Niewolnica orczycy część 6

Rano obudziłam się uderzając twarzą o podłogę. Nie bardzo zrozumiałam co się
dzieje ani gdzie jestem. Przez chwilę nawet myślałam, że to wszystko to był
koszmar z którego w końcu obudziłam się. Niestety tylko spadłam z łóżka, a
konkretniej, zostałam z niego wypchnięta.

-Lepiej się dostosuj i to szybko, niewolnico. - Powiedziała Bologal. Spojrzałam
w górę i zobaczyłam ją już ubraną.

-To już drugi raz kiedy muszę cię budzić. Masz być gotowa aby mi służyć gdy
tylko ja się obudzę. - Kontynuowała.

Masowałam miejsce gdzie się uderzyłam i spojrzałam na swoją panią.

-Wczorajszy wieczór... nie wpłynął na ciebie? - wymamrotałam.

Bologal potrząsnęła głową i chrząknęła.

-Oczywiście, że nie. Jestem orczycą i to bardzo silną. Miód mi nie może
zaszkodzić w takim stopniu. Musiałam wypić całą beczkę żeby doprowadzić się do
tego wczorajszego stanu.

Właściwie to chodziło mi o fakt, że spałam w jej łóżku. Ale wiedziałam, że takie
niejasne pytanie da mi odpowiedź której oczekuję. I dało. Dla niej nie było to
nic wyjątkowego. Może pozwoli mi na to znowu. Spanie bez łańcucha na szyi i
blisko niej jest krokiem do wydostania się.

Bologal chwyciła mnie za szyję i postawiła do pionu.

-Chodź, niewolnico, - powiedziała i zacisnęła obrożę na mojej szyi. -Mamy sporo
spraw do załatwienia.

-Za..zabierasz mnie ze sobą? - zapytałam

-Tak. Trzymanie cię tutaj w jaskini nie było zbyt dobrym pomysłem. Zamiast tego
będę cię miała przy sobie, więc będę mogła zerżnąć cię kiedy tylko będę miała na
to ochotę, nie tylko wtedy kiedy będę miała chwilę.

Nie wiedziałam jak na to zareagować. Z jednej strony dobrze było nieco ruszyć
się z jednego miejsca, w którym możliwość ucieczki była zerowa. Może będąc w
innym miejscu w końcu mi się uda.

Z drugiej strony oznaczało to o wiele więcej seksu. Co gorsza ta myśl wcale mnie
nie przerażała, a nawet chyba cieszyła. Zaczynałam przyzwyczajać się do smaku
jej spermy, do tego, że gwałciła moją dupę. Sam jej zapach wzbudzał we mnie chęć
do bycia przy niej.

Pokiwałam głową i poszłam z nią. Nie miałam wyboru, Bologal szarpnęła łańcuch
żebym szła szybciej.

Przeszłyśmy przez tunel i wyłoniłyśmy się w głównym holu, gdzie kilku bandytów
jadło śniadanie. Jedzenie które leżało na stole wydawało się być tu zostawione
od wczoraj. W większości były to wielkie kawały pieczonego mięsa, butelki miodu
albo pajdy chleba. Żadnych owoców czy warzyw. Upolować coś było na pewno o wiele
łatwiej, a dostawy, jakiekolwiek dostawy, były tu pewnie okazjonalne.

Usiadła na końcu jednego z długich stołów, biorąc w dłoń udko kurczaka,
odgryzając kolejne kawałki raz za razem swoimi wielkimi kłami. Usiadłam obok
niej, sięgając po kawałek chleba, kiedy Bologal złapała mnie za ramię i pchnęła
w dół z krzesła wprost na podłogę.

-Jeśli chcesz jeść, musisz na to zasłużyć. - Powiedziała odsuwając na bok swoją
futrzaną przepaskę, uwalniając swojego kutasa.

Zawahałam się, patrząc na tą wielką pałę. Nie było jednak sensu czekać. Poza
tym, byłam dość głodna. Im szybciej będzie to za mną, tym szybciej coś zjem.

Uklęknęłam przed moją panią i zaczęłam lizać jej kutasa w górę i w dół. Na
języku znów poczułam znajomy smak, tak samo jak delikatną, a mimo wszystko nieco
gumowatą skórę.

Czułam się dziwnie, robiąc to gdy w pobliżu była cała reszta bandytów. Ostatnim
razem byłam upokorzona i na widoku, teraz stół mimo wszystko mnie zasłaniał. Z
resztą, tak samo jak poprzednio, nikt nie zwracał na to uwagi. Ale wiedziałam,
że muszą o tym myśleć. Przez to poczułam się jeszcze gorzej liżąc jej
prężniejącego kutasa.

Jak moja pani posilała się, przestałam lizać trzon jej penisa, zaczynając
wirować językiem po główce. Zlizywałam wypływającą wydzielinę i wkrótce
opuściłam głowę, aż cały fiut zniknął w moich ustach.

Trzymałam go tak przez chwilę, starając się ściskać go ustami. Później powoli
zaczęłam cofać głowę i znów się nabijać, starając się ssać najmocniej jak tylko
potrafiłam. Pojękiwania Bologal utwierdzały mnie, że zaspokajam swoją panią w
odpowiedni sposób.

Przyspieszyłam i szybko poruszałam głową w górę i w dół, bawiąc się jej
nabrzmiałymi jądrami. Nagrodzona zostałam głośnym jęknięciem. Wkrótce poczułam
jak jej kutas pulsuje gotowy do wystrzału.

-Czas na śniadanko! - Powiedziała Bologal dość rozbawionym tonem i zalała moje
usta swoim nasieniem.

To chyba przez głód, ale spijałam spermę z jej fiuta łapczywie i dokładnie. W
końcu to zawsze jakieś jedzenie. I wcale nie smakowało tak źle. Może nawet
lepiej niż kiedykolwiek.

Wyssałam co tylko mogłam z jej mięknącego penisa i wyczłapałam na czterech z pod
stołu. Wstałam, a Bologal wręczyła mi pokaźny kawał mięsa. Wzięłam go i
ostrożnie usiadłam obok niej.

Nie myliłam się. To były na pewno resztki z poprzedniego dnia. Mięso było zimne,
dziwnie się żuło. Lepsze to niż nic.

Rozejrzałam się dookoła. Więcej bandytów dołączyło do uczty. Przyglądałam się im
dokładnie. Wszyscy byli poubierani w skórzane zbroje, tylko kilku miało inne
pancerze. To pewnie byli strażnicy z zewnątrz kopalni. Wszystkie w odcieniach
czerni, szarości lub brązu. W większości byli to umorusani mężczyźni, z
zapuszczonymi brodami i włosami. Jednak widziałam też kilka kobiet. Wyglądały na
silne i raczej mało przyjemne w obyciu. Były opalone i umięśnione niewiele
gorzej od mężczyzn. Włosy miały albo spięte w kucyk i zaplecione, albo ścięte
krótko.

Przysłuchiwałam się ich rozmowom i śmiechom. Wydawało się, że podobało im się
życie tutaj. Ciekawiło mnie jednak czy nie chcieliby opuścić kopalni. Jasne, nie
byli więźniami i mieli jedzenie, picie i cokolwiek tam sobie chcieli, tylko czy
nie mieli tego miejsca dość?

Srebro które wydobywali tutaj kopacze było pewnie tą kartą przetargową. Ich
działka musiała być wystarczająco duża. I co z nią robili? Z tego co widziałam
tylko jeden kupiec odwiedzał tą kopalnie. Przy czym i tak to Bologal z nim
ubijała interes.

Przestałam się nad tym zastanawiać i skupiłam się na jedzeniu. Gdy skończyłam,
Bologal nadal jadła. Biorąc pod uwagę o ile wcześniej ode mnie zaczęła i to, że
je szybciej, ciekawiło mnie ile ona musiała jeść. Ktoś tak wielki oczywiście
potrzebuje dużo, ale jak dużo?

Trzy duże kawały mięcha i sporo miodu później skończyła. Wstała i pociągnęła
łańcuch, zmuszając mnie do tego samego.

-Muszę policzyć srebro które kopacze wydobyli w tym tygodniu. - powiedziała i
zaczęła iść. -Nienawidzę tego, ale nie ufam nikomu na tyle, żeby to komuś
powierzyć.

Opuściłyśmy główną salę, przeszłyśmy przez tunel i znalazłyśmy się przed grubymi
drewnianymi drzwiami. Skała była wydrążona, tworząc małą jaskinię, a przed
drzwiami był worek pełen srebra.

-Wygląda na to, że w tym tygodniu jest całkiem sporo. - Zauważyła Bologal,
podnosząc worek. Potem otworzyła drzwi.

Wewnątrz była o wiele większa jaskinia, pełna bryłek srebra, w workach albo
leżących luzem na podłodze. Błyszczało w świetle z przygasających pochodni,
które Bologal zaraz wymieniła na nowe.

Byłam zaskoczona, ile tego było. Myślałam, że srebro jest o wiele bardziej
rzadkie. Może po prostu ta kopalnia była naprawdę dobra. Jedno było pewne,
gdybym miała tyle srebra, mogłabym nie pracować jako kupiec i żyć w luksusie do
końca życia.

Po zapaleniu pochodni Bologal usiadła przy wielkim stole, z jakąś wagą jak
przypuszczałam. Opróżniła worek i położyła kawałek srebra na niej, zapisując ile
waży. Kontynuowała, wyglądając przy tym na nieziemsko znudzoną. Nie wiedziałam
co mam robić, więc tylko stałam za nią i czekałam aż skończy swoje żmudne
zadanie.

Muszę przyznać, nie spodziewałam się, że orczyca może zajmować się czymś takim.
Zwłaszcza Bologal. Z tego co słyszałam to orkowie raczej nie byli zbyt oczytani,
a co dopiero znający się na matematyce.

-Na bogów, jakie to nużące. - Westchnęła. Spojrzała na mnie z niepokojącym
uśmieszkiem. -Jeśli mam to skończyć, muszę zrobić coś mniej nudnego.

Wiedziałam co to znaczy i nie opierałam się kiedy przycisnęła mnie do ściany i
zniżyła na kolana.

-Otwieraj. Teraz to ja zrobię wszystko. - Powiedziała zdejmując swoją przepaskę.

Niechętnie otworzyłam usta, ona oparła dłonie o ścianę i powoli wsunęła swojego
kutasa w moje usta. Kiedy wargami dotknęłam nasady, wycofała go, równie powoli
jak wcześniej.

Kiedy w ustach miałam tylko główkę, raptownie wepchnęła go całego w moje gardło,
ostro i szybko. Potem znów wycofała powoli, żeby z impetem wbić się ponownie.

Za każdym razem gdy to robiła, dławiłam się głośno. Miałam przeczucie, że ten
dźwięk ją podniecał. Kiedy wydawałam się dusiłam, jej kutas pulsował w moim
gardle, a z ust wydobywało się prawie niesłyszalne "mmm"

Zaczęła poruszać się nawet w tył szybciej, wkrótce szybko posuwając mnie w
gardło. Czułam jak głowa wbija mi się w ścianę z każdym jej pchnięciem.
Obserwowałam jak wielki, zielony chuj zajmuje prawie cały mój widok, pompując w
tę i z powrotem, a wielkie jądra bujały się pod nim, uderzając mnie w podbródek.

Spojrzałam na nią, widząc jak jej obfite piersi podskakują w rytm jej ruchów,
uderzając o jej skórę. A nad nimi, widziałam jej twarz, szczerzącą się.
Patrzenie na kogoś w takiej pozycji musiało dawać jej potężne poczucie władzy.
Mnie zaś, patrzenie w górę utwierdzało w byciu małą pchełką, będącą w pełni
zdominowaną.

Gdy zbliżała się do orgazmu, przestała wpychać go całego, zamiast tego wsuwała
tylko w połowie, ale z o wiele większą szybkością. Patrzyłam na jej twarz kiedy
zamknęła oczy, głośno jęknęła odchylając głowę do góry.

Spojrzałam na jej kutasa, który mocno pulsował w moich ustach. Z tej pozycji
dokładnie widziałam jak powiększa się i wypluwa z siebie porcję spermy, która
zaraz poczułam w ustach. Wypełniła moje usta, gdy Bologal wepchnęła go głęboko,
trzymając go tak i wpompowując kolejne fale spermy wprost do mojego żołądka. Nie
mogąc sobie poradzić ze spermą którą i tak miałam w ustach, starałam się łapać
powietrze. Skończyło się to jednak tym, że sperma poszła mi nosem, a ja zaczęłam
się wiercić. Jednak nie miałam szansy na wyrwanie się z żelaznego uścisku
Bologal.

Czekałam z nosem w jej twardym brzuchu, aż skończy się spuszczać, spijając
dużymi łykami jej spermę.

Bologal wyciągnęła swojego prężnego kutasa i uderzyła mnie nim w twarz, gdy
połykałam resztki jej soków. Po tym, założyła swoją przepaskę i znów usiadła
przy stole.

Siedziałam w miejscu, uczucie penetrującego moje usta kutasa Bologal wciąż było
świeże. Nie chciałam wstawać. Niejako bałam się, że pokazując, że nadal tu
jestem mogłabym znów ją nakręcić.

Skończyła ważyć srebrne bryłki i odłożyła ostatnią na swoje miejsce. Nie miałam
pojęcia jakiego systemu w ich układaniu i ważeniu używała, ale to przez to, że
nie miałam okazji się temu przyjrzeć.

Bologal wstała i złapała za mój łańcuch, wyciągając mnie ze swojej jaskini
skarbów.

Kiedy zamykała drzwi, przybiegł bandyta. A raczej bandytka.

-Szefowo, królewskie kundle są przed kopalnią. Znowu. Pytają o kogoś kto tutaj
dowodzi - Wyrecytowała gdy zatrzymała się przed Bologal.

Ta zaś tylko zawarczała. - Czego znowu chcą tym razem? Nikogo tu dzisiaj nie
powinno być!

-Nie powiedzieli, - Bandytka wzruszyła ramionami - Tylko skamleli, że to ważne.
Mamy ich rzucić wilkom?

-Nie, to tylko pogorszy sprawę. Zajmę się tym. Przypilnuj moją niewolnicę dla
mnie. Nie mogę jej tam zaprowadzić. Przecież niewolnictwo jest teraz zbrodnią i
w ogóle.

Bandytka kiwnęła głową, biorąc do rąk łańcuch od Bologal.

Zostałyśmy sam na sam. Siedziałam przed nią, czując niesamowite poniżenie przez
wzgląd na brak ubrań. Starałam się zasłonić trzymając nogi zaciśnięte, a piersi
przesłoniłam dłonią.

Może obniżyły mi się przez pobyt tutaj standardy, ale wydawała mi się ładną
kobietą. Jej blond włosy były co prawda brudne, ale długie. Miała zaplecionych
kilka małych warkoczyków, reszta włosów opadała swobodnie na plecy. Częściowo
opadały jej na oczy zasłaniając brązowe oczy i wypalone znamię na lewym
policzku.

Kawałki ubrania które na sobie miała zakrywały niewiele, jedynie piersi i
biodra. Na nogach miała futrzane buty. Miała zgrabne ciało, smukły brzuch, spore
piersi i krągłe biodra, do pary z masywnymi udami.

Okrążyła mnie kilkukrotnie jakby mnie oceniała.

-Więc, to ty jesteś nową zabaweczką szefowej? - Zapytała z okrutnym uśmiechem.
Wciąż spoglądała mi na krocze, które usilnie przed nią chowałam.

-Minął już jakiś czas odkąd kogoś miała. Pewnie była mocno wyposzczona. Szkoda,
że już do niej należysz. - Oblizała zalotnie wargi. -Nawet nie wiesz jakie masz
szczęście, że możesz jej tak służyć.

-Szczęście? Nie przepadam za tym jakoś szczególnie. - Mówiąc to sama w to nie
wierzyłam. Coraz bardziej i bardziej mi się to podobało, mimo, że zaprzeczałam
przed sobą.

-Oj, jak mi przykro to słyszeć. Nie wiesz ile bym dała, żeby znów być na twoim
miejscu.

-Znów? - Zrozumiałam, że to dobry czas żeby zdobyć kilka informacji.

Dziewczyna pochyliła się i odsuwając włosy na bok, odkryła znamię.

-Widzisz to? Bologal oznaczyła mnie jako swoją własność. Służyłam jej moim
ciałem, a ona zaspokajała moje żądze. Uwielbiałam gdy posuwała mnie w dupę, gdy
ruchała moje usta. Na samą myśl o jej kutasie była podniecona.

-Nie rozumiem jak możesz o tym tak myśleć. - Starałam się sobie obrzydzić to
wszystko. Nic z tego nie wyszło. Gdy ona opowiadała o tym co robiły razem, mnie
również to podniecało.

-Obciągałam jej godzinami. Jej sperma była moim napojem. Zaznałaś łaski lizania
jej tyłka?

-Marna ta łaska. - Opowiedziałam nieco zmartwiona. Rozkręciła się i nie mogłam
jej zadać pytań które nurtowały mnie od długiego czasu.

-Ja uwielbiałam ją tam lizać wiesz? -Kontynuowała. -Prawie jak lizanie końskiego
zadu. Jest wspaniała.

Z tunelu słychać było złowrogie pomruki i szybki krok. Wkrótce pojawiła się w
nim Bologal. Była wściekła.

-Zamknąć kopalnie!? - Krzyczała - Te małe upierdliwe...aaah!

-Co się stało? - Spytała bandytka.

-Byłam zbyt chciwa, zatrzymując całe srebro dla siebie. Ludzie króla myślą, że
kopalnia jest bezużyteczna. Chcą ją opuścić i przenieść się w inne miejsce, wraz
z więźniami.

-To by nas trochę udupiło, jakieś pomysły?

Bologal warknęła i zacisnęła pięści.

-Musimy zacząć oddawać im część wykopalisk. Tylko troszkę, żeby ich odwieść od
planu zamknięcia kopalni. Jeśli przyjdą tutaj po więźniów, odkryją prawdę, a
wtedy cały plan będzie na nic. Możesz odejść.

Bologal westchnęła i chwyciła za łańcuch, pociągając go, żebym wstała. Poszłyśmy
wprost do jej komnaty. Tam zaraz po wejściu rozpięła łańcuch i rzuciła go na
stół.

-Nachyl się i oprzyj ręce o ścianę, niewolnico. Pora żebyś mnie pocieszyła.

Złość w jej głosie sprawiła, że nawet nie myślałam o sprzeciwianiu się.
Odwróciłam się i oparłam dłonie o lodowaty kamień.

Spojrzałam za siebie, Bologal zdjęła przepaskę i mocno złapała mnie w pasie
swoimi silnymi dłońmi. Pocierała swoim kutasem między pośladkami, sprawiając, że
zacisnęłam zęby w oczekiwaniu na to co nadejdzie.

Bawiąc się tak podniosła jedną rękę i uderzyła w pośladek. Wyrwał mi się z ust
głośny i krótki krzyk.

-Mmm.. Od razu czuję się lepiej - wymamrotała.

Potem zniżyła kutasa i powoli acz pewnie wepchnęła go do środka. Jęczałam,
czując jak moja dupa jest rozpychana przez twardego i grubego kutasa. W kilka
minut posuwała mnie swoim tempem, obijając się jądrami o moje ciało.

-O tak, - Wyjęczała Bologal - Nigdy nie znudzi mi się ta twoja ciasna dupa!

Jej potężne ruchy sprawiały, że całe moje ciało dygotało, dociskając mnie z
każdym pchnięciem do ściany.

Myślałam w tej chwili o słowach bandytki. O tym, jak ona rozkoszowała się tym co
się z nią działo. Bologal nadal przyspieszała. Z oczu mimowolnie zaczęły płynąć
mi łzy.

Bologal chwyciła mnie jedną ręką za głowę i przekręciła do siebie. Zbliżyła się
i wsunęła do ust swój olbrzymi jęzor.

Zdziwiona tym zachowaniem otworzyłam szerzej oczy. Jej język wił się w moich
ustach jak wąż. Jednocześnie czułam, że Bologal zbliża się do orgazmu, jej kutas
znów pulsował w znany mi już sposób.

Cofnęła język, ja miałam twarz w jej ślinie, gdy poczułam gorąco uderzające
wewnątrz mnie. Spuszczała się długo, za każdym wystrzałem dociskając swojego
kutasa aż po nasadę.

Wyciągnęła go i puściła mnie. Opadłam na kolana, nie wierząc w to, że sama
właśnie przed chwilą też doświadczyłam orgazmu.

-Tego było mi trzeba, chodź tutaj, niewolnico.

Bologal weszła na swoje łoże, klęcząc na nim. Wypięła się w moją stronę i
rozkazała:

-Zajmij się moim oczkiem. Nie zapomnij masować moich jąder.

Zbliżyłam się na czterech. Klęcząc przed potężnym dupskiem Bologal przypomniały
mi się słowa bandytki o końskim zadzie. W swoim życiu często się w nie
wpatrywałam, jeżdżąc po świecie. Dwa tygodnie powożenia, wędrówek po gościńcach.
I widok na koński zad.

Teraz gdy patrzyłam na nią, nie mogłam wyjść z podziwu, że ta wielka orcza dupa
jest większa niż jakikolwiek koń którego widziałam.

Przysunęłam się i zaczęłam lizać jej otwór, dłońmi masując olbrzymie, spocone i
mokre od spermy jądra. Wsunęłam język do środka, usta nawet rozchylone, nie
zakrywały jej dziurki. Moje wargi wsunęły się do środka. Czułam, że podoba się
to Bologal, bo jej oczko zaczęło się zaciskać.

Jej zapach wypełniał moje nozdrza, a głowa stawała się dziwnie lekka. Złapałam
się nawet na cichym pojękiwaniu z przyjemności.

-Twoje usteczka w mojej dupie to wyjątkowa przyjemność. Sprawdzasz się idealnie.
A na pewno lepiej niż ostatnio. Wyćwiczyłam cię w obciąganiu i braniu mojego
kutasa w dupę, teraz pora na to, żeby wylizywała mi dokładnie dziurkę.

Bologal lekko się uniosła, postawiła nogi na podłodze i pchnęła mnie swoim
ciężarem do tyłu. Upadłam na podłogę, cała zaśliniona i półprzytomna. Ona zaś
usiadła mi na twarzy zakrywając ją całą i przyciskając swoim ciężarem. Ja rękoma
sięgnęłam do jej znów twardego kutasa. Zaczęłam go masować.

Śmiech Bologal był ostatnią rzeczą którą słyszałam tego wieczoru.

C.D.N

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Milliednia 2017-07-13 14:46:46.

Co prawda części tej serii pojawiają się rzadko, bardzo rzadko, ale jednak warto czekać. Każda kolejna jest coraz lepsza. A shemale to wręcz fantastyczny pomysł, idealnie połączyłeś brutalny wygląd orczycy z jej wyraźnie kobiecymi piersiami. Sama jestem przedstawicielką płci żeńskiej i z wypiekami na twarzy muszę się przyznać, że wizja shemale rżnącej mnie zapamiętale w tyłek jest niezwykle kusząca, zwłaszcza po lekturze takich opowiadań.
Plus masz bardzo dobrą ortografię i pilnujesz interpunkcji. To rzadkość na tym portalu.
Czekam na więcej.

FantasyStoriesdnia 2017-07-20 14:26:58.

Przyjemnie mi zawsze słuchać miłych słów na temat moich wypocin. Niestety ostatnio pisanie kolejnej części wcale nie daje mi takiej radochy jak wcześniej. Przepraszam najmocniej, ale kolejną część jeszcze pewnie długo będę męczył.

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Niewolnica orczycy część 6"

(pole wymagane)

Dodał/a: FantasyStories w dniu 14-05-2017 - czytano 5062 razy.
Słowa kluczowe:
orczyca niewolnica rimjob bj anal