Chciałam go upokorzyć

Był ciepły,pachnący kwiatami i słońcem wczesny wieczór. Świat dookoła tętnił życiem, tylko ja byłem sam. Moja kobieta wyjechała i miała wrócić dopiero za tydzień. Postanowiłem nie siedzieć w domu i wyjść na spacer. Wolnym krokiem ruszyłem w kierunku swojej działki. Ogródki działkowe ,na których miałem swój kawałek ziemi,otaczał wysoki,druciany płot. Gęsty pas drzew i krzewów,zapewniał odrobinę prywatności. W chwili gdy miałem przejść przez otwartą bramkę,coś zwróciło moją uwagę. Kilkanaście metrów od wejścia, dostrzegłem jakieś trzy postacie.
Zaciekawiony podszedłem bliżej i ujrzałem coś co spowodowało dziwne napięcie w okolicach mojego rozporka. Postać kobiety w krótkiej mini spódniczce, z opuszczonymi do kostek majteczkami. Kobieta do połowy schowana była w dziurze,w płocie,przez którą próbowała przejść. Teraz stała tak zakleszczona,nie mogąc najprawdopodobniej z niej wyjść.
Stojących za nią dwóch starszych dziadków,obmacywało jej pośladki i krocze. Nie zważając na protesty,ani prośby dzieweczki,dalej robili swoje. Rozchylili jej nogi i zaczęli rozpinać rozporki. Wyłuskali swoje członki na wierzch i już mieli zacząć działać. W tym momencie wyskoczyłem zza drzewa i zacząłem krzyczeć-stać policja. W jednej chwili byli ubrani,nader żywo jak na swój wiek uciekając między bloki.
Gdy już zniknęli,podszedłem do niej. Teraz wyraźnie i z bliska,mogłem sobie pooglądać to cacko,które uratowałem. Śliczna jędrna dupcia,piękne zgrabne nóżki i wreszcie to coś,co było między nimi. To coś,czego miałem zamiar zakosztować i to zakosztować za zgodą jej właścicielki.
Panienka zaczęła dziękować za ratunek,prosząc jednocześnie,o pomoc w wyjściu z dziury. Zgodziłem się oczywiście i podciągnąwszy jej majteczki na właściwe miejsce, zasłoniłem je spódniczką. Usłyszałem głośne westchnienie ulgi i słowo dziękuję. Gdy poczułem że dzieweczka nabrała do mnie zaufania,zabrałem się za jej "ratunek".
Złapałem ją w pasie i próbowałem ciągnąć do tyłu. Robiłem to jednak tak, że za każdym razem ręce ześlizgiwały się z niej, nie dając żadnego efektu .Po paru nieudanych próbach,powiedziałem że jak widzi, ręce mi się ślizgają po jej spódniczce. Zaproponowałem że ją z niej zdejmę,wówczas lepiej będę mógł ją złapać. Chwilę się wahała,l ecz gdy ją zapewniłem że jesteśmy sami, zgodziła się.
Tym sposobem,byłem już w połowie drogi. Znów ująłem ją za biodra i zacząłem ją ciągnąć, lecz i tym razem, ręce ześlizgiwały się po jej majtkach. Przykro mi,l ecz twoja bielizna jest śliska,a to sprawia,iż nie mogę cię dobrze złapać. Zaproponowałem że po kogoś pójdę do pomocy, lecz kobieta gwałtownie zaprotestowała. Zrezygnowanym głosem powiedziała,iż jeśli faktycznie to ma pomóc,to mogę ściągnąć majtki.
Na to właśnie czekałem. Szybko się rozebrałem,stając za nią zupełnie nagi, z napuchniętym i sterczącym członkiem. Objąłem ją w pasie i mocno pociągnąłem, co wreszcie dało jakiś efekt. Domyśliła się a raczej poczuła że jestem nagi, pytając-czemu się rozebrałem. Udając naiwnego odparłem,że przecież sama mi na to pozwoliła. Odrzekła że nie chodziło jej o moje majtki, tylko o jej.
Obiecałem jej że za chwilę się ubiorę, bo szkoda teraz na to czasu i znów zacząłem ją wyciągać. Zgodziła się ze mną,prosząc abym się pośpieszył. Stanąłem za jej wypiętymi,rozchylonymi pośladkami, celując wprost w jej różowe,połyskujące wilgocią pachnące krocze.
Mocnym,stanowczym uchwytem złapałem ją za nagie biodra i pociągnąłem do siebie. Tym razem szarpnięcie dało efekt. Kobieta wysunęła się dość znacznie,l ecz niby to przypadkiem,mój członek wsunął się w nią. Odskoczyłem od niej, przepraszając za to co się stało i zwalając to na czysty przypadek. Kobieta zaczęła krzyczeć,l ecz przekonawszy się że jej pomogłem,poprosiła abym uważał i dalej ją wyciągał.
Udając skruszonego,wróciłem na swoje miejsce i tak jak poprzednio szarpnąłem ją. Znów trochę wyszła,lecz ja znów byłem w niej. Tym razem jednak nie wyszedłem,t ylko mocno do niej przylgnąłem. Będę musiał ciągnąć cię delikatnie i najlepiej to zrobię gdy będę do ciebie przyciśnięty. Usłyszałem cichy szloch i pełne rezygnacji przyzwolenie.
Stojąc za nią,pociągałem ją delikatnie do siebie, równocześnie samemu dociskając się do jej pośladków. Efekt był taki,że ona delikatnie wychodziła z dziury, ja zaś wchodziłem i wychodziłem z niej czyniąc tym sobie coraz większą przyjemność. Uwolnienie kobiety było coraz bliższe,postanowiłem więc uwolnić również coś jeszcze. Przyśpieszyłem ruchy,uwalniając nagromadzoną i powstrzymywaną do tej pory spermę , która z impetem tryskała do jej wnętrza.
Kobieta poczuwszy co zrobiłem,niepomna mojej pomocy,zaczęła wyzywać mnie od oszustów i świntuchów wykorzystujących biedne kobiety. Czując że za chwilę będzie awantura,ubrałem się,pozdrowiłem ją i odszedłem uważając, że teraz już da sobie radę. Postanowiłem jednak poczekać,czy tak faktycznie będzie. Kobieta jednak dalej stała tak jak ją zostawiłem i już miałem do niej podejść, by jednak tym razem faktycznie jej pomóc, gdy znów zobaczyłem tych samych starych dziadków co poprzednio.
Podkradłem sie bliżej. Oddzielały nas tylko krzaki i widziałem ich bardzo dokładnie. Podeszli do niej i zaczęli głośno rechotać. Nie pomógł ci twój bohater, ale widzimy że zagrzał dla nas miejsce. Rzeczywiście jej pochwa i pośladki były całe wilgotne od mojego nasienia. Panienka gdy to usłyszała, znów zaczęła płakać i krzyczeć. Żal mi się jej zrobiło, lecz gdy popatrzyłem na tych dwóch starych dziadków,którym niewiele życia pewnie zostało,zmieniłem zdanie.
Krzywdy jej przecież swoimi flaczkami nie zrobią. Pomacają trochę,poonanizują się i pójdą w swoją drogę. Jakże się jednak myliłem. Chwilę głaskali ją po dupie a następnie szybko zaczęli się rozbierać. Niby normalni starzy mężczyźni, ale gdy zdjęli kalesony ,przeraziłem się. Między ich nogami, zwisały długie grube, pomarszczone chuje. Zaczęli się onanizować,obmacując jednocześnie wypiętą do nich kobietę.
Na nic się zdały prośby i błagania. Na nic płacz, lament i wzywanie pomocy. Albert i Kazimierz bo takie mieli imiona starsi panowie,doprowadzili swój sprzęt do użytku i przystąpili do działania. Jako pierwszy stanął Albert, objął ją w pasie, przyłożył głowicę do jej szparki i mocno pchnął. Głośny jęk i stek wyzwisk poleciały w jego stronę z ust kobiety.
To nieładnie tak mówić,do starszego człowieka paniusiu-powiedział Albert i wyjął z niej swego chuja. Podniósł rękę do góry i opuścił ją gwałtownie na tyłek panienki. Kobieta zapłakała, lecz nie przestawała mu ubliżać. Znów mocny siarczysty klaps spadł na jej tyłek i znów wyzwiska. Te młodsze pokolenie nie ma szacunku dla starszych,ale to się zmieni. I znów następny klaps wylądował na lekko już zaróżowionej dupie kobiety.
Tym razem było słychać tylko głośne chlipanie. Znowu strzał na tyłek i kolejny. Będziesz teraz grzeczna-spytał Alfred i znów wymierzając kolejnego klapsa..Tak będę już będę, tylko niech pan już przestanie. Alfred stanął za nią i powiedział-rozchyl nogi panienko. Posłusznie to uczyniła,a teraz opuść trochę niżej dupę,bo jesteś dla mnie za wysoka. Kobieta wykonała jego polecenie,on zaś wbił się w nią,miarowo ruszając tam i nazad.
Po jakichś piętnastu minutach zamarł nagle i wyszedł z niej robiąc miejsce swojemu koledze. Kazimierz zajął jego miejsce , zaś jego gruby kutas zniknął w pochwie bez najmniejszego problemu i to chyba nie spodobało się dziadkowi, który postanowił skorzystać z innej drogi. Nabrał na dłoń wyciekającą z pochwy spermę i posmarował nią odbyt kobiety. Ta zaś widząc co się święci, zaczęła uciekać z tyłkiem.. Albert pomóż mi bo panienka znów jest niegrzeczna- poprosił Kazimierz. Albert złapał ją mocno za biodra pomagając tym samym wejść koledze w jej kakaowe oczko. Kiedyś musi być ten pierwszy raz, powiedział mocno ją rżnąć.
I tym razem na nic się zdały krzyki i płacze. Dziadek posuwał ją aż do końca, zlał się i dopiero wtedy wyszedł. Albert, gdzie my trafimy jeszcze kiedyś taką dupę. Nie ma szans-prawda. Jak to nie ma robimy powtórkę. I rzeczywiście jego gruby kutas znów zaczął sztywnieć. Umieścił go w cipce i pomału bez pośpiechu zaczął ją posuwać. Trwało to tym razem nieco dłużej. Wreszcie wyczerpany drugim w tym dniu wytryskiem, wyszedł z niej, ubrał się i odszedł ze swoim kolegą.
Tego było już dość, zmieniłem trochę głos i podszedłem do niej. Co pani robi w tym płocie i czemu jest pani naga. Niech mnie pan uwolni-błagam. Siedzę tu od paru godzin i nawet nie uwierzy pan co mi się przytrafiło. No cóż droga pani, widząc panią w tej pozycji i oglądając pani pośladki, stwierdzam że ktoś tu nieźle sobie poczynał. Opowiem panu, tylko niech mnie pan stąd wreszcie wydostanie.
Wie pan,powiedziała już ubrana. Mój mąż nie chce się ze mną kochać w mieszkaniu, więc czasami wymyślam różne dziwne miejsca. Tym razem jednak chciałam go ukarać za zdradę i wymyśliłam to miejsce. Wiem że rzadko ktoś tedy przechodzi,a jeśli już to tylko mężczyźni, bo kobiety same sie boją. Wydłubałam tę dziurę w płocie i czekałam na okazję.
Dziś była ładna pogoda,więc ubrałam się tak jak pan widzi i powiedziałam mężowi gdzie idę. Byłam pewna, że po jakichś piętnastu minutach wyjdzie za mną i mnie znajdzie. Przyszłam wiec tu i wsunęłam się w tą dziurę w płocie. Wystawiłam tym samym soja pupę, mając nadzieję że za chwilę ktoś będzie próbował zrobić z niej użytek.
Myślałam że wówczas nadejdzie mój mąż, zobaczy jakie to przyjemne uczucie, gdy ktoś rżnie twoją drugą połowę, uwolni mnie i przeprosi. Stało się jednak inaczej. Owszem szybko zjawił się ktoś, kto wykorzystał mnie w dość ciekawy i sprytny sposób, lecz mój mąż się nie pokazał. Gotowa byłam iść do domu, lecz wtedy zjawili się jacyś dwaj mężczyźni. Najprawdopodobniej ci samych którzy wcześniej próbowali się do mnie dobrać. Tym razem nikt im jednak nie przeszkodził. Nie chciałam też prowokować losu i uciekać żeby nie zrobili mi krzywdy a poza tym faktycznie utknęłam w tej cholernej dziurze.
To były dwa stare dziadki,pomyślałam w duchu,więc co mi tak naprawdę mogli zrobić. Siedziałam więc grzecznie, myśląc że sobie popatrzą,pomacają ewentualnie i pójdą. Niestety te świnie wyciągnęły te swoje grube parówy i używały sobie na mnie jak nikt nigdy dotąd. Wszystko mnie boli, ale najbardziej to , że zamiast upokorzyć swojego męża,sama zostałam upokorzona.
Zawsze możesz to zrobić jeszcze raz, pomyślałem w duchu. Z chęcią poczekam na następna okazję.

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

łapy opadają dnia 2018-03-12 13:39:45.

Ale głupoty... Czy tobie się sufit na łeb nie osunął... Ile razy zjechałeś na ręcznym w przekonaniu jakie to "zajebiste" opowiadanie udało ci się skopiować z sieci...

brak słówdnia 2018-05-19 08:47:15.

łapy opadają, twój komentarz świadczy o impotencji ale to podobno można leczyć, cóż z tego niestety, bo gdy nawet terapia się powiedzie, to jeśli twój penisek jest wielkości twojej inteligencji to żadnemu chłopcu tym pikusiem przyjemności nie uczynisz

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Chciałam go upokorzyć"

(pole wymagane)

Dodał/a: RozpuStnik w dniu 7-03-2018 - czytano 7213 razy.
Słowa kluczowe:
Zdrada słodka zemsta