Na raz trzy kutasy

Kiedy byłam małą dziewczynką w telewizji leciał taki czeski serial “Kobieta za ladą”. Miałam wtedy jakieś dwanaście lat i oglądając go zawsze sobie wyobrażałam, że to ja stoję za ladą w sklepie spożywczym i obsługuję klientów. Tak mi to jakoś utkwiło w pamięci, że kiedy kończyłam podstawówkę i przyszedł czas wyboru szkoły postanowiłam pójść do technikum handlowego. Efekt był do przewidzenia – teraz pracuję jako sklepowa. Zaczynałam od sklepu ze sprzętem elektronicznym, ale to zupełnie nie dla mnie.
Ta masa pralek, odkurzaczy i robotów kuchennych powodowała, że zupełnie nie mogłam się połapać, co które urządzenie potrafi. Stałam tylko między tymi wszystkimi cudactwami i uśmiechałam się jak idiotka (no, nie na darmo jestem blondynką). Pewnie na tym skończyłaby się moja sklepowa kariera, gdybym nie poznała pewnego bardzo bogatego, przystojnego, starszego pana. Wszystko przez to, że pomyliłam pralkę z suszarką i sprzedałam ją temu panu, który był tak we mnie wpatrzony, że nawet nie sprawdził co kupuje. Musiał się trochę zdziwić w domu kiedy okazało się, że nie bardzo ma gdzie podłączyć wąż z wodą. W każdym razie przyszedł do sklepu z awanturą. Żeby załagodzić sytuację spytałam jak mogę mu wynagrodzić te kłopoty.
Oczywiście wiedziałam, jaka będzie odpowiedź. Prawie wszyscy mężczyźni reagują na mnie tak samo – patrzą na mnie, jakby chcieli zedrzeć ze mnie natychmiast ubranie i zerżnąć mnie w tym momencie i tym miejscu (ci nieliczni, którzy tak nie reagują, najczęściej w ogóle nie reagują na kobiety). No więc umówiłam się ze starszym panem na kolację. Wkrótce potem zostałam jego kochanką. Burzliwy romans trwał jakieś pół roku i muszę przyznać, że fantazji w łóżku mógłby starszemu panu pozazdrościć niejeden młodzieniec. Romans skończył się tak nagle, jak się rozpoczął. Pewnego dnia zjawiła się u mnie jego żona i powiedziała, że co prawda jest bardzo tolerancyjna, ale to trwa stanowczo za długo. Spytała ile chcę za zostawienie jej męża w spokoju. Natychmiast odpowiedziałam, że kasę na otwarcie własnego sklepu. Byłam przekonana, że zostanę wyśmiana. A tu się okazało, że żona mojego kochasia otworzyła torebkę i wyciągnęła książeczkę czekową. W ten oto prosty i raczej przyjemny sposób stałam się właścicielką niewielkiego sklepiku w centrum miasta (mniejsza o to jakiego).
Znałam ich z widzenia. Przychodzili do mnie regularnie na zakupy. Zazwyczaj kupowali to samo: fajki i piwo. Nie będę ukrywała, że bardzo mi się podobali. Zwłaszcza jeden. Był krótko ostrzyżonym, nieźle zbudowanym brunetem z trzydniowym zarostem. Nosił obcisłe dżinsy, przez które wyraźnie odciskało się coś sporych rozmiarów. Zawsze działali na mnie tacy faceci. Uwielbiałam czuć ich zarost na swoich udach. Nawet jeśli potem były trochę podrapane. Jego koledzy też niczego sobie, ale żaden nie podobał mi się tak, jak on. Później dowiedziałam się, że miał na imię Johann. Wiele wieczorów spędziłam marząc o tym, by poczuć jego kutasa w mojej pizdeczce. Onanizowałam się wtedy jak szalona.
Tego dnia był wyjątkowo mały ruch. Zawsze słabo się handluje przed pierwszym a na dodatek za oknem lało. Wysłałam już cały personel do domu i stałam znudzona za ladą. Oczywiście natychmiast po tym, jak ich zwolniłam zaczęło się przejaśniać i w sklepie pojawiło się kilku klientów. Między innymi oni z Johannem na czele. Kupili jak zwykle trzy piwa i paczkę papierosów i usiedli na ławce po drugiej stronie ulicy. O zamknięcia został mi niecały kwadrans. Stałam oparta o ladę i obserwowałam ich. Wyraźnie o coś się kłócili, gestykulując przy tym namiętnie. W pewnej chwili Johann i jeszcze jeden (o tym, że ten drugi ma na imię Hans, a trzeci Kurt też dowiedziałam się później) podają sobie ręce, a trzeci “przecina” zakład. “Ciekawe o co się założyli” pomyślałam. W tym momencie Johann podniósł się, wyrzucił puszkę po piwie do kosza i skierował się w stronę sklepu. Wszedł i stanął przy ladzie. Podałam puszkę piwa. Poprosił jeszcze o chipsy.
Na moment odwróciłam się do niego tyłem, a kiedy znów na niego spojrzałam stał przed kontuarem... z wywaloną na wierzch pałą. Położył ją na szalce wagi jakby chciał ją zważyć. Poczułam, jak robi mi się gorąco, a nogi się pode mną uginają. Z trudem przełykałam ślinę i nie mogłam oderwać wzroku o fiuta, o którym od tak dawna marzyłam. Na dodatek kutas zaczął się w wymowny sposób powiększać.
– No co, masz ochotę na zabawę? Bezpośredniość tego pytania trochę mnie zaskoczyła, ale nie trzeba było mnie dwa razy zapraszać. Dopadłam do kutasa i zaczęłam ssać. Sama nie wiem, kiedy moje palce znalazły się w cipce. Pochłaniałam sterczącą pałę i onanizowałam się, zupełnie zapominając o odsłoniętych oknach i o tym, że sklep jest wciąż otwarty. Mało się nie zachłysnęłam, kiedy nagle otworzyły się drzwi i do sklepu wszedł Hans.
– Jeszcze was ktoś zobaczy...
– powiedział zamykając za sobą drzwi i opuszczając żaluzje. I tak był już czas zamykać, a ja nie miałam nic przeciwko zabawie we trójkę. Nigdy nie przypuszczałam, ze sklepowa lada może mi się tak bardzo przydać. Zrzuciłam z siebie ubranie, Hans od kilkunastu sekund leżał już na ladzie z wycelowaną w górę armatą. Była jeszcze ładniejsza, niż Johanna. Natychmiast nabiłam się na nią. Johannn stanął nade mną i wystawił fujarę. Pochłaniałam ją głęboko, do końca jednocześnie ujeżdżając Hansa. Byłam tuż tuż od orgazmu, kiedy rozległo się gwałtowne łomotanie do drzwi.
– Co jest, kurwa! Otwierać. Zapomnieliście o mnie?
Nie da się ukryć, że zapomnieliśmy. To Kurt. Wściekłość, że mi ktoś przeszkadza mieszała się ze współczuciem, kiedy pomyślałam sobie, że biedny siedział tam sam na ławce, kiedy my się tu zabawialiśmy. Johann wpuścił go do środka, a ja zaproponowałam poszukanie wygodniejszego miejsca niż sklepowa lada. Przenieśliśmy się do mojego mieszkanka na piętrze i już bez straty czasu zabraliśmy się do roboty. Dawno nie trafiła mi się taka gratka – na raz trzy kutasy do zatkania moich trzech dziurek.
Byłam po prostu w siódmym niebie. Ostatni raz przytrafiło mi się coś takiego po balu maturalnym z kumplami z klasy. Tylko, że ich wtedy było czterech (ale to już zupełnie inna historia). Uwijałam się jak w ukropie sama nie wiedząc, za którego chuja zabrać się najpierw. Starałam się obsłużyć ich po równo tak, żeby żaden nie mógł narzekać. Przeskakiwałam z kutasa na kutasa. I kiedy jeden z nich mnie dymał w cipkę lub dupcię, drugiego obciągała, a trzeciego brandzlowałam. I tak na zmianę. Momentami ssałam na raz dwa kutasy, a w pewnej chwili Johann z Kurtem chcieli wziąć mnie na raz na dwa baty.
Niestety nie wzięli pod uwagę, że coś takiego wymaga współpracy, a oni byli tak napaleni, że nie panowali już nad sobą. Dlatego daliśmy sobie z tym spokój. Najbardziej podniecało mnie to, że każdy z nich mógł obserwować co robię z dwoma pozostałymi. Zawsze byłam trochę ekshibicjonistką i podniecały mnie takie sytuacje. Pamiętam jak kiedyś dałam się poderwać na basenie kolesiowi, któremu na mój widok kutas tak stanął, że aż wyskoczył z majtek. Koleś musiał zwiewać gdzieś się schować. Poszłam za nim do męskiej toalety i zobaczyłam jak wali konia. Obciągnęłam mu cały czas mając świadomość, że drzwi są uchylona, a za nimi stoi drugi facet, który nas podgląda i wali sobie konia. Ale wracając do moich trzech ogierów. Widziałam, ze wszyscy są już bardzo napaleni i za chwilę eksplodują. Ja też czułam zbliżający się szczyt. Panowie widząc co się ze mną dzieje zdwoili wysiłki, żeby mnie zaspokoić. Aż krzyknęłam, kiedy zalała mnie fala wszechogarniającej rozkoszy (całe szczęście, że nie mam sąsiadów). Tak długiego i intensywnego orgazmu dawno nie miałam. Wiedziałam, ze muszę im się odwdzięczyć. Zsunęłam się z kutasa (tym razem Kurta) i ustawiłam wszystkich trzech wokół siebie. Na wprost twarzy miałam trzy wielkie, sztywne, gotowe do strzału chuje.
Po kolei doprowadziłam ich do końca. Najpierw na mojej twarzy wylądowało mleczko Hansa, później Kurta. Johanna zostawiłam sobie na deser. Kiedy zbliżał się strzał wzięłam jego fiuta głęboko w gardło. Poczułam jego gorącą spermę daleko w głębi mojego gardła. Poczułam jej cudowny smak. Wyssałam z niego wszystko, do ostatniej kropli. Johan aż jęczał z rozkoszy. Padliśmy ledwo żywi na łóżko. Nie mieliśmy siły na nic. I wtedy dopiero okazało się, że Johann z Hansem założyli się o pięć marek, ze Johanowi uda się mnie wyrwać. Tyle tylko, że nie przewidywali takiego ciągu dalszego. No i bardzo dobrze. Od tego czasu regularnie urządzamy sobie takie seksualne seanse. I to zarówno we czwórkę, jak i w mniejszych grupkach. Tyle, że już bez zakładów. No a sami pomyślcie, czy kiedykolwiek przyszło wam do głowy, że w ten sposób może się skończyć dzień stania za ladą.

 

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Na raz trzy kutasy"

(pole wymagane)

Czytano 5728 razy.
Słowa kluczowe
orgia na dwa barty trójkąty
Losowe opowiadania