruntową drogą w prawo lub lewo od głównej trasy. Te miejscowości składają się często z zaledwie kilku domów, otoczonych kilometrami lasów i pól - kompletne odludzie.
Był "z dziury" jak sam to określał, skąd musi wszędzie dojeżdżać i gdzie straszliwie się nudzi będąc jedynym w wieku licealnym mieszkańcem swojej kilkunastoosobowej miejscowości.
Jako, że nadeszły wakacje Darek postanowił wyrwać się ze swojego zniechęcającego świata i spróbować poszukać jakiejś pracy sezonowej na wybrzeżu.
Do głównej drogi podrzucił go sąsiad, dalej miał zamiar złapać stopa jednak minęły aż 2 godziny zanim ktoś (szczęśliwie ja) się zatrzymał. Zrobił na mnie dobre wrażenie, był sympatyczny, posługiwał się nienaganną polszczyzną, wyglądał na inteligentnego. Brakowało mu trochę pewności siebie, zwłaszcza gdy mówił o swojej decyzji wyjazdu nad morze - wydawało mu się to czystym szaleństwem, strasznie się z tego tłumaczył jakby zrobił coś złego. Rozumiałem go, sam od 15 roku życia pracowałem sezonowo na wybrzeżu, i niczego nie żałuję, więc podzieliłem się z chłopakiem swoim doświadczeniem, powiedziałem żeby się nie martwił, że na pewno da radę, i inne banały jakie wypada mówić w takich sytuacjach.
Darek wspomniał, że liczył na większy ruch na lokalnej drodze wojewódzkiej którą jechaliśmy, że szybko coś złapie. Ja uświadomiłem sobie z kolei że, - na co kompletnie nie zwróciłem uwagi jeżdżąc po tych stronach piąty rok, że w tym roku od Torunia w którym zjechałem z autostrady jechałem niemalże sam pustymi drogami, które jeszcze rok temu były o tej porze delikatnie mówiąc "zatłoczone". w najmniejszym stopniu mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, to chyba ta pogoda i to piękno przyrody wokół zupełnie odebrało mi czujność. Gdzie Ci wszyscy ludzie niegdyś tu jeżdżący się podziali? No tak. Mamy przecież świeżo otwartą autostradę Łódź-Gdańsk, na którą zapewne wszyscy się przenieśli "bo szybciej" i stare dobre wojewódzkie szlaki świecą pustkami. Tym lepiej.
Jeśli o mnie chodzi, to standardowa rozmowa (w czasie której i tak zerkałem na niego co chwilę) o tym który z nas skąd jest, ile ma lat, dokąd jedzie i czym się zajmuje na początku naszej wspólnej drogi pozwoliła mi szybko ostudzić emocje które wybuchły we mnie wówczas gdy Dareczek otworzył drzwi mojego auta, jednak teraz, gdy dyskusja o plusach i minusach infrastrukturalnego rozwoju województwa zaczęła się szybko eksploatować, moje myśli coraz szybciej gnały w kierunku uświadamiania sobie w pełni tego jak smakowity kąsek los podstawił mi na talerzu: pokrojony w plasterki, podany w majonezie... Jeszcze tylko nabić na widelec i do buzi. Było to o tyle mało komfortowe, że nie miałem na sobie majtek, tylko luźne czerwone szorty, i biały podkoszulek, a więc wzwód który pewnie lada chwila stanie się mimowolną koniecznością, będzie w pełni widoczny i zauważalny.
Dłuższą chwilę jechaliśmy w milczeniu. Zrobiłem w głowie chłodną kalkulację: to ja jestem na wygranej pozycji, to ja mam auto, to ode mnie w tym momencie zależy jego być albo nie być... No ale bez przesady, nie jestem gwałcicielem, chociaż najchętniej wypyrtasiłbym go natychmiast - prowadząc samochód.
Stwierdziłem, że trzeba działać w sposób typowy dla takich sytuacji - tradycyjny, banalny i oklepany w swej treści, jednak forma musi tu być niestandardowa. Prawą ręką, niby mimowolnie i od niechcenia zacząłem się głaskać po wewnętrznej stronie uda.
Po chwili, przerywając milczenie wypaliłem:
- Masz dziewczynę?
- Nie. - Odpowiedział z lekkim zmieszaniem.
- Chłopaka? - spytałem równie rzeczowo jak przed chwilą
- No co Ty! Nie jestem pedałem - odparł jeszcze bardziej zmieszany
- Spoko, tak tylko pytam, wiesz jakie są czasy - odrzekłem spokojnie acz zdecydowanie.
Poczuł się chyba dosyć zakłopotany tematem. Ja, widząc to, przeniosłem rękę z uda na krocze i perfidnie zacząłem się głaskać po mieczu. Na efekt nie trzeba było długo czekać, od razu w moich szortach zaczęło robić się ciasno.
- Czyli dawno nie ruchałeś - rzuciłem niby od niechcenia przerywając chwilę ciszy od ostatniej wymiany zdań.
- No tak... dawno... odpowiedział i głos mu zadrżał
Nie przerywałem głaskania się w kroku gdzie zrobiło się już naprawdę ciasno.
- Nie brakuje Ci tego?
- No..., wiesz, ja nie miałem jeszcze zbyt wielu okazji do... - tłumaczył łamiącym się głosem.
W końcu na niego spojrzałem: coś się wydarzyło w jego spodniach, bo trzymał na nich skrzyżowane ręce, na twarzy był czerwony jak burak. Walczył. Sam ze sobą. Starał się odwracać wzrok w inną stronę jednak oczka co rusz uciekały mu w kierunku mojej ręki masującej mojego dobrze widocznego w szortach kutasa.
Patrząc na niego powiedziałem dobitnie z nutką zadowolenia i tryumfu:
- Jesteś prawiczkiem.
- Ja, nie... znaczy..., no dobra jestem... - powiedział z trudem opanowując własny głos. Stężenie homoerotycznych emocji i czystego testosteronu w tym samochodzie ewidentnie przerastały tego chłopca.

CDN
Proszę o zostawianie wszelkich opinii w komentarzach.

 

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

kubu 21dnia 2015-10-03 17:41:24.

dawaj dalej
super jest nie przerywaj pisania

Jadnia 2015-10-03 22:54:30.

Super

Qubadnia 2015-10-03 23:57:28.

Zapowiada się ciekawie :)

x69xdnia 2015-10-04 22:29:07.

Zajebiste! W końcu coś co ma swoje tempo rozwoju akcji, a nie grafomania! Więcej!

oaf55dnia 2015-10-05 01:52:01.

Dodaj następne jak najszybciej, nie mogę się doczekać! :)

Kiroodnia 2015-10-06 00:35:43.

Kontynuuj plz T_T

Depp69dnia 2015-10-24 14:08:29.

Zajebiste! Przynajmniej nie takie nudne, jak reszta ma tej stronie *_*

adidnia 2015-10-25 11:40:22.

super opowiadanie szkoda tylko ze nie ma zakonczenia

Kuba (autor)dnia 2015-12-02 01:05:10.

Już ma :)

Kiradnia 2016-01-03 14:25:30.

Świetne opowiadanie :3

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Autostopowicz cz. 1"

(pole wymagane)

Dodał/a: Kuba w dniu 3-10-2015 - czytano 7656 razy.
Słowa kluczowe: geje autostopowicz autostop oral anal kierowcy nastolatki młodzi outdoor plener samochód
Kategoria: