Demony nocy

Wracając nocą, nieoświetloną uliczką marzyła o tym, aby jak najszybciej znaleźć się w domu i odpocząć po męczącym dniu.

Chociaż nikt tam na nią nie czekał. Spieszyła się.

Było ciemno. Zimno też dawało o sobie znać, ponieważ co chwile przeszywały ją dreszcze. Chłodny wiatr rozwiewał jej długie kasztanowe włosy. Nagle zorientowała się, że ktoś za nią idzie. Nikogo nie widziała,ale czuła czyjąś obecność. Rozglądała się, aby sprawdzić, czy jej przypuszczenia są słuszne. I były. Przed nią stanął starszy mężczyzna, który wyglądał niechlujnie... Czuć było od niego alkohol. Chciała go wyminąć ale strach sparaliżował jej poczynania. Mężczyzna to wykorzystał i złapał ją za rękę.

-Puść mnie ! - Krzyczała. Zabolało ją to.
-Nie ma takiej opcji słodziutka,zaopiekuje się tobą. Będziesz zadowolona. - usłyszała jego szyderczy śmiech, który wywołał u niej kolejną falę dreszczy tym razem mimowolnego podniecenia.

Próbowała się wyrwać, ale on był silniejszy.

Zaciągnął ją w uliczkę, której nie znała. Wydawała się bardzo straszna. Dziewczyna wciąż się bała. Kiedy zaczął się do niej przybliżać, zamarła.

-Pomocy ,pomocy! Proszę niech ktoś mi pomoże... - Krzyczała.

-Nikt ci nie pomoże. - Stwierdził pewny siebie i wciągnął ją do obskurnej kamienicy.

- NIEEE!!! - Krzyknęła na całe gardło.

Ciągnął ją schodami w dół, przyświecając sobie małą latarką z zapalniczki.

Na końcu piwnicznego korytarza zauważyła światło przez uchylone drzwi.

Tam mnie ciągnie pomyślała...

Gwałtownym ruchem wepchał ją do tego pomieszczenia.

Zobacz co znalazłem na ulicy ... powiedział do popijającego piwo kolegi.

Ładna cizia. Rozgość się mała powiedział i wstał z obskurnej wersalki.

Był w podobnym wieku co mój porywacz.

Woń dymu z alkoholem była odpychająca.

Szybko pozbawili mnie płaszcza i sweterka, posadzili na wersalce i kazali napić się z nimi. Odmawiała, ale siłą zmusili do wypicia zawartości połowy szklanki wstrętnej wódki...

- To tak na rozluźnienie mała, na przełamanie lodów.

A jak już o lodach mowa to może mogła byś... spytał prawie rozkazująco.

Drugi złapał za swoje krocze w spodniach. - Zobacz mała ile tu mam, chętnie się tym podzielę i zaśmiał się znowu.

Alkohol lekko uderzał jej do głowy, spowalniał ruchy, zmniejszał opór.

Zauważyli to oprawcy i zaczęli swobodniej sobie poczynać.

Łapali za uda, dotykali piersi. Odpychała ich, na tyle ile miała sił, ale co mogła zrobić taka kruszynka napalonym samcom?

Kolejna część garderoby siłą została jej odebrana.

Odpadające guziki koszulki ukazały jej koronkowy biustonosz, który błyskawicznie spadł i uwolnił piersi.

- No no mała cyce pierwsza klasa. Zaczęli je miętosić i uciskać co powodowało lekkie podniecenie... Dalej stawiała opór, próbowała się wyrwać, ale to spowodowało zwiększenie naporu i bardziej nachalne ich poczynania.

Guzik w spodniach puścił a po chwili już zjechały z jej tyłka.

Broniła ostatniej bramy wstydu i zażenowania. Jednak koronkowe majteczki były zbyt kruche i pozostały z nich tylko strzępy.

Widok lekko obrośniętego łona spowodował zachwyt oprawców, ręce obydwóch pchały się do niego , rozchylili uda i poczuła ich palce jak wciskają się w krocze. Zaczęłam gwałtowniej się bronić i wtedy to kilka siarczystych klapsów wylądowało na moim tyłku.

Żądza i podniecenie otrzeźwiło ich trochę. Jej dziewiętnastoletnie nagie ciało robiło ogromne wrażenie, czego skutki za chwilę dogłębnie odczuła .

Jeden złapał ją za ręce i już leżała na brudnej przesiąkniętej też spermą wersalce...

- Widocznie nie będę brana pierwsza na niej. - Pomyślałam.

Drugi ściągał spodnie. Dość spory kutas wyskoczył z jego majtek i skierował go pod jej usta.

-No mała obiecany lodzik.

Odepchnęła go i znowu kilka uderzeń zaliczyła tym razem w twarz, łzy napłynęły same do oczu.

Zaciskała usta jednak ten drugi przycisnął jej nos, złapała powietrze z którym zabrał się gruby kutas, i pozostał tam na jakiś czas.

Złapał ją za głowę i wpychał aż do gardła, dławienie się nie robiło na nim wrażenia. Ruchał ją w usta, aż zostawił tam sporą ilość spermy.

Poklepał po policzkach. - No mała niezła jesteś.

Drugi tymczasem już był bez spodni. Spojrzała w jego stronę, też miał czym się pochwalić!!! Czekaj zaraz go dostaniesz i rozchylił jej nogi... Stawiała coraz mniejszy opór. Chociaż tego nie chciała, zabrakło jej sił i poddała się cała.

Wtopił się ustami w jej łono polizał trochę i powiedział.

- Słodka pizdeczka.

Drugi miętosił jej cycki, fujara mu wisiała i ociekała ze spermy. Regenerował się.

Za chwilę poczuła jak duży i twardy członek wbija się we jej szparkę, która

była już wilgotna, i niestety pomogła zagłębić się w jej wnętrzu.

Zapiszczała. Już sama nie wie, czy z bólu, czy też z rozkoszy .

On nie przestawał, dawał więcej, głębiej i mocniej...

Chciała wyć, myśli przepływały przez jej głowę, docierało do niej,

że tu i teraz rucha ją stary oblech, a drugi czeka w kolejce.

Tej nocy jeszcze kilka razy poczuła ich narządy w sobie.

Nad ranem wyprowadził ją z ciemnej piwnicy i zagroził, że jak pisnę słówko o tym jebaniu, to znajdą ją i nie będą się tak cackać jak dziś.

Nic nie odpowiedziała i już tylko biegła w stronę swojego domu.

Już nie było jej zimno, chciała jak najszybciej zmyć z siebie nie zapach, tylko ten odór, jaki pozostawili na niej.

Stała długo pod prysznicem rozmyślając co ma z tym zrobić? Oglądała poobijane i zbrukane ciało.

Bała się gróźb, jakie skierował do niej i wstydu opowiadania o tym.

Milczała więc.

Po kilku dniach ciało wydobrzało, ale dusza cierpiała.
Psychicznie była zdołowana, przybita.


Skutki tego odczuwała co jakiś czas budząc się w nocy z krzykiem i zlana potem... Nie umiała już zasnąć. - Bała się.

Już nie wracała do domu tą feralną ulicą. Nadrabiała parę kilometrów aby

ominąć to miejsce.

Czas płynął demony wracały coraz rzadziej. Kiedy wydawało się, że już zapomina nagle powracały i wyrywały ze snu.


Po kilku latach i braku kontaktu z mężczyznami poznała przyszłego męża.

Rany już się zabliźniły, czasami koszmary powracały, a ona miała problem! Jak i czy powiedzieć to swojemu chłopakowi, czy jak mówią zabrać tajemnice do grobu???

Powiedziała i bała się, że to może być ich ostatnia rozmowa.

- Pomogę ci.

- Przy mnie zapomnisz o wszystkim...

- Kocham Cię przecież. - Odpowiedział.

Koszmary po ślubie, dalej przypominały o sobie i o przeszłości, która dręczyła ją do dziś.

PO kolejnym siadała na łóżku i próbowała uspokoić swój przyśpieszony oddech. Jej mąż dobrze wiedział co się z nią w tej chwili działo.

Nic nie mówił tylko mocno ją przytulał do siebie, aby zrozumiała, że przy nim jest bezpieczna.

- Wszystko będzie dobrze one się niedługo skończą. - Będziesz mogła uwolnić się od przeszłości raz na zawsze. - Powiedział

- Mam taką nadzieję kochanie. - Wyszeptała.

Położyli się przytuleni do siebie.

- Kocham Cię. - Powiedział jej do ucha.

- Ja Ciebie też. - Odparła, pocałowała go a potem zasnęła.

Koszmary nie skończyły się a czasami nawiedzały ze zdwojoną siła.

Ukrywała je i oszukiwała męża, że jest lepiej. - Nie było.

On to widział i wiedział. - Męczyło go, że nie umie jej pomóc a obiecał.

Nie chcąc wracać do domu i żony zaczął coraz częściej odwiedzać bar.

Topił smutek i cierpienie żony w alkoholu.

Tam też poznał kolegów do kieliszka i wylewał im swoje żale. - Opowiadał o gwałcie i koszmarach.

Jeden z jego nowo poznanych kolegów podsunął mu ciekawy pomysł na

pozbycie się koszmarów jego żony.

Mąż postanowił jak najszybciej zrealizować podsunięty przez kolegę plan,

pozbycia się traumy żony.

Następnego dnia wykręcając się wymówką, o problemach w pracy nie wyszedł po nią wieczorem.

Wracała sama okrężną drogą.

Bacznie obserwując wszelki ruch na opustoszałej już ulicy.

Dreszcz przeszył ją na widok zbliżającego się z przeciwka, jakiegoś faceta w kapturze. Szła spokojnie z opuszczoną głową.

Strach paraliżował jej umysł, bo już nie zwracała uwagi na nic innego, tylko na zbliżającego się faceta.

Nagle poczuła , jak z boku łapią ją za ręce i wykręcają do tyłu.

- Puszczajcie mnie.

- Krzyczała.

Facet w kapturze zbliżył się gwałtownie, złapał za cienką kurteczkę dotykając jej cycków.

- Co tam masz mała?

- Dasz popatrzeć?

Dreszcz a potem uczucie gorąca przeszyło jej ciał.

Kulminacja jego skupiła się w jej łonie.

Wyrywała się. Szarpała. Krzyczała i udało się .

Może nie trzymali jej zbyt mocno, a może zbliżający się samochód odstraszył napastników.

Biegłam z płaczem do domu.

Zadzwoniłam do męża, który szybko wrócił do domu.

- Przepraszam kochanie to moja wina i mojej pracy, żebym wyszedł po ciebie to nic takiego by się nie stała.

- A skrzywdzili cię?

- Nie. Odpowiedziałam płacząc, ale się bałam.

- Już dobrze jestem przy tobie.

- Kocham cie, ja ciebie też odpowiedziała mu żona.

- Nie wiem czy zasnę tej nocy?

- Nie martw się będę przy tobie.

Zasnęła nad ranem, a mąż nie był zadowolony z tego co zrobił.

- A jak to pogłębi jej koszmary?

- Pomyślał.

Następnego dnia spotkał się z kolegami i był zły na siebie, że dał się namówić na taką akcję.

-Słuchaj, za jakiś tydzień może dwa powtórzymy to, ale teraz nie zbliżymy się do niej, tylko będziemy szli za nią.

Ona musi uodpornić się na takie sytuacje, a koszmary zanikną bo jej mózg nie będzie wiedział o którym zdarzeniu mocniej pamiętać i sam się zaśmiał.

Bo chyba w to nie wierzył też, ale pomysł spodobał się wszystkim

jego kolegom.

A tak na marginesie to niezłe cyce ma twoja żonka, i roześmiali się wszyscy. - Wiem. Oglądam je codziennie.

Po kilku kolejkach rozeszli się.

Mąż już codziennie wychodził po nią.

Po kilku uściskach i pocałunkach wracali do domu.

- Dobrze, że wyszedłeś po mnie, bo bym się trochę bała sama iść.

- Trochę?

- No. Odpowiedziała żona.

- Dobrze, że tylko a może aż trochę.

- Pomyślałem. Czyżby coś pomogło?

Czas płynął, a żonka coraz rzadziej wspominała o koszmarach sennych.


Koledzy z baru, postanowili jeszcze raz nastraszyć mu żonę. Tym razem bez jego wiedzy. Wykorzystali wyjazd służbowy.


Szła pewnie ulicą, którą codziennie wieczorem chodziła z mężem, ale dziś była sama.

Nic nie mówiła jemu co naprawdę działo się z nią tamtego wieczoru.

Wiedział tylko o strachu jakiego się sporo najadła.

A że dotyk tego faceta rozpalił ogień w jej ciele i pozostawił żar między nogami, wolała zachować dla siebie.


Tym razem na ulicach było sporo ludzi.

Szła pewnie mijając kolejnych przechodniów.

Ulica się kończyła i musiała przejść wąskim tunelem na drugą stronę.

Oni wykorzystali to miejsce i tam czekali na nią. Tego wieczoru było nawet ciepło.

Była w obcisłej koszulce trzymając żakiecik na ramieniu.

Nie spodziewała się nikogo po drugiej stronie tunelu.

Nagle trzech facetów z kapturami na głowach zastąpiło jej drogę.

Zdrętwiała. Zatrzymała się i nie wie czy chciała krzyczeć, czy nie mogła.

Nie umiała wydobyć żadnego dźwięku z gardła.

- O nasza koleżanka!!! Odezwał się jeden, a drugi dodał.

- Dziś cyce prawie na wierzchu i złapał ją za pierś.

Odruchowo odepchnęła jego rękę. Stała jednak jak wryta.

Strach i coś jeszcze paraliżowało jej ciało. Nie trzymali, a ona nie mogła się ruszyć.

Faceci nie wiedząc co się z nią dzieje, szybko rozeszli się w różne strony.

Po chwili i kilku głębokich oddechach, ruszyła z miejsca.

W domu wzięła szybki prysznic i poszła zaraz do łóżka, gdzie długo rozmyślała, o tym co się wydarzyło.

Nie mogła już dłużej siebie oszukiwać. Jej ręka z cycków zjechała w majtki, gdzie pozostała na dłużej.

Palcami wyszukała łechtaczki i delikatnie ją muskając, wróciła myślami do obskurnej piwnicy, gdzie została kilkakrotnie zgwałcona.

Kilka lat temu chciałam zapomnieć o tym koszmarze, który nawiedzał ją nocą. Jednak dziś, leżąc na łóżku z ręką w majtkach, odtwarza tamte chwile z detalami jakie zapamiętała. I ... podniecała się.


Mąż wrócił z delegaci po trzech dniach, a ona zachowała w tajemnicy kolejny atak na nią.

- Kochanie! Jak tam twoje koszmary?

- Dobrze. Odpowiedziałam.

- Jak to? Dobrze, spytałem.

- No, już nie pamiętam kiedy były ostatnie, i się zaśmiała.

Podszedł do niej przytulił mocno i powiedział.

- Widzisz! Pomogłem ci.

- Dziękuje, chociaż nie miała pojęcia w jaki sposób jej pomógł.

Nie drążyła dalej tego tematu.


Wszystko wracało do normy.

Dalej wychodził po żonę, wracającą z pracy. Drinkował z kolegami,

którzy nie wspomnieli o ostatniej akcji za tunelem.

Trochę byli zdziwieni ,że on nic nie mówi o tym.

- I jak tam żonka spytał jeden nieśmiało. Dalej ma koszmary?

- Hm!!! Chyba pomogło, bo od jakiegoś czasu nie skarży się.

- Ooo to kolego stawiasz nam drinka.

- Tak stawiam.

Dziś wypili zbyt wiele, a jej mąż za wiele i zapomniał wyjść po żonkę. Koledzy dostarczyli go domu, obawiając się czy ich nie rozpozna.

- Nie poznała, a może nie chciała!?

Wszyscy byli wstawieni, mąż trochę otrzeźwiał przez drogę.

- Zapraszam was do siebie, poznacie moje kochanie.

Zataczając się wszyscy dotarli pod drzwi, otworzyła im żona w długim, przeźroczystym szlafroku.

- Kochanie wróciłem, a to moi koledzy, zaproś ich do środka.

- Musimy jeszcze się napić! Oznajmił.

- Świętujemy!!! Dodał.

I wszyscy wtoczyli się do pokoju.

Nie chciała pytać co świętują, przygotowała kieliszki, wystawiła zakąski na stół.

- Kochanie! Usiądź, i napij się z moimi kolegami.

Zajęła miejsce przy stole, szlafrok odsłaniał lekko jej nogi.

Wstała i chciała iść się przebrać, ale wszyscy protestowali.

- Kochanie pięknie wyglądasz w tym co masz, a najpiękniej nago dodał.

Została w samym szlafroku, nie miała na sobie bielizny, co zaczęło ją lekko podniecać.

Podchmieleni koledzy męża, wodzili po niej wzrokiem, zatrzymując się dłużej na intymnych miejscach.

Zauważała to, podniecenie rosło, była już wilgotna.

Najchętniej opuściłaby to towarzystwo i poszła do sypialni zrobić sobie palcówkę.
Ale samo życie planowało dla niej niespodziankę.

Polewali coraz więcej, jej i mężowi.
Nie miała słabej głowy w przeciwieństwie do męża, który już nie mógł sam się podnieść z krzesła.

Koledzy mu pomogli i położyli w drugim pokoju na wersalce.

Ona tymczasem przygotowała kolejne przekąski, bo wieczór się rozkręcał a towarzystwo chciało jeść, pić i bawić się.

Panowie włączyli muzykę i zaczęli zapraszać ją do tańca.
Nie odmówiła, kleili się do niej jak muchy na lep.
Dotykali, zaglądali pod szlafrok, muskali jej piersi.

Nie wytrzymała i wyszła do łazienki.

- Co robić, co robić??? Myślała.A krew się gotowała.

Alkohol szumiał w jej głowie, nie mogła się skupić.

Dreszcze błądziły po ciele, kumulując się między jej nogami.

Ona nie chciała, ale jej łechtaczka, wargi sromowe i cała reszta, były innego zdania,wręcz krzyczały.
- Oddaj się. - Zrób to.

Kiedy wróciła do pokoju, panowie posadzili ją na rogówce.
Przysiedli się obok, dotykali za nogi, ręce, trącając piersi.
Nie zauważyła, jak pozbawili ją paska od szlafroka, który się rozchylał coraz bardziej, ukazując wdzięki.

Pozwalali sobie coraz śmielej, gładzili uda, dotykali cycków.
Starała się opierać, ale żądza zwyciężała.

Wstała, a szlafrok zsunął się, ukazując jej nagie ciało.
Chciała się szybko okryć, ale już jej nie pozwolili na to.

Ta okoliczność otrzeźwiła trochę wszystkich.W ich oczach widziała
podniecenie, żądzę.

Jeden z kolegów męża wziął ją szybko na ręce i zaniósł do sypialni.

Ogarnięta przez zwierzęcą chuć posiadania obcego kutasa w sobie, nie protestowała, nie myślała... Oddała się.

Rzucił ją na posłanie.
Za nim do sypialni weszli pozostali, rozbierając się w pośpiechu.

Ich członki sterczały już naprężone, kiedy wszyscy byli nadzy położyli się obok niej, pieszcząc i całując spore cyce.

Jeden rozchylił jej nogi i przyssał się do pizdy. Była już bardzo wilgotna

i gotowa. Czekając na kutasa, przyjmowała i oddawała pocałunki.

Po chwili całowała już pokaźnego członka, który wciskał się coraz głębiej , aż dotarł do gardła.

Faceci zmieniali się, między jej nogami, pieścili, lizali. Nagle jeden podniósł jej nogi, i założył na swoje ramiona.

Iii... dostała to, na co czekała. Wszedł w nią z impetem, aż zawyła

z rozkoszy. Jebał zmieniając tempo, co stymulowało jej podniecenie. Chciał zaimponować kolegom co bardzo jej odpowiadało i doprowadzało do częstego szczytowania.

Spuścił się do środka, gasząc na chwile palący się tam od dawna ogień.

Żar jednak pozostał. Kolejny próbował dorównać koledze...

Starał się mocno.

Orgazmy małe i większe przeszywały ciało, jak jebał ją już ostatni... niestety koleś, którego wytrysk spermy przyjęła do ust.

Zmęczona, ale zaspokojona, leżała na mokrej pościeli.

W głowie szumiało i wszystko wirowało.

Faceci dyskretnie opuścili nasz dom, nie chcąc obudzić męża.

Kiedy emocje opadły, wzięła prysznic i położyła się, grzecznie

zasypiając obok niego.

Nazajutrz mąż wyszedł wcześnie rano, nie obudziła się, co wcześniej się nie zdarzyło. Była wyczerpana, spała do południa.

Kiedy weszła do sypialni, łóżko było skotłowane!!!

Lekko się zatrwożyła, pytając w myślach. - Czy on to widział?

- Co powie jak wróci?

Wracali razem, nie rozmawiając o wydarzeniach z zeszłego wieczoru.

Potem kochali się namiętnie w łóżku, gdzie wczoraj doznała tyle rozkoszy.

Koledzy odwiedzali męża. Robili imprezy, które kończyły się podobnie.
- Orgią... ze mną w roli głównej.

A mąż... - Czy wiedział??? - No cóż!!!
- Może uznał to za efekt uboczny zastosowanej terapii........ - O której dowiedziałam się ostatnia.


KONIEC

prawdopodobnie....

 

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

jogibabudnia 2016-07-21 20:37:49.

Zanim klepniesz wyślij przeczytaj co napłodziłeś... raz jest w trzeciej osobie, raz jako narrator a innym razem w pierwszej osobie. Treść spoko ale takie szczegóły odbierają przyjemność czytania.

lesz36dnia 2016-07-22 19:28:19.

A ty chciałbyś mieć 2 przyjemności naraz???
powyrzucaj niektóre 'm' jak cie drażnią bo może mi umknęły.
Tu akcja się zmienia , więc i osoba szybko musi się dostosować, więc się zmienia
pozdrawiam

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Demony nocy"

(pole wymagane)

Dodał/a: lesz36 w dniu 20-07-2016 - czytano 11336 razy.
Słowa kluczowe: seks żądza grupa zdrady
Kategoria: