Butla

Mam na imię Piotrek, lat 27. Ogólnie rzecz biorąc uważam się za bi seksa. Mam żonę, dwa lata po ślubie. Doświadczenia z mężczyznami to dawna przeszłość. Nie biorę się za zdrady bo póki co nie warto mi ryzykować utraty małżeństwa. Kocham swoją o dwa lata młodszą Agatę. Niestety czasami nalatuje człowieka na chęć poczucia "wypełnienia". Agata w łóżku jest tradycjonalistką, wręcz nudziarą. Ale seks to nie wszystko na czym świat stoi. Nie zraża mnie to i na siłę też nie wymagam od niej cudów. Przychodzi czasem taki moment że chcica zwycięża i wtedy bez namysłu coś z tym zrobić trzeba. Skoro nie da się zaangażować nikogo żywego do pomocy to trzeba poszukać jakiś nieożywionych przyjaciół.

Dziś skończyłem pracę dużo wcześniej, wracając do domu jeszcze mijałem się w drzwiach z Agatą która dziś do pracy szła na drugą zmianę. Miałem chatke wolną na całe 9 godzin. To tym bardziej sprowokowało do moich poczynań. Zaczęło się od kąpieli. Wziąłem prysznic normalnie jak zwykle, po wszystkim przyszedł mi do głowy pomysł żeby zrobić porządek z włoskami tu i tam. Gole się rzadko i to przeważnie jak juz zapuszczę się jak dziki agrest. Dlatego dziś mając dużo czasu dla siebie postanowiłem odświeżyć małego. Starannie strzygłem i podbrzusze i okolice pałki a potem jeszcze jajeczka i pod nimi. Górę zostawiłem na lekki zarost a od jąder poszło na gładziutko aż do odbytu, który również dokładnie obgoliłem. Po zakończeniu posprzątałem, wkoczyłem jeszcze raz pod prysznic spłukać się i potem udałem się do sypialni poleżeć. Pilot w ręke i tv. Nie było nic ciekawego i już chodziło mi po głowie drzemnięcie się. Miałem już zamiar zwalić sobie konia (często tak robię przed snem jeżeli Agaty nie ma i nie można inaczej, po upuszczeniu ciśnienia w jakikolwiej sposób lepiej mi się zasypia) no ale jej nie ma więc chciałem uczynić to "na własną rękę". Już nawet gatki ściągnąłem i wtedy pomyślałem o swoim świeżo wygolonym odbycie. Początkowo zacząłem go masować na sucho, prawie na sucho z niewielką ilościa śliny. Pomyślalem że czemu nie, pobawie się dziś dziurką, dawno nic w sobie nie miała a chęci od jakiegoś czasu już są i to całkiem spore.Udałem się do szafeczki po lubrykant, na szczęście używamy czasem tego z Agatką więc dobrze że był. Tylko zabawek w domu już brak. Więc poptostu paluszkami sobie pomóc trzeba. Z tą myślą wracałem do wyrka. Wyciągnąłem jeszcze z szafy tylko stary plażowy ręcznik. Coś trzeba rzucić na łóżko, już czasu na czyszczenie od środka nie było a ubrudzić pościel zdarzyć się może i weź się z tego wytlumacz potem. Byłem już przygotowany do zabawy. Nawilżony ale spięty. Początkowo paluszek jeden tylko mógł swobodnie wejść do środka. Leżałem na plecach to i pozycja niewygodna. Dwa wejść miały ciężko, na siłę nue chciałem, ułożyłem się na pieska i dopiero wtedy się udało, powoli wepchnąłem je do końca i dopiero wtedy zacząłem sie rozluźniać. Za chwilę były w środku trzy a nawet i cztery. Ruszałem nimi, wpychałem jak najdalej mogłem ale to takie ogólnie zaleczanie, do pełni szczęścia brakowało mi czegoś jeszcze. Może źle, do pełni to przydałby się żywy kawałek dobrego fiuta, tego nie miałem więc byłem zmuszony znaleźć coś w zastępstwo. Wyruszyłem z sypialni na poszukiwania i po drodze nic, w łazience nic ciekawego co by się mogło nadać, w salonie świecznik. Świeca jest ok nawet bardzo ok ale ma to do siebie że się potrafi zgiąć, albo złamać nawet. Nie chodzi o strach że zostanie w środku, wydaliłbym ją ale tłumacz potem żonie nagłe zniknięcie swiecy, odpada. No więc zawędrowałem do kuchni. Lodówka, koszyk z ważywami. Było trochę tego ale jakoś też mnie nie przekonywało bawić się marchewką choć i to się zdarzalo już. No i wreszcie dopiero przy śmietniku znalazłem to czego szukałem. Po walentynkach uchowała się jeszczs butla po winie. Fajna taka bo z dlugą szyjką. Może nie za długą bo potem okazało się że jakby jeszcze dłuższa byla to też by miło było ale ok, dobre i to. Pozbyłem się etykiety i sreberka i wróciłem z nia do łóżka na ręczniczek. Nasmarowałem żelem na nowo dziurkę i nadziałem się na butle. Bez problemów wjechała do środka. Bawiłem się z 20 minut może nawet a to na leżąco, a to na pieska. Wyobrażałem sobie że rucha mnie jakiś fajny koleś. Zmieniając tak pozycje pomyślałem że teraz zdobęde ją na jeźdzca i siadając na niej wciskałem ją mocno w łóżko. Tu właśnie żałowałem że ta szyjka dłuższa nie była. Czułem jak pośladki blokują się na szkle. Mocno nasadzałem się na nią. Po dwóch minutach, może trzech zacząłem wreszcie bawić się małym. Długo się.nie bawiłem bo skończyłem dosłownie kilkoma ruchami napletka. Czułem zadowolenie. Odziwo nawet nic nie ubrudziłem. Pozbierałem tylko graty, dla pewności jeszcze raz się spłukałem pod prysznice i spełniony odbyłem dwu godzinną drzemkę. Gdy się obudziłem i ogarnąłem powyrzucałem śmieci dla pewności. Zanim Agatka wróciła z pracy narzędzia zbrodni w mieszkaniu już nie było. Choć szkoda, ale z drugiej strony może częściej właśnie to winko się u nas pojawiać zacznie, a może jakieś inne butelkowane w szkło z jeszcze dłuższa szyjką.

Historia zgodna z prawdą w 80%.

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

jardnia 2016-02-21 23:04:22.

Hmmmm...mam deja vu..:) Też mi się podobnie zdażało..

frikdnia 2016-02-22 20:56:29.

Do bani i ortografia zła.

rafdnia 2016-02-25 19:34:23.

Super, tez nie raz sie tak bawilem.

Janodnia 2016-08-17 08:53:48.

Super opowiadanie mega mnie podniecilo, bo sam także się W taki sposób zabawiam. Z chęcią poczytal bym więcej twoich opowiadań :)

Alicednia 2017-07-29 23:16:41.

Beznadzieja.

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Butla"

(pole wymagane)

Dodał/a: Pieczarek w dniu 18-02-2016 - czytano 11921 razy.