Karol

( Opowiadanie z akcentem bi. Historia prawdziwa )


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Karola, odniosłem wrażenie, że jest chłopakiem totalnie nieśmiałym i bardzo spokojnym. Może nawet trochę flegmatycznym. Właśnie zdał maturę i szykował się do egzaminów na studia.
Spotkaliśmy się w stolicy, po ponad roku wspólnego pisania na gej czacie. Wiedziałem o nim sporo – ponad rok, to dużo czasu, aby móc poznać się dość dobrze i przywiązać do siebie.
A więc Karol pochodził z niewielkiego miasta pod Warszawą, w chwili naszego pierwszego spotkania miał niewiele ponad dziewiętnaście lat i nigdy przedtem, jak pisał, nie poznał żadnego geja.
Karol rzeczywiście uznawał siebie za człowieka nieśmiałego. W szkole szło mu bardzo dobrze, zajmował się głównie nauką. Wygrywał wszystkie olimpiady matematyczne i konkursy znajomości języka angielskiego. Był też niezły z fizyki, informatyki i biologii. Za swoje osiągnięcia otrzymał nawet ważne stypendium, ufundowane przez prezydenta miasta.
Za największe szaleństwa swojego życia, Karol uznawał wypicie dwóch kieliszków wódki na własnej Studniówce i spróbowanie papierosa, do czego „nakłonił” go facet jego starszej siostry. Jednym słowem – porządny chłopak: grzeczny i bardzo inteligentny.
Kiedy w końcu nadszedł czas spotkania, wybraliśmy stolicę. On miał zdawać tam egzaminy na studia, a ja wykorzystałem okazję objęcia w posiadanie na cały miesiąc mieszkania mojego kumpla z roku, który po obronie magisterium, wyjechał na staż za granicę. Sytuacja była idealna.
Pierwsze wrażenie odnośnie Karola było dokładnie takie, jak sobie wyobrażałem. Wysoki, trochę niezdarny, nieśmiały chłopak. Z początku bardzo zawstydzony i często się rumieniący. Czy przystojny? O, tak. Chociaż nie w oczywisty sposób. Ciemny blondyn, może nawet szatyn, obcięty na krótko i gładko ogolony, z dużymi, szarymi, trochę zamyślonymi oczami. Uwagę zwracało jego wysokie czoło z niewielkimi zakolami i usta – szerokie, mięsiste i różowe. Kiedy się uśmiechał rozszerzały się jeszcze bardziej.
Wyglądał jak typowy grzeczny chłopiec – nieśmiały ministrant, zamyślony matematyk, czy ktoś w tym stylu. Takie trochę lelum polelum, jeśli wiecie o co chodzi. Miła i sympatyczna niezguła.
Jego styl też wydawał się tylko podkreślać ten wizerunek. Miał na sobie idealnie dopasowane, może nawet trochę zbyt obcisłe jeansy, zwyczajny t-shirt, torbę przez ramię i czapeczkę z daszkiem ( było gorąco ). W sumie wyglądał na zwyczajnego chłopaka.
Tamtego letniego i upalnego dnia, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, zabrałem Karola do mieszkania, w którym przebywałem.
Trzy początkowe godziny naszej znajomości upłynęły nam na długich i szczerych rozmowach. Nie mogliśmy się nagadać. Karol okazał się chłopakiem niesamowicie nieśmiałym i naprawdę bardzo inteligentnym.
Mimo dzielącej nas różnicy prawie sześciu lat, podziwiałem jego inteligencję, szkolne sukcesy, o których opowiadał, kulturalne słownictwo i wielkie wprost opanowanie.
Dobra, można było nazwać je flegmatycznością, ale przy moim nerwowym charakterku, to było dość relaksujące połączenie.
No i skłamałbym, gdybym nie wyznał, że oprócz rozmów i duchowego porozumienia, mieliśmy też na siebie ochotę.
Karol okazał się bardzo pojętnym i zdolnym uczniem, jeśli o to chodzi.


Pierwszy pocałunek wyszedł z mojej strony, jakieś trzy - cztery godziny po dotarciu do mieszkania. Karol bardzo szybko złapał, o co w tym biega i odwzajemnił go z taką fachowością, że przez chwilę nie mogłem uwierzyć w to, że był prawiczkiem. Okazało się, że jego duże usta i podobnie duży język potrafią nieźle namieszać – całowaliśmy się coraz namiętniej, muskając się czubkami języków – trwało to chyba godzinę albo dłużej.
Zdumiewał mnie ten chłopak, nigdy bym nie przypuszczał, że będzie w tym aż tak dobry.
- Ty kłamco – śmiałem się, nie przestając całować jego dużych ust, - Nigdy nie uwierzę, że robisz to pierwszy raz …
- Robię to pierwszy raz. Przysięgam – odpowiedział, prawie nie wyjmując swojego języka z moich ust. - Ale już mi się bardzo podoba...
To było pierwsze duże zaskoczenie, co do Karola.
Nieśmiały chłopak całkiem szybko potrafił się rozkręcić. Już wtedy byłem pewien, że ten chłopak będzie świetny w łóżku. Uczył się zdumiewająco szybko i był nieźle napalony.
- Jesteś taki napalony …. - mówiłem, nie przestając się z nim lizać.
- Oczywiście – odpowiadał mi, też nie przerywając. - Mam dziewiętnaście lat i jestem bardzo napalony...
Drugie, jeszcze większe zaskoczenie, spotkało mnie, kiedy podczas naszej, coraz bardziej namiętnej kotłowaniny na wersalce mojego kumpla, moja ręka powędrowała między nogi Karola, i poprzez materiał jego ciasnych jeansów, wyczuła coś zadziwiająco twardego i dużego.
Wow – pomyślałem, - ten gówniarz musi być całkiem porządnie obdarzony.
- Jest duży – mruknąłem, nie przerywając pocałunków.
- Całkiem możliwe – odparł Karol dyplomatycznie, całując mnie coraz bardziej odważnie.
Masowałem go dłonią przez spodnie i czułem, że jest mu tam już bardzo ciasno. Wrażenie było podobne, jak gdybym masował naprawdę dużego, twardego jak kamień ogórka, który znajdował się w jeansach tego niezguły.
- Ma tyle centymetrów, ile mam lat – jęknął Karol całując mnie , i jeden dodatkowy gratis!
- O kurwa … - szepnąłem nie przerywając lizać Karola.
- Co, nie spodziewałeś się?
- Nie spodziewałem się, że nie jesteś aż taki nieśmiały, jak próbujesz mi wmówić – zaśmiałem się.
- Bo widzisz... - odpowiedział Karol, przez moment patrząc mi w oczy. - Jak mówi moja siostra : „ty jesteś nieśmiały inaczej” … Na co dzień uosobienie spokoju i grzeczności, ale jak mi coś odbije to …. - zaśmiał się.
- Mogę cię zerżnąć? - zapytałem nagle bez ogródek, bo naprawdę miałem na to ochotę.
- Jak najbardziej – odpowiedział Karol, znów wkładając język do moich ust. - Będę zaszczycony.


To, co działo się potem w mieszkaniu mojego kumpla, było chyba największym seksualnym maratonem mojego życia.
Pieprzyliśmy się na okrągło przez niemal tydzień, wychodząc z łóżka tylko do kuchni, łazienki, albo po to, żeby zmienić miejsce pieprzenia się.
Wyglądało to tak, jakbyśmy chcieli za jednym zamachem zrekompensować sobie ten cały rok, gdy mogliśmy tylko pisać na czacie.
Tak jak przypuszczałem – Karol był świetny w łóżku. Był zdecydowanie pasywny, miał ładny, kształtny i bardzo obrotny tyłek, jeśli wiecie, co mam na myśli, a ja wchodziłem w niego kilka albo kilkanaście razy dziennie, przez tydzień, i ciągle nie mieliśmy dość.
Poza tym Karol charakteryzował się tym, że bardzo intensywnie i … bardzo głośno, przeżywał orgazmy analne, co na pewno nie podobało się naszym – i tak nazbyt cierpliwym, sąsiadom.
Jechaliśmy po całości. Po tamtym tygodniu całe mieszkanie dosłownie kleiło się od spermy, a my, po krótkim odpoczynku zaczynaliśmy kochać się znowu, po raz kolejny.
Najpierw się kochaliśmy, potem pieprzyliśmy, a potem rżnęliśmy się po prostu jak króliki, a ja zasłaniałem dłonią duże usta Karola, żeby nie zbudził sąsiadów.
Ile razy to zrobiliśmy? Nie mam pojęcia, po pięćdziesiątym razie, przestałem liczyć.


Któregoś popołudnia po kolejnym seksie, siedzieliśmy obok siebie na wersalce mojego kumpla i gadaliśmy.
- Nie wierzę, że nigdy tego nie robiłeś – zagaiłem znowu. Jesteś za dobry.
- Naprawdę nigdy przedtem tego nie robiłem – zaczerwienił się Karol i zarumienił jak niewinny chłopiec ( trochę za późno ).
- Słowo honoru?
- Słowo honoru. Że nigdy tego nie robiłem. To znaczy nie z facetem ….
- O cholera! - zawołałem – pieprzyłeś się z kobietą?!
- Nie no, co ty – zawstydził się Karol. - Chyba nie można tak tego nazwać …
- Coś kręcisz, gnojku – zaśmiałem się.
- Nie kręcę. To znaczy, wiesz... Na osiemnastkę dostałem prezent od kolegów z klasy. Taki... dość specyficzny ….
- Co to było?
- Jakby ci to powiedzieć.... To była lalka. Gumowa. Do nadmuchania. Taki głupi kawał.
- O, do diabła! - zawołałem – Dymałeś gumową lalę!
- Ciichoo … - uciszył mnie „grzeczny chłopiec” Karol. - Zaraz dymałeś. Po prostu spróbowałem kilka razy. I to wszystko.
- Dymałeś ją, dymałeś … - przedrzeźniałem się.
- No dobra. Dymałem ją – przyznał chłopak. - Ale cały czas myślałem o tobie.
Roześmiałem się. Ten koleżka był naprawdę niezłym freakiem.
Chwyciłem go za tył głowy i wsunąłem swój język w jego usta. Odpowiedział błyskawicznie tym samym.
- Czyli wiesz jak obchodzić się z cipką? - zapytałem, nie przestając się z nim całować.
- Całkiem możliwe – odpowiedział. - Choć to bardziej intuicja, niż wiedza …
- Jesteś bi – stwierdziłem, kręcąc młynka językiem w jego ustach.
- Nie, no co ty – jęknął. - To znaczy podobają mi się kobiece piersi, myślę, że są seksowne. Zwłaszcza te duże. Ale chyba bym nie mógł być z dziewczyną....
- Ale zerżnąć dziewczynę byś chciał … ( teraz całowałem go naprawdę lubieżnie )
- Możliwe … wysapał mi w twarz, tak że poczułem jego ciepły oddech w swoich ustach.
Potem znowu zaczęliśmy się pieprzyć, a obraz Karola posuwającego gumową lalę w swoim pokoju, tak mnie podkręcił, że zerżnąłem go ostro, jak nigdy wcześniej. Krzyczał z rozkoszy, a sąsiadka zaczęła stukać w ścianę i krzyczeć „cicho tam, bo wezwę policję”.


Wróciliśmy do tej rozmowy następnego dnia przy późnym śniadaniu. Najpierw Karol zadręczał się faktem, że zamiast uczyć się do egzaminu, bez przerwy uprawia seks. Nie spodziewał się tego zupełnie, i nie spodziewał się, że tak mu się to spodoba.
- … chociaż wiesz – powiedział, - Zanim się spotkaliśmy, byłem u fryzjera. Była tam jedna starszawa babka, z wyglądu bardzo bogata. Coś w stylu wypindrzonej lafiryndy – zaśmiał się.
- I co?
- Kiedy szedłem żeby usiąść na fotel, zauważyłem w lustrze, że gapi się centralnie na mój tyłek …
- Nie dziwię się. Masz bardzo dobry tyłek.
- No, wtedy też sobie tak pomyślałem. To znaczy wiesz, nie zrozum tego źle, że jestem jakimś narcyzem, czy coś. Potem, kiedy już byłem strzyżony, znowu spojrzałem w lustro na tę babkę, a ona popatrzyła na mnie i oblizała wargi, tak wiesz... znacząco. Pomyślałem : kurcze, ma na mnie ochotę. Na mnie …
- Dziwi cię to?
- No jasne. Mógłbym być jej synem.
- Zobaczyła w tobie faceta.
- No właśnie. Wtedy ja też pierwszy raz zobaczyłem w sobie faceta, a nie chłopaka. Przed wyjazdem do Warszawy rozebrałem się przed lustrem do slipek i stwierdziłem, że …
- Że jesteś niezłym facetem … - pomogłem mu.
- Coś w tym rodzaju – stwierdził i zaczerwienił się.
- Jesteś zajebistym facetem – powiedziałem.
- Możliwe … Przy tobie odkryłem, że mam duży potencjał….
Chwyciłem jego głowę przez stół i zaczęliśmy się całować. Długo, namiętnie – jak zwykle. Obaj mieliśmy spierzchnięte kąciki ust od tego ciągłego lizania się, ale nie była to żadna przeszkoda.
I wtedy, podczas tego całowania, Karol jakby zupełnie od niechcenia, powiedział coś, co stało się kluczowe dla tej historii:
- A może byśmy zamówili sobie dziwkę na telefon i ją przelecieli? Chyba nas stać ...
- Poważnie? Chciałbyś to zrobić?
- Mógłbym – jęknął Karol nie przestając mnie całować.
To, co czułem wtedy było bliskie szoku. Szoku, bo Karol NAPRAWDĘ był grzecznym chłopakiem, typem naukowca, wzorowym i spokojnym uczniem – i takie zachowanie było czymś, czego chyba nikt by się po nim nie spodziewał.
Szoku, bo ukłucie zazdrości było spore ( jednak przywiązałem się do tego chłopaka ). I przede wszystkim – bo myśl o tym, zajebiście mnie podjarała.
Pomyślałem sobie, że chcę zobaczyć jak to robi.


Chciał tego naprawdę. Przez kolejne pół dnia przeczesywaliśmy Internet w poszukiwaniu dziewczyny dla Karola, a patrzenie jak jest w to zaangażowany, skupiony i z jaką uwagą śledzi różne anonse towarzyskie, jeszcze bardziej mnie podkręciło. Ten chłopak był naprawdę napalony.
W końcu znalazł coś, co mu odpowiadało, ale … wstydził się zadzwonić, więc zadanie to spadło na mnie.
- Agencja call girls słucham? - usłyszałem kobiecy głos po drugiej stronie, kiedy wystukałem podany mi przez Karola numer telefonu.
- Tak. Yyyy … Dzień dobry. Chciałbym zamówić dziewczynę dla młodego chłopaka.
- W jakim wieku ma być pani? - chciała wiedzieć babka po drugiej stronie.
- Młoda? Stara? - zapytałem Karola, zakrywając dłonią speaker.
- Młoda – odpowiedział Karol.
- Nie więcej niż 30 lat – powiedziałem i zobaczyłem jak Karol kiwa głową potakująco.
- Czy pani ma mieć duży biust?
- Ma mieć duże cycki? - znów pytanie do Karola.
Chłopak zaczerwienił się jak burak, uśmiechnął od ucha do ucha i w wielkiej radości zawołał:
- O tak, jak największe!
- Tak. Może być bardzo duży biust.
( Karol schował twarz w dłoniach, w geście pt. „o rany, co to będzie” ).
- Dobrze. Proszę podać adres. Pani przyjedzie za godzinę.
Podałem adres, pożegnałem się i czekaliśmy, siedząc obok siebie na wersalce. Zapytałem Karola, czy mam wyjść, ale odpowiedział, że mogę zostać. Nie mieliśmy też prezerwatyw
( zaufanie ) i przez chwilę zastanawialiśmy się, czy nie będzie to problem, ale doszliśmy do wniosku, że dziewczyna musi je mieć.
Obaj byliśmy podekscytowani i strasznie zdenerwowani. Nie wiem, który z nas bardziej.


Około dwudziestej ktoś zadzwonił do drzwi.
- O kurcze, co teraz będzie? - Karol nagle zamienił się w przestraszonego chłopczyka.
- Teraz Karolek dostanie to, czego chciał – powiedziałem z nerwowym uśmiechem i ruszyłem, aby otworzyć.
Za drzwiami stała dziewczyna w towarzystwie młodego, sympatycznego kolesia, który jakoś nie wyglądał na alfonsa. Wręczyłem mu banknot, odpowiadający godzinie pracy dziewczyny i koleś bardzo szybko się ulotnił.
Dziewczyna weszła do mieszkania. Była to młoda, może dwudziestopięcioletnia, nieco pulchna ( ale w granicach estetyki ) laska, o oldskulowo wytapirowanych blond włosach. Mogła być znudzoną studentką ostatniego rocznika, dorabiającą na ciuszki – nie ważne.
Na okrągłej, dość ładnej, ale znudzonej i trochę jakby głupkowato zdziwionej twarzy miała mocny makijaż. Usta pomalowane czerwoną szminką i małe kolczyki – perełki, w uszach.
Zanim zobaczył ją Karol miałem okazje przyjrzeć jej się w przedpokoju i już wiedziałem, że spodoba się chłopakowi.
Była seksowna, nawet ja to odczuwałem. Mimo tego, że była dość dużą dziewczyną, jej nogi pod krótką, szeroką sukienką, ubrane w cieliste rajstopy, wyglądały kusząco i ponętnie.
Wyżej było jeszcze lepiej – piersi! Miała duże, okrągłe, sprężyste piersi, które nosiła w sporym dekolcie, odsłaniającym nieco jej koronkową białą bieliznę.
Myślę, że każdy hetero facet byłby zachwycony.
Myśl, że dostanie ją Karol , który nie był przecież hetero facetem, dziwnie mnie podnieciła.
Kiedy dziewczyna weszła do pokoju, Karol podniósł się z wersalki i wyciągnął do niej dłoń:
- Cześć – przywitał się kulturalnie.
- Nie spodziewałam się dwóch – odparła, nie odwzajemniając uścisku. - To będzie kosztować drugie tyle.
- W porządku – powiedziałem, - będzie tylko on. Ja tu posiedzę.
Usiadłem w fotelu i zdenerwowany, ale także podniecony, spokojnie na tyle, na ile było to możliwe, obserwowałem przebieg wypadków.
Teraz już wszystko było w rękach Karola.


Dziewczyna zaczęła się rozbierać. Zsunęła sukienkę, a potem rajstopy i koronkowe majtki. Stała przed nim na wysokich czerwonych szpilkach, bez majtek, mając na sobie tylko buty i koronkowy biały biustonosz ( znała się na rzeczy, to co najlepsze zostawiła na koniec ).
Karol sterczał przed nią i uśmiechał się nerwowo i trochę głupkowato, patrząc raz po raz, to na nią, na jej nogi i starannie wystrzyżoną w kwadracik cipkę, to na mnie – z przepraszającym wyrazem twarzy.
- Mam zdjąć buty? - zapytała go.
- Nie – odpowiedział, - zostań tak.
Kiedy zrobiła krok ku niemu, Karol, spoglądając kątem oka na mnie, ściągnął swoją koszulkę.
Miał bardzo ładne ciało - choć nigdy nie trenował i od sportu trzymał się przeważnie z daleka ( wolał matematykę ), jego tors i brzuch były niemal idealne: opływowe i lekko umięśnione ( nie tak jak sportowcy, ale na jego ciele nie widziałem grama zbędnego tłuszczu ).
Dziewczyna podeszła jeszcze bliżej i położyła dłoń na kroku Karola.
Miał na sobie jak zwykle dość obcisłe jeansy, więc trochę się namęczyła rozpinając je. Odpięła guzik, z lekkim trudem rozsunęła zamek i opuszczając jego spodnie, wydobyła na powierzchnię karolowego kutasa.
Ku mojemu zdziwieniu – nie był wiotki.
- Duży – powiedziała, ujmując go delikatnie w dłoni.
Istotnie – Karol miał dużego. Jak dotąd celowo ominąłem ten temat, aby teraz dokładnie go opisać.
Fiut tego chłopaka był imponujący. Kiedy zobaczyłem go pierwszy raz, ukłuł mnie mój kompleks. Moja szesnastka, wyglądała przy jego dwudziestce dość niepozornie. W dodatku był dość gruby – u nasady szeroki, trochę spłaszczony, wyraźnie, łukowato wygięty w dół.
Trochę przypominał łukowaty most, i kiedy osiągał maksimum swojego rozmiaru, potężniał jeszcze bardziej, stawał się masywny i ciężki.
Co tu dużo mówić – Karol miał naprawdę kawał pały, której nie spodziewałem się po nieśmiałym dziewiętnastolatku.


Dziewczyna delikatnie ujęła go w usta i zaczęła go ssać i stymulować językiem. Ku mojemu zdziwieniu fiut Karola bardzo szybko zaczął przybierać na rozmiarze i masie. I kiedy już był odpowiednio pobudzony ( trwało to dosłownie paręnaście sekund ), Karol wskazał dziewczynie miejsce na wersalce:
- Połóż się tam …
Zrobiła to, o co prosił, wcześniej kładąc na stoliku obok wersalki srebrzysty kwadracik z prezerwatywą.
Chłopak zostawił na podłodze swoje spodnie i skarpetki, wsunął slipki ( z trudem, bo jego „łuk triumfalny” nie mógł się w nie zmieścić ) i ostrożnie ułożył się na dziewczynie.
Delikatnie zaczął pocierać wciąż ukrytym w slipkach fiutem o jej nogi – widziałem to z perspektywy jego tyłka, który wykonywał na niej taniec, coś w stylu obrotowych bardzo delikatnych ruchów. Jednocześnie zsunął jej biustonosz, spod którego wyskoczyły wielkie jak balony, sprężyste cycki, z dużymi, jasnoróżowymi sutkami. Karol natychmiast chwycił dłońmi te wielkie cycki i zaczął całować i lizać sutki dziewczyny.
Chyba właśnie w tym momencie jego napalenie i skrywana chęć eksperymentów sprawiły, że kompletnie o mnie zapomniał.
Wyglądało to tak, jakbym na te chwile, kiedy zajmował się jej cyckami, zniknął z jego świadomości. Liczyły się tylko te cycki, które chłopak pieścił z wielkim oddaniem. Jego język muskał coraz bardziej twarde sutki, a duże usta całowały je i ssały.
- Podobają ci się? - zapytała.
- O, tak. Są fantastyczne – odpowiedział z autentycznym zachwytem.
A potem zrobił kolejną rzecz, którą mnie zadziwił, i która kompletnie nie pasowała do jego wizerunku.
Uniósł się nieznacznie, uwolnił spod majtek swojego wielkiego, twardego jak pień fiuta i wsunął go między cycki dziewczyny. Unosząc swoje ciało na rękach, tak aby jej nie przygnieść, zaczął poruszać tyłkiem, wsuwając i wysuwając swojego drąga w wąską szczelinę pomiędzy dwoma balonami.
Byłem w lekkim szoku – nieśmiały chłoptaś prawiczek, doskonale wiedział jak zrobić „hiszpana” i szło mu naprawdę nieźle.
Jego tyłek poruszał się coraz szybciej. Było mu dobrze, bo zaczął wydawać z siebie delikatne jęki i lekko sapał. Jego jajka klaskały, uderzając o jej ciało.
Kompletnie stracił świadomość mojego istnienia, co trochę mnie wkurwiało, ale chyba bardziej podnieciło. Poczułem, że mam niezły wzwód.


Tymczasem nasz abiturient nagle zapragnął spróbować czegoś nowego. Wysunął swojego kutasa spomiędzy jej cycków ( teraz był już naprawdę olbrzymi ) i nieznacznie zmieniając pozycję, przesunął się wyżej, a potem delikatnie wsunął tę napęczniałą twardą kolbę w usta dziewczyny.
- A teraz coś innego, złotko – powiedział i chyba zaraz zawstydził się tego, bo złamał mu się głos.
Z całą pewnością nigdy przedtem nie wykazał się takim zachowaniem, które nie leżało w jego codziennej, oficjalnej naturze.
Przestał więc mówić i zaczął penetrować swoim narzędziem czerwone usta dziewczyny.
Z początku robił to dość delikatnie, ale stopniowo zwiększał prędkość. Jego tyłek rytmicznie i coraz szybciej poruszał się przy jej twarzy – w przód i w tył.
Cóż, grzeczny chłopiec po prostu gwałcił usta tej panny, która najwyraźniej była z tego zadowolona, bo przez cały czas patrzyła mu zachęcająco prosto w oczy.
Nagle Karol zaczął dyszeć coraz ciężej i gwałtowniej, po czym jęknął ( głośniej niż można się tego było po nim spodziewać ), wysunął swojego kutasa z ust dziewczyny i chlapnął na jej twarz bardzo porządną porcją gęstej, białej spermy, która wypłynęła z niego jak krem z maszynki do przyozdabiania tortów.


Przez chwilę patrzył bardzo zadowolony na swoje dzieło i uśmiechał się do siebie, wcale nie nieśmiało.
Potem zszedł z dziewczyny i usiadł na wersalce, wyraźnie zrelaksowany, chociaż ciągle dyszał i dochodził do siebie.
Ona także podniosła się i usiadła obok niego. Miała znudzoną, obojętną minę i wyglądała jak wielka dmuchana lala, z wciąż sterczącymi cyckami, ale podskórnie czułem, że Karol jej się spodobał.
- Masz jeszcze pół godziny – powiedziała ospale, patrząc na zegar - możesz je wykorzystać.
- Naprawdę, mogę? - zapytał Karol nieśmiało i po raz pierwszy od długiej chwili spojrzał na mnie.
Musiał odczytać z mojej twarzy, że trochę mnie zabolała jego samowolka, bo zmarszczył czoło, wyczuwając problem, a potem przeprosił bardzo grzecznie dziewczynę, wstał z wersalki, podszedł do mnie i chwytając moją rękę, poprowadził mnie „na stronę”, do przedpokoju.
- Jejku – powiedział i bardzo się zarumienił, - przepraszam, że tak cię odstawiłem. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe ….
- W porządku – odpowiedziałem, - grunt, że dobrze się bawisz.
- Dziękuję ci za te doświadczenia, sam bym nigdy się nie odważył, a przy tobie mogę wszystko …
Położyłem rękę na jego slipkach i poczułem, że ciągle jest trochę twardy.
- Jesteś biseksem – powiedziałem do niego. - Nie da się ukryć.
- Eee, raczej nie – odpowiedział. - Wolę ciebie. Ale to nowe doświadczenie, całkiem inne...
- Ona chce żebyś ją zerżnął, wiesz o tym?
- No... też odniosłem takie wrażenie – odparł niewinnie.
- A ty tego chcesz? - zapytałem.
- Chyba chciałbym spróbować – odpowiedział.
Wciąż pieściłem jego pałę przez materiał slipek. Rosła dosłownie pod moimi palcami. Ugryzłem delikatnie rąbek jego ucha i szepnąłem:
- To wracaj tam i ją zerżnij...
- Naprawdę? - zapytał szeptem, muskając ustami moje usta.
- Tak... i baw się dobrze.


Karol wrócił do pokoju, a ja przystanąłem w drzwiach i przyglądałem się temu, co działo się na wersalce.
Dziewczyna leżała kompletnie naga, w samych szpilkach.
- Masz piętnaście minut – powiedziała znudzonym głosem.
Chłopak sięgnął po prezerwatywę i z niewielkim trudem wyjął ją z paczuszki ( przez chwilę męczył się z rozdarciem sreberka – zrobił to zębami ), po czym wyciągnął pałę ze swoich białych slipek ( właściwie sama z nich wyskoczyła ), i – także z trudem, bo prawdopodobnie była o rozmiar za mała, naciągnął ją na swoje narzędzie, i znów położył się na dziewczynie.
Tym razem zmierzał jednak do innego otworu.
Całując i przygryzając jej sutki, dość gładko, jak na prawiczka, wsunął się w jej wilgotną, wypielęgnowaną szparkę i rozpoczął swój pierwszy raz z prawdziwą i żywą, nie nadmuchiwaną, kobietą.
Przez krótką chwilę był nieśmiały i niezgrabny. Po pierwszych dwóch ruchach, jego drąg obsunął się i wyskoczył na zewnątrz, ale potem poszło już dużo lepiej.
Wsunął się w nią ponownie i zaczął stopniowo przyspieszać ruchy.
Jego tyłek znowu zamienił się w wiatrak, a jajka zaczęły klaskać o jej uniesione uda. Widziałem jak się stara synchronizować ruchy, które stawały się coraz szybsze i coraz bardziej płynne.
Po krótkiej chwili złapał rytm, a utrzymywanie go nie sprawiło mu specjalnego trudu. Był cholernie pojętnym uczniem.
I najlepsze, że dziewczynie zaczęło się to naprawdę podobać.
Jęknęła, najpierw raz i dość cicho. Karola musiało to połechtać – nareszcie ta ospała lala z wielkimi cyckami zaczęła coś czuć i jakoś reagować – więc podwoił wysiłki. Jego tyłek chodził teraz jak maszyna do kopulacji – znowu o mnie zapomniał i bardzo dobrze się bawił.
Dziewczyna jęknęła głośniej, drugi raz, potem trzeci.
Karol rozpędził się i nie zamierzał już przerywać. Posuwał ją coraz mocniej, rytmiczniej.
Podobało mi się, że robił to dokładnie tak, jakby pieprzył swoja dmuchaną lalę – był egoistą i dbał tylko o to, żeby zaspokoić siebie.
A jednak jego wrodzony talent i jego dwadzieścia centymetrów z naddatkiem, zrobiły swoje. Dziewczyna zaczęła dochodzić.
Zamknęła oczy i popiskiwała z rozkoszy. Najpierw cichutko, następnie coraz to głośniej.
Chłopak nie przerywał ani na chwilę i w ostatniej minucie tego przedstawienia, jego kształtna dupa i jego dłuto przypominały maszynę do szycia, szyjącą na pełnych obrotach.
Był dobry. Ba, był zajebiście dobry.
Zaczęli szczytować niemal jednocześnie. Najpierw dziewczyna, która uniosła w górę nogi
( razem z czerwonymi szpilkami ) i objęła nimi jego ciało, a następnie wydając z siebie serię głośnych pisków, z zamkniętymi oczami, przeżywała całkiem porządny orgazm.
W międzyczasie Karol także zaczął postękiwać. Jego ruchy nieco się spowolniły, stały się bardziej ostre – przypominały raczej rytmiczne, mocne pchnięcia. W pewnym momencie zastygł, jego ciałem targnął dreszcz, zamknął oczy, a z jego otwartych ust wydobył się dyszący,przerywany i spazmatyczny jęk.
Spocony opadł na dziewczynę i leżeli tak przez dłuższą chwilę, zaspokojeni i wyczerpani.


Kiedy minęła godzina od odwiedzin call girl, dziewczyna wstała, ubrała się i skorzystawszy z naszej łazienki, po prostu wyszła bez słowa.
Karol siedział na wersalce z dziwną miną ( trochę jakby zasmuconą ), i także bez słowa przyglądał się wszystkiemu.
Kiedy wróciłem, zamykając za dziewczyną drzwi, zobaczyłem, że rozciągnięta, zużyta prezerwatywa, niemal w połowie wypełniona była jego ładunkiem. Podniosłem ją i zbliżyłem do jego oczu:
- Wow – powiedziałem.
- No – zaczerwienił się. - Nawet sporo tego.
- Bardzo sporo – przyznałem.
- Jest mi strasznie głupio – powiedział Karol. - Mam nadzieję, że nie zrobiłem ci przykrości.
Nie odpowiedziałem. Była we mnie zazdrość, ale ponieważ nie znoszę hipokryzji, uznałem, że nie będę mu tego wypominać, zwłaszcza że sam doszedłem, oglądając z przedpokoju wyczyny młodego inteligencika.


Ostatecznie nie wyszło nam z Karolem. Po czasie ujawniły się niezgodności charakteru i związek się rozpadł.
Karol nie mógł się zdecydować, czy woli dziewczyny, czy chłopaków, a ja nie mogłem trwać w niepewności ( choć to on finalnie mnie zostawił ).
Jednak zawsze będę wspominał to zdziwienie i podniecenie, kiedy naprawdę grzeczny chłopak, zamieniał się w konkretnego jebakę; i nasze seksualne eksperymenty, kiedy wychodziliśmy z łóżka tylko po to, aby coś zjeść, napić się, czy skorzystać z toalety.
Spotykając Karola po raz pierwszy, nigdy bym się nie spodziewał, że ten spokojny, nieśmiały flegmatyk ( dziś wzorowy student III roku Matematyki i II roku Anglistyki ), może okazać się aż tak odważny, napalony i zadziwiająco wręcz utalentowany.

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Laldnia 2014-08-13 14:28:34.

Przykro, że wam nie wyszło... Chyba jednak coś do niego czułeś skoro opisywałeś to tak szczegółowo. Pogadajcie jeszcze kiedyś. Myślę, że warto.

Leldnia 2014-08-14 15:00:26.

Przykro, że wam nie wyszło... Chyba jednak coś do niego czułeś skoro opisywałeś to tak szczegółowo. Pogadajcie jeszcze kiedyś. Myślę, że warto.

Autordnia 2014-08-14 15:27:19.

No, zawsze się coś tam czuje. Nawet kiedy jest się z kimś przez chwilę.

xxxdnia 2015-03-12 14:19:59.

Ja bym sie zgodził jakbym to razem z nim wyjebal ta suke.

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Karol"

(pole wymagane)

Dodał/a: kris w dniu 26-07-2014 - czytano 16123 razy.
Słowa kluczowe:
biseksualne duże kutasy cuckold