Perypetie rodzinne cz. 6

Pierwsze, co zobaczyłem po przebudzeniu, to jędrny tyłek Laury na mojej twarzy. Ciężko było mi złapać oddech i miałem ograniczone pole widzenia, mimo to podnieciłem się niesamowicie. W końcu nieczęsto ma się po przebudzeniu takie widoki. Laura znowu mnie zaskoczyła. Mogłem tylko zgadywać, co zdarzyło się w nocy.

Nie mogąc się powstrzymać, wsunąłem język w słodką kuciapkę, którą miałem dosłownie na wyciągnięcie, cóż, języka. Już po chwili moją twarz zaczęły zalewać soczki siostrzyczki, które łapczywie spijałem. W międzyczasie poczułem, jak mój penis znika w jej usteczkach. Normalnie westchnąłbym z zachwytu, ciężko jednak było o to, zmagając się z takim wodospadem. Nasze usta ciężko pracowały, pobudzając organ partnera, ale po jakimś czasie byłem pewien, że przegram ten wyścig. W moim podbrzuszu rozchodziło się coraz większe ciepło, a ja coraz częściej miałem ochotę jęczeć z przyjemności.
Nie mogłem jednak dać siostrze satysfakcji. Zdecydowanie wolałem dać jej orgazm. Naraz chwyciłem chwyciłem ją za pośladki i przesunąłem nieco do przodu, a moim oczom ukazał się śliczny, malutki odbycik. Wolno wślizgnąłem tam język, wijący się niczym wąż. Przy wtórze jęków Laury coraz śmielej buszowałem w jej anusiku. Trzeba było jednak trochę podkręcić tempo, a na szczęście wciąż miałem wolne dłonie. Dwoma palcami jednej dłoni zacząłem intensywnie pocierać łechtaczkę, za to dwa palce drugiej dłoni wbiłem w cipkę, przystępując do intensywnej palcówki. Ponownie serwowałem jej pełny pakiet pieszczot, ale, jak się zdawało, mocniejszy. Doznania mojej siostry musiały być nieprzeciętnie, bo jej usteczka pracowały coraz slabiej, aż w końcu oderwała się od penisa, jęcząc co kilka sekund. Jej jęki sprawiały mi niewymowną radość, ale niedane mi ich było długo posłuchać. W jednej chwili poczułem cipkę pulsującą na palcach, a ścianki odbytu prawie zmiażdżyły mi język. Laura, wygiąwszy ciało w łuk, zawyła na pierwszej fali orgazmu. Drżąc w kolejnych, opadła na mnie. Przez jakiś czas słyszałem jej orgastyczne jęki, a moja dłoń lepiła się od jej soczków. Kiedy wreszcie przestała się trząść, odezwałem się.
– Braciszek ma coś dla swojej starszej siostry.
– O, cóż to takiego?
– Jej własne soczki.
Laura wolno oblizała wargi. Z fascynacją wsunąłem dwa oblepione palce w jej usta i patrzyłem, jak lubieżnie je ssie, jakby nie chciała uronić nawet kropelki własnych soczków. Po wszystkim wstała i łapczywie wpiła się wargami w moje usta. Momentalnie straciłem poczucie rzeczywistości. Raz po raz muskaliśmy się wargami, a nasze języki walczyły o dominację, wymieniając się śliną i soczkami Laury. W końcu jednak oderwałem się od niej. Spojrzeliśmy sobie w oczy i nie wiem kiedy, ale naraz po moich policzkach pociekły łzy. Mocno wtuliłem się w jej ponętne ciałko, szlochając coraz bardziej. Laura pocieszająco głaskała mnie po głowie, a ja nie mogłem przestać płakać. Jej bliskość działała jednak kojąco, więc po jakimś czasie się uspokoiłem. Ponownie spojrzeliśmy sobie w oczy. W jej zielonych tęczówkach zawarta była cała miłość, jaką mnie darzyła. Pytaniem pozostawało, jakiego rodzaju.
– Kocham cię, Laura – wyszeptałem. – Za to, że była dla mnie najlepszą starszą siostrą. Że mogłem ci się pożalić, kiedy gnębili mnie w szkole, a nasza matka była zajęta własnymi sprawami. Że wypełniałaś pustkę po naszym ojcu. I za to, że... pomogłaś mi odkryć moją seksualność.
Laura uśmiechnęła się uroczo i pocałowała mnie czule w usta, inaczej niż ostatnie kilka razy.
– Ja też cię kocham, Wojtek – wyszeptała równie cicho. – Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego brata. Brata, który zawsze będzie powiernikiem twoich tajemnic i cierpień. A kiedy jesteś spięty, może cię co nieco... dopieścić. Tylko jeszcze nie do końca wiem, jaka to miłość.
W duchu westchnąłem z rozczarowaniem.
– Wiem, że boli cię moja relacja z Liamem, ale wygląda to trochę inaczej. Racja, uległam jego urokowi i... może wszedł trochę za daleko. Fajnie jest się też popieścić z Chloe, ale ja potrzebuję mężczyzny. Wiem, że jestem dla ciebie przykładem asertywności i pewności siebie, ale tak naprawdę każdy się czegoś boi.
Przerwała na chwilę, wciąż patrząc mi głęboko w oczy.
– Boję się tego, że skończę jak nasza matka, porzucona przez mężczyznę, z dzieckiem...
Teraz to ona wybuchła płaczem, wtulając się we mnie. Jej piersi cudownie rozpłaszczyły się na mojej klatce, jednak w tym momencie nie zwracałem na to uwagi. Wolno analizowałem to, co usłyszałem, ale byłem w zbyt dużym szoku. Cierpliwie czekałem, aż spazmy szlochu ustaną. W końcu uspokoiła się na tyle, że była w stanie mówić.
– Zróbmy to teraz, Wojtek. Pierdolę to, że jesteś moim bratem.

Zamknęła mi usta namiętnym pocałunkiem i ostrożnie umiejscowiła swoją cipkę nad moim kutasem. Kiedy już myślałem, że nic mnie nie zaskoczy i oddamy się wspólnemu spełnieniu, do pokoju wparowała ciotka Amelia. Laura odskoczyła ode mnie jak oparzona, odruchowo zakrywając cycki i łono. Patrzyłem na to wszystko zdezorientowany. Nie zdążyłem nawet zakląć.
– Wybaczcie, że wam przeszkadzam – zaczęła Amelia – ale musimy sobie wyjaśnić parę kwestii, dzieci. Wpierw muszę cię przeprosić, Wojtek. Moje zachowanie nie było odpowiedzialne ani rozsądne. Nie musisz robić takiej zdziwionej miny, Laura. Jeśli jesteś ciekawa, Wojtek z pewnością wszystko ci opowie. Ale dlaczego, u licha, nie mogliście mi powiedzieć, że pojawił się Arnold?
Nawet w jej ustach to pytanie zabrzmiało oskarżycielsko.
– Dopiero dzisiaj rano dowiedziałam się tego od Liama. Może wam się to nie wydawać istotne, ale, cóż, Arnolda... dawno nie widziano. Zresztą, niebawem wszystkiego się dowiecie. Czym byłyby wakacje bez superniespodzianki?
Moje plecy znowu przeszedł charakterystyczny dreszcz. Amelia przyjrzała się uważniej Laurze, która, wciąż zarumieniona, nieśmiało odsłoniła swoje jędrne cycuszki.
– Ano tak, przeszkodziłam wam w czymś. Wybaczcie za pytanie, ale czy pamietaliście może o zabezpieczeniu.
Rzuciła mi przy tym znaczące spojrzenie. Zerknąłem ukradkiem na Laurę.
– Pamiętaliśmy, prawda? – spytałem niepewnie.
Moja siostra zarumieniła się jeszcze bardziej.
– Tak, biorę tabletki. No przecież inaczej nie dałabym się Liamowi... no rozumiesz... spuścić do środka.
W tym momencie do pokoju wpadł Liam.
– Hej, coś mnie ominęło?
Każdy z osobna uśmiechnął się ukradkiem.
– Ależ skąd – ciocia Amelia posłała mu wręcz współczujące spojrzenie. – Wiecie dzieci, to mi przypomniało historię moją i Davida. Opowiadałam wam ją kiedyś?
Wszyscy przecząco pokręciliśmy głowami.
– No cóż, zaczęło się to wszystko, kiedy miałam 16 lat i rozpoczęłam naukę w liceum. Od razu zaczęłam wzbudzać zainteresowanie, bo natura jednak obdarzyła mnie wyjątkowymi walorami fizycznymi. Co tu dużo mówić, takiej dupy i cycków zazdrościły mi wszystkie dziewczyny w szkole. Na chłopców działało to oczywiście najmocniej. Kiedy tylko jakiś że mną rozmawiał, bardziej skupiał wzrok na moich cyckach niźli na mnie. Kiedy z kolei szłam po korytarzu, mogłam być pewna, że za chwilę któryś obije mi pośladki. Uwielbiałam, kiedy wręcz ślinili się na mój widok. A nie ubierałam się wtedy wyzywająco, w przeciwieństwie do moich koleżanek, które często nosiły miniówy czy sportowe staniki. Niejednokrotnie też namawiały mnie na imprezki, które zwykle kończyły się masową orgią. Mnie jednak moje walory wprawiały tak naprawdę w jeszcze większe kompleksy. Po jakimś czasie poznałam bliżej Davida. Jego rodzina emigrowała do nas z Senegalu i miała drobne problemy z aklimatyzacją. Mało tego, David był wtedy dokładnym przeciwieństwem dzisiejszego gaduły! Wspólna nieśmiałość sprawiła, że zaczęliśmy spędzać ze sobą więcej czasu.

Zamyśliła się na chwilę, zbierając myśli. Laura przytuliła się do mnie i oparła głowę na moim ramieniu. Od razu mi się cieplej zrobiło na sercu.

– Poznałam wtedy niezwykłą historię jego rodziny – ciocia ciągnęła opowieść. – W jego rodzinnej wiosce panowały naprawdę niezwykle zwyczaje. Można powiedzieć, że cała jego wioska, choć niezbyt liczna, była jedną rodziną. Dosłownie. Kazirodztwo było u nich na porządku dziennym. Każdy współżył z każdym. Aż pewnego razu wioskę obiegła wieść, że ojciec Davida zapłodnił swoją 12-letnią siostrzenicę. Prawda była taka, że dziewczyna sama chętnie oddała mu cnotę i pozwoliła mu się spuścić do środka, to się jednak nie liczyło, ponieważ w świetle tradycji była zwyczajnie za młoda na jakikolwiek stosunek. W wiosce tej każdy współplemieniec dopiero w wieku 16 lat przechodził ceremonię inicjacji. 16-letni chłopcy mogli tego dnia posuwać najseksowniejsze kobiety w wiosce i wypełniać ich cipki własnym nasieniem, starając się zapłodnić jak najwięcej z nich. 16-letnie dziewczyny z kolei były tego dnia posuwane i wypełniane nasieniem przez jak największą liczbę mężczyzn. Im większą liczbę kobiet zapładniał chłopak, tym większą sławę zyskiwał. O dziewczynie z kolei dobrze świadczyło liczne potomstwo. Dziewczyna powiła trojaczki, więc tym większe poruszenie wybuchło w wiosce. Ojca Davida wkrótce potem wykastrowano i zmuszono do ciężkich robót. David z matką zostali przepędzeni z wioski. Współplemieńcy jednak nie oszczędzili nawet dziewczyny. Została przez nich mianowana na stanowisko wielkiej matki. Raz do roku organizowano wielką orgię z jej udziałem, podczas której każdy mężczyzna w wiosce spuszczał się do jej cipki. Dla niej oznaczało to mnóstwo orgazmów, ale i również nieustanne ciąże. Zapewniała wiosce wielki rozpłód. Z tego co wiem, ojciec Davida stał się dla niej stałym partnerem seksualnym. Po kilku latach chcieli nawet wziąć ślub, ale oczywiście nie otrzymali pozwolenia. Podobno obecnie dziewczyna utrzymuje się z zaspokajania żądzy seksu mężczyzn i kobiet.

Słuchaliśmy tej historii z wypiekami na twarzy.
– David również przejawiał pewne skłonności kazirodcze – ciągnęła Amelia – ale nie miał rodzeństwa, a jego matka zamknęła się w sobie. Nie ma co ukrywać, zakochaliśmy się w sobie po uszy. Szybko oficjalnie staliśmy się parą. Mieliśmy w szkole opinię dziwolągów, ale mało nas to wtedy obchodziło. Często zostawaliśmy u siebie na noc, aż pewnego weekendu przekroczyliśmy kolejną granicę. Ponieważ dom był wolny, cały do naszej dyspozycji, nie minęło dużo czasu, a skończyliśmy razem w łóżku. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, błyskawicznie rozebraliśmy się do naga. Rozłożyłam szeroko swoje nogi, a David wbił się penisem w moją cipkę, w jednej chwili pozbawiając mnie cnoty. Był cudowny w tym, co robił, a jego kutas długością przewyższał nawet twojego, Liam.
– Mamo!
– To komplement, synku. W każdym razie, wtedy niezbyt zadbaliśmy o zabezpieczenie. A rok później urodziłam uroczego chłopczyka.
Liam momentalnie zaczerwienił się po uszy.
– To oczywiście tylko część historii. Istnieje w niej wiele ciekawszych elementów. Ale spokojnie, wszystkiego dowiecie się dzisiaj. Myślę, że dzisiaj ciocia Wiesia wpadnie do nas z wizytą. Strasznie się denerwowała z powodu jakiegoś... przerwanego połączenia.

Reszta dnia mijała zupełnie spokojnie. Postanowiłem dokończyć książkę o Alicji, jednak trochę się rozczarowałem. Z czasem fabuła zaczęła się beznadziejnie rozwijać, aż w końcu doszedłem do fragmentu, w którym wraz z wujkiem została uprowadzona przez grupę gwałcicieli. Wujka zasztyletowali, a Alicji urządzili kilkugodzinną orgię, w której chyba każdy wpuścił swoje nasienie do jej młodej cipki. Zdecydowanie nie tego się spodziewałem. Kiedy wyszedłem z pokoju, ze zdziwieniem stwierdziłem, że oprócz mnie i Laury nikogo nie ma w domu. Moja siostra była tym równie mocno zdziwiona jak ja. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że pewnie szykują niespodziankę.
Popołudniu do domu wróciła ciotka Amelia i wujek David. Nie było jednak z nimi ciotki Wiesi.
– Przyjedzie w swoim czasie – ciocia ucięła nasze pytanie.
– A gdzie Liam i Chloe? – dopytywała Laura.
– Och, dla nich też szykujemy niespodziankę. Spokojnie, wszystkiego się dowiecie.
Zaczynało to brzmieć coraz bardziej podejrzanie, ale nie oponowaliśmy. Skoro stwierdzili, że nam nie powiedzą, to nic nie mogło ich przekonać do zmiany zdania.

Nastał wieczór. Nawet się nie zorientowałem, kiedy wujek David zniknął. Czułem, że brzuchu buzuje mi na myśl, co to wszystko oznacza. Wkrótce potem ciocia Amelia zawołała nas na kolację. Szybko zszedłem na dół, jednak nie zastałem tam Laury. Zastałem za to jej pokój w totalnym bałaganie. Wszystko było porozwalane, a na środku dywanu leżała jej koszulka, rozdarta na pół. Z lekkim przerażeniem wycofałem się.
– Ciociu, gdzie jest Laura? – spytałem ostrożnie.
– We właściwym miejscu o właściwym czasie.
Nawet nie próbowałem drążyć tematu. We dwójkę zasiedliśmy do przygotowanej przez ciotkę kolacji. Chwilę potem do domu wpadła zziajana Chloe.
– Mamuś, gdzie jest Liam? Byliśmy w trakcie szykowania... niespodzianki, kiedy nagle zniknął.
– We właściwym miejscu o właściwym czasie – odparła Amelia z uśmiechem na ustach.
Chloe dosiadła się do nas. Jedliśmy w totalnym milczeniu. Moja kuzynka wyglądała na nieco zdezorientowaną, podobnie jak ja, jednak ona przecież szykowała nam niespodziankę i powinna wiedzieć, co się dzieje.
Po kolacji Chloe podeszła do swojej mamy i zaczęła coś gorączkowo szeptać do jej ucha. Amelia skinęła uspokajająco głową. A potem stało się coś bardzo dziwnego – wpiła się wargami w usta swojej córki. Znałem co prawda ich nieco lesbijskie skłonności, jednak okoliczności tego były zupełnie zaskakujące. Chloe z początku próbowała się wyrwać, jednak mama przytrzymała ją mocno. W końcu jej opór ustał i zaczęła odwzajemniać namiętny pocałunek. Trwał on ledwie kilkanaście sekund. A kiedy ciotka wreszcie oderwała swoje wargi, Chloe osunęła się bezwładnie na ziemię.
Wydałem zduszony okrzyk. Amelia zwinnie przysunęła się do mnie, odcinając drogę ucieczki. Mogłem spróbować się przedrzeć, jednak coś w jej postawie mówiło mi, że nie pozwoliłaby na to. Jej oczy łypały teraz na mnie, przepełnione wyrazem, którego nigdy wcześniej nie widziałem.
– Mój Wojtuś też już powinien iść spać – wyszeptała. – Pora na buziaka na dobranoc.
Przypadła do mnie nadzwyczaj szybko i wpiła się wargami w moje usta, wsuwając mi język do gardła. Mój organizm zadziałał niezależnie od mojej woli, wyszedłem swoim językiem na spotkanie. Poczułem, jak przekazuje mi jakiś niezidentyfikowany środek, który zmuszony byłem przełknąć. Już po chwili pociemniało mi przed oczami i poczułem, że spadam, tracąc przytomność.

Kiedy się ocknąłem, od razu zdałem sobie sprawę, że jestem związany. Nie mogłem zbyt wiele zobaczyć, bo pomieszczenie, w którym się znajdowałem, przypuszczalnie piwnica, była jedynie słabo rozświetlana przez jarzeniówkę na suficie. Drugie, co poczułem, to chłód. Miałem na sobie jedynie stringi. Z tyłu pasek nieprzyjemnie wbijał się między pośladki, za to mój penis umieszczony był w niesamowicie ciasnym, skórzanym woreczku. Z tego powodu ciągle pozostawał w pełnym wzwodzie. Rozejrzałem się. Ręce i nogi spętane miałem grubymi powrozami, przywiązanymi do kątów łóżka, nad którym wisiałem. Ożywiłem się, kiedy po swojej lewej stronie spostrzegłem Chloe, która także wisiała spętana nad łóżkiem, z tym, że ona twarzą w górę. Miała na sobie śnieżnobiałą, koronkową sukienkę bez ramiączek, sięgającej ledwie do połowy uda, mogłem więc bez problemu oglądać jej cipkę. Na nogi założono jej białe, koronkowe pończochy, a na stopkach miała delikatne, białe szpileczki. We włosy wpięty miała weselny welon – słowem, wyglądała niczym dziewicza panna młoda, oczekująca na wybranka, który porządnie ją wychędoży. Obróciłem głowę w prawo i ku jeszcze większemu zdziwieniu zobaczyłem ciocię Wiesię. Ona również wisiała nad łóżkiem, spętana z twarzą ku sklepieniu. Jej obfity, 53-letni biust opięty był niezwykle skąpym staniczkiem, tak, że piersi dosłownie wylewały się z niego. Na biodrach miała ekstremalnie obcisła miniówę, kończącą się sporo nad kolanem, a na nogi założono jej kabaretki i szpilki na wysokim obcasie. Wyglądała jakby dopiero co wyciągnięto ją z domu publicznego. Mimo swojego wieku i zbędnych kilogramów tu i ówdzie, nadal pozostawała ponętną kobietą. Surrealizm całej tej sytuacji dodatkowo mnie podniecał.

Długo nie musiałem czekać, a drzwi się otworzyły i do środka weszła ciocia Amelia, a za nią tajemnicza postać, skryta w cieniu. Kopara opadła mi totalnie na jej widok. Ciotka ubrana była w lateksowy, ciasno wiązany gorset. Na biodrach umocowany miała pas z przytroczonym, sztucznym penisem. Na nogach lateksowe pończochy i błyszczące, lateksowe kozaki. Na rękach długie, lateksowe rękawiczki. Na ten widok poczułem nagle dziwną uległość. Czym co prawda parę opowiadań sadomaso, jednak miało się do nijak do sytuacji, gdy staje przed tobą ciocia ubrana jak domina z sexshopu.
– Mamo! – zawołała Chloe, zadzierając główkę i szarpiąc więzy, które jednak ani myślały ustąpić.
– Spokojnie, kochanie. To część niespodzianki – odparła ciocia Amelia.
– Amelio Różecka! – zaskrzeczała ciotka Wiesia. – Wiedziałam, że posyłanie tutaj Wojtusia i Laurki to szaleństwo. Co ma znaczyć to wszystko?!
– Jak już mówiłam – odparła ciocia Amelia niewzruszenie – to nasza niespodzianka.
– To ma być niespodzianka? To jest dom rozpusty! U mnie dzieci przynajmniej nabywały jakieś pozytywne wartości.
– Doprawdy? – Amelia oblizała wargi. – Z tego co wiem, wakacyjne wyjazdy do ciebie uważały za prawdziwą udrękę, straszliwą nudę, a propozycję przyjazdu tutaj przyjęły z rozkoszą. Ponadto, wiem, że uważają cię za spróchniałą, zramolałą ciotę, symbol ciemnogrodu i zacofania.
– Co?! – Wiesia zaskrzeczała przeraźliwiej niż zwykle i popatrzyła na mnie pytająco. Ledwo dostrzegalnie skinąłem głową. Nie byłem w stanie mówić.
– Ale jestem pewna – dodała Amelia, zbliżając się – że Wojtek bardzo chciałby zobaczyć twoje wielgachne zderzaki.
Jednym ruchem zerwała skąpy staniczek moim oczom ukazały się, największe w całym moim dotychczasowym życiu, cycki.
– Wiem, że Wojtek bardzo chciałby się do nich przyssać, wypieścić te sutki językiem, spijać z nich mleko...
Mimowolnie zacząłem się ślinić.
– Myślałeś już zapewne, Wojtku, że zdążyłeś poznać tutaj pełnię seksu. Zapewnię cię, że nie. Będziesz miał przyjemność, podobnie jak reszta, uczestniczyć w czymś, co nazwaliśmy Ceremonią Inicjacji. Sprawi ona, że pokochasz seks ponad wszystko inne. Sprawi, że nie będziesz mógł przestać o nim myśleć. Sprawi, że będziesz jej potrzebował jak powietrza, by przeżyć. Wyzwoli w tobie prawdziwą zwierzęcą żądzę.
We trójkę wpatrywaliśmy się w Amelię z wybałuszonymi gałami.
– Nie chcecie w to wierzyć. Rozumiem. Nie możecie sobie wyobrazić, że ktoś jest zdolny do czegoś takiego. Na szczęście jest do tego zdolne pewne urządzenie.
Przeszła na prawą stronę pomieszczenia i zapaliła osobną jarzeniówkę, ukazując część piwnicy dotychczas skrytej w ciemności. Naszym oczom ukazał się skórzany fotel, pośród którego wiła się skomplikowana aparatura elektroniczna i masa wypustek i zagłębień.
– Nie wierzę ci – odezwałem się, przełamawszy oszołomienie. – Nie możesz uczynić z ludzi zwierząt.
– Widzę, że nie uwierzycie mi na słowo – odparła Amelia, uśmiechając się szeroko – W takim razie pozwólcie, że wam to zademonstruję.

Chwilę potem do środka wszedł wujek David, ubrany jedynie w obcisłe, lateksowe slipy. W dłoni jednak dzierżył trzy smycze, szarpiąc je zdecydowanie. W końcu w piwnicy pojawiły się trzy postaci. Kiedy znalazły się w świetle jarzeniówki, zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem to nie jest sen. Dwa metry przede mną, na czworaka klęczała Laura, Liam i moja mama! Laura ubrana była w czarną, prześwitującą halkę i czarne podkolanówki, Liam miał jedynie kalesony na nogach. Za to moja mama ubrana była jak zdzirowata nastolatka – w miniszorty i sportowy stanik, oczywiście kilka rozmiarów za małe. Wszyscy trzej patrzyli na mnie z szaleńczym obłędem w oczach. Za nimi do pokoju wdreptał Kikut, pies, którego ostatnio rzadko widywałem. Zacząłem dyszeć, łzy napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałem, jak reagować. Był jednocześnie podekscytowany i przerażony.
– Laura... Co oni z tobą zrobili? – wyjęczałem.
– Wyzwolili mnie, Wojtek. Otworzyli mój umysł. Obudzili moje najskrytsze pragnienie. Coś, co drzemie w każdym z nas – odparła. Jej głos był tak cudownie słodki. Zawsze marzyłem o tym, by tak mówiła do mnie, kiedy będę się z nią kochał. Teraz jednak brzmiał, jakby nie należał do niej, jakby mówiła przez sen.
– Liam! – zaszlochała Chloe. – Ocknij się!
– Już się ocknąłem – odparł chłopak dojrzałym głosem. – Zostałem przebudzony.
Chloe miała minę równie zrozpaczoną co ja.
– Co ona wam, dzieci, najlepszego zrobiła?! – rzewnie zalamentowała Wiesia. Wtedy odezwała się Iwona.
– Nie rozpaczaj Wiesiu. Nasi mistrzowie pomogą wam się wyzwolić, nawet tobie. Dzięki nim wyrzekniesz się Boga, Kościoła i wszystkiego, co cię ogranicza.

Nieoczekiwanie David uniósł drugą dłoń, w której, jak się okazało, dzierżył skórzany pejcz, i potraktował solidnym chłośnięciem pośladki każdego ze swoich zwierzątek. Ich twarzy momentalnie wykrzywiły grymasy dzikiej rozkoszy.
– Przyzwolenia nie dostałyście, moje zwierzątka, tedy nie wolno wam mówić.
Jego głos był jeszcze głębszy niż zwykle.
– Jak więc widzicie – powiedziała Amelia – maszyna w istocie działa. Jestem pewna, że chcecie poznać jej historię. A jest ona uzupełnieniem historii, którą już poznaliście. Zaczęło się to wszystko 30 lat temu, kiedy Wiesia urodziła swoje jedyne dziecko. Podpowiem wam, że jest tutaj obecne.
Wtedy też tajemnicza postać wychynęła z cienia.
– Wuj Arnold?! – wykrzyknęliśmy jednocześnie z Chloe.
– Tak, to ja – odparł wuj Arnold. Założył jedynie futrzaną kamizelkę, eksponującą owłosioną klatę. Jego penis również prezentował się w pełnej krasie – Amelia miała wtedy jedynie pięć lat. Ponieważ różnica wieku nie była taka duża, w dzieciństwie bawiłem się jak równy z równym z własną ciocią. To właśnie ona wprowadziła mnie w świat masturbacji. Ona pierwsza zrobiła mi loda z połykiem. Ona pierwsza dała mi się wylizać.
– To ty zdeprawowałaś moje dziecko, Amelia! – zaskrzeczała Wiesia przez łzy.
– Zachowaj milczenie, bzdyku, alibo będę zmuszon użyć mego batoga przeciw tobie – odezwał się stanowczo David.
– Kiedy Amelia poznała swojego przyszłego męża, przestaliśmy się razem zabawiać. A cóż to była za afera, kiedy zaszła w ciążę w wieku blisko 17 lat! Wszyscy załamywali ręce, a tylko nieliczni widzieli, jak piękna jest ich miłość.
– Kiedy poznałam Davida, sprawy ruszyły do przodu – Amelia przejęła pałeczkę oratora. – Arnold od młodego interesował się majsterkowaniem, był prawdziwą złotą rączką. Próbował konstruować również różne gadżety erotyczne, co jak na tamte czasy było prawdziwym wyzwaniem. Jednak spotkanie Davida, który żywo interesował się psychologią, otworzyło przed nim nowe możliwości. Wspólnie stworzyli niesamowity projekt maszyny, która mogła odmienić świat. Mogła sprawić, że ludzie odkryją pełną ofertę seksu. Realizacja projektu nie była taka prosta, jednak po roku udało się im się zbudować prototyp. Arnold postanowił wtedy, że trzeba go przetestować. Nikt oprócz nich nie wiedział wtedy jeszcze, czym jest ta machina. Do eksperymentu namówili 28-letnią, ponętną kobietę. W przypadku pozytywnego efektu mogli mieć zgrabne ciałko kobiety, oddanej wyłącznie im.
– Początkowo myśleliśmy, że odnieśliśmy pełen sukces. Stała mi się całkowicie uległa. David miał już dziecko, więc to mnie umieściliśmy w jej umyśle. Ach, pamiętam ten dzień. Sama ochoczo rozszerzyła nóżki, a ja wbiłem się penisem w jej ciasną cipkę. Szybko oboje osiągnęliśmy orgazm, a ja spuściłem się w jej wnętrzu. Byłem nieco zaskoczony, kiedy dowiedziałem się, że będziemy rodzicami. Miałem wtedy nieco ponad 13 lat, ale jakoś to zaakceptowałem – zrobił krótką pauzę, wpatrując się w moje oczy. – Niecały rok później urodziła się Laura.

Z moich płuc gwałtownie odeszło powietrze, zakręciło mi się w głowie. Pokręciłem głową, nie dopuszczając do siebie oczywistego faktu.
– Jestem waszym ojcem, Wojtek.
– Nie, to niemożliwe! – wykrzyknąłem. – Przez te wszystkie lata... – głos mi się załamał.
– Mój mistrz jest moim ojcem... – wyjęczała Laura. – To takie podniecające, moja cipka momentalnie robi się mokra – zaraz potem zajęczała rozkosznie, gdy pejcz smagnął jej pośladki.
– Problem pojawił się, gdy efekt eksperymentu przestał działać – ciągnął dalej Arnold. – Stało się to zaraz po twoich narodzinach. Twoja matka chciała oskarżyć mnie o gwałt, ale mi nie marzyło się życie w zakładzie karnym. Spętałem więc ją i siłą zmusiłem do dzikiego stosunku. A niecały rok później urodziłeś się ty, Wojtek.
Zrozpaczony popatrzyłem na mamę, jednak na jej twarzy widniał wyłącznie obojętny na wszystko uśmiech.
– Czy ty nas w ogóle kochałeś? – po policzkach pociekły mi łzy.
– Starałem się was kochać – odparł mój tata. – Przykro mi, że musieliście dorastać bez ojca, byłem jednak zmuszony się ukrywać, by nie zostać złapanym za gwałt. Z początku schronienia udzielała mi rodzina Davida, gdzie mogliśmy dalej pracować nad naszym wynalazkiem. Kiedy się usamodzielniłem, wyjechałem za granicę i słuch o mnie zaginął. Wy w tym czasie podrośliście i dojrzeliście. Nie ma co rozpamiętywać starych starych ran, Wojtek. Po wielu latach niepowodzeń maszyna wreszcie została ukończona. Działa perfekcyjnie. Nasze trzy pieski z początku stawiały opór, ale każdy ostatecznie się poddał i tylko na tym zyskał. Wy też to pokochacie. Widzisz, trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że te dwie ciąże były najlepszym, co mogło mi się przydarzyć. Wspólnie z Amelią i Davidem w pełni zrozumieliśmy, jak możliwości stoją teraz przed nami. Teraz, gdy po wielu latach nasze drogi zeszły się ponownie, staniemy się taką samą rodziną, jaką David miał w swojej rodzinnej wiosce.
W jednej chwili przypomniałem sobie opowieść Amelii.
– Ceremonia Inicjacji... – wyszeptałem z niedowierzaniem. – Nie chcesz chyba powiedzieć, że...
– Owszem – odparł Arnold z chytrym uśmieszkiem – pierwszą Ceremonię Inicjacji Rodziny Różeckich uważam za rozpoczętą.

David zagwizdał przeciągle, jakby wydając jakąś prostą komendę. Jego sługi momentalnie ożywiły się, najwyraźniej doskonale wiedząc, co mają robić. Wymieniliśmy z Chloe przerażone spojrzenia. Najwyraźniej nawet ona nie przypuszczała, że jej rodzice będą zdolni do czegoś takiego. Nie mieliśmy jednak odwagi się poruszyć. Nie śmieliśmy też protestować. Byli zdani całkowicie na łaskę seks-oprawców.
Amelia wolnym krokiem zbliżyła się do mnie, a za nią, na czworakach, Iwona. Widok mojej uległej matki, mimo całej tej sytuacji, niesamowicie mnie podniecał. Była teraz dokładnym przeciwieństwem osoby, którą znałem całe życie. Na co dzień temperamentna, stanowcza, wybuchowa, teraz dziecięco naiwnymi oczami wpatrywała się w swoją dominę, oczekując dalszych rozkazów. Amelia krótko zagwizdała trzykrotnie. Iwona służalczo skinęła głową i zaszła mnie od tyłu, szarpnięciem zrywając tak ciasno opinające mój tyłek stringi. Nim zdążyłem zareagować, rozchyliła pośladki i wolno wsunęła języczek do mojego odbytu. Głośno zajęczałem z rozkoszy. Iwona przyssała się wargami, wirując językiem w moim dziewiczym odbycie. Nie byłem w stanie powstrzymać jeków, samowolnie wypływających z moich ust. Nie mogłem też stawić żadnego oporu, więc po prostu oddałem się przyjemności. Zaraz jednak przed moją twarzą stanęła Amelia.
– Twoje usteczka nigdy się chyba jeszcze porządnie nie napracowały – kiedy otworzyłem usta, by zaprotestować, wepchnęła swojego penisa głęboko w moje gardło. Zakrztusiłem się. Z początku podejrzany smak przyprawiał mnie o mdłości, jednak udało mi się do niego przyzwyczaić. Zmuszany przez ciocię, niechętnie przesuwałem ustami po gumowej zabawce, jednocześnie napawając się językiem w moim odbycie.

Starałem się też obserwować co dzieje się wokół mnie. A wszystko działo się bardzo szybko. Liam podprowadził Kikuta do Chloe, po czym zerwał z siebie kalesony, ukazując swojego naprężonego penisa. Kikut przystawił nos do cipki mulatki i obwąchał ją czujnie, po czym zatopił w niej swój wielki jęzor. Chloe reagowała na jego pieszczoty gorączkowymi, coraz bardziej przeciągłymi jękami. Jej brat w tym czasie wsunął się pod nią i rozwarł jej pośladki. Dziewczyna szarpnęła się, próbowała uniknąć tego, co miało nastąpić. Liam jednym pchnięciem wbił się głęboko w jej pupkę. Chloe wciągnęła powietrze głęboko, jednak kolejne pchnięcia zmusiły ją do rozluźnienia. Po dłuższej chwili zaczęła nawet czerpać przyjemność z jednoczesnego wylizywania i penetracji.
Arnold niczym kot zbliżył się do Wiesi, która bezskutecznie próbowała się uwolnić.
– Proszę cię, Arnold, nie rób tego!
– Nie masz o co prosić. Nawet nie wiesz, z jaką przyjemnością spuszczę się w tobie i cię zapłodnię.
– Zapłodnisz? – zaskrzeczała że zdziwieniem Wiesia. – Jestem sporo za stara na ciążę.
– Otóż mylisz się – Arnold uśmiechnął się chytrze. – Dzięki biologicznym dokonaniom Davida mogliśmy podać wam środki anihilujące antykoncepcję i zwiększające płodność. To zapewni nam naprawdę liczną rodzinkę.
Błyskawicznie stanął między nogami skołowanej Wiesi i wjechał penisem w jej gorącą piczkę; jej okrzyk zdusił namiętnym pocalunkiem. Posuwał ją w nieludzko szybkim tempie, a już po chwili zaczęła cichutko wzdychać z rozkoszy.
David szarpnął za smycz, przyciągając Laurę bliżej siebie, i zerwał swoje lateksowe slipy. Aż oniemiałem na widok jego kutasa. Był długi na jakieś 25 cm i miał około 6 cm średnicy, jednak najbardziej imponująca była główka w kształcie wielkiego grzyba. Kolejnym szarpnięciem zmusił moją biedną siostrzyczkę do obrabiania jego ogromnej pały. Laura wykonywała swoje zadanie z prawdziwym zapałem, to wsuwając ją głęboko w gardło, to wirując języczkiem wokół jej główki. Wyglądała tak niewinnie w tej halce i podkolanówkach, że miałem ochotę się na nią rzucić. Teraz mogłem się jednak tylko biernie przyglądać.

Iwona w pewnym momencie z mlaskiem oderwała swoje usta i wsunęła do mojego odbytu jeden palec. Ponieważ nie stanowiło to żadnego problemu, po chwili dołożyła drugi i zaczęła nimi poruszać. Najchętniej wzdychałbym z przyjemności, jednak usta wciąż miałem zakneblowane sztucznym fiutem.
– Wystarczy, moja suczko – powiedziała w pewnym momencie Amelia. Naraz moje usta i odbyt stały się wolne. Ciocia odprawiła moją matkę gestem i sama zajęła jej miejsce za mną.
– Teraz poznasz prawdziwą rozkosz.
Poczułem główkę penisa silnie napierającą na mój odbyt. Zacisnąłem zwieracze, przerażony perspektywą czegoś tak potężnego w moim tyłku. Domina nie zamierzała się jednak ze mną patyczkować.
– Niegrzeczny piesek – rzekła, wymierzając mi dwa pożądne klapsy. Wbrew sobie rozluźniłem się. Amelia natychmiast chwyciła rozszerzyła dłońmi moje pośladki i brutalnie wdarła się do mojego anusu. Piwnicę wypełnił mój szaleńczy krzyk. Ciocia od razu przystąpiła do ostrego rżnięcia, już po chwili wdzierając się całym penisem w moją dupę. Wiedziałem, że powinien czuć upokorzonenie i wstręt do samego siebie. Ale ja po prostu nie potrafiłem. Mój umysł przepełniała dzika ekstaza, wywołana tak brutalną penetracją mojego cnotliwego dotychczas odbytu. W tej chwili chciałem być uległym zwierzakiem mojej władczej, ponętnej dominy. Jęczałem za każdym razem, gdy to gumowe cudo wypełniało mój odbyt po brzegi, i czułem się samotny, gdy mnie opuszczało. W tamtym momencie nie mogłem sobie wyobrazić życia bez gumowego dilda w tyłku.
– Mhhh, taaaak... – jęczałem ze szczęścia. Chloe posłała mi przerażone spojrzenie, ale nie dbałem o to. Nagle poczułem, że Iwona wsunęła się pode mnie. Szybko zerwała ciasne miniszorty i staniczek, leżąc w konsekwencji pode mną naga. Nie potrzebowałem specjalnego zaproszenia. Jednym ruchem wbiłem penisa w jej cipkę i zacząłem ją zapamiętale posuwać. Nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. Moja matka była tak cudownie ciasna w środku. Wciąż patrzyliśmy sobie w oczy; widziałem w nich ten znajomy ogień pożądania. Nagle, wbrew sobie, wyobraziłem sobie nasze potomstwo i przyspieszyłem...
Kikut tymczasem zaprzestał pieszczot. Oparł przednie łapy na brzuchu mulatki i wdarł się swoim dydkiem w słodką cipkę Chloe, która zawyła z rozkoszy. Podobnie jak ja, zaznawała rozkoszy z dwu stron, a po jej minie widać było, że podoba jej się to coraz bardziej. Nieco obok Arnold porządnie grzmocił własną matkę.
– Już dawno nikt się ze mną nie kochał... – wyjęczała Wiesia. – Ale to, co robimy, jest złe... Popełniam grzech ciężki...
– Daj już spokój – nakazał Arnold stanowczym głosem. – Gdzie był ten Bóg, kiedy najbardziej go potrzebowaliśmy? Żaden z niego dobrotliwy Bóg, skoro on sam zapłodnił 14-letnią, niewinną Maryję. Odrzuć jego fałszywą miłość i pomyśl, do czego sama jesteś zdolna. Stajesz przed wielką szansą odbudowania dobrych relacji z synem, czego owocem może być nawet wspólne potomstwo. Kościół w niczym ci nie pomógł i do niczego nie jest ci potrzebny. Zaufaj.
– Skoro tak mówisz... Ahhhhh! – zawyła na fali orgazmu, która przeszyła jej ciało. Arnold zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem i wbił penisa po nasadę, pompując w matczyne łono salwy nasienia.
– Dziękuję ci – wyszeptała Wiesia. – Dawno nie miałam tak wspaniałego orgazmu. Ufam ci, synku. Jestem gotowa zerwać z przeszłością.
– Wyśmienicie – uśmiechnął się Arnold i uwolnił ją z więzów. Zbliżył się do maszyny i otworzył obok siebie drzwi, których wcześniej nie zauważyłem. Dzięki temu, że maszyna była na kółkach, mógł ją przemieścić do pomieszczenia obok. Wspólnie z Wiesią zniknął w pokoju za ścianą.

Ja w tym coraz mocniej posuwałem Iwonę. Oboje czuliśmy, że zbliża się nasze szczytowanie.
– Dojdź razem ze mną, synku, i zapłodnij swoją niewyżytą mamusię – Iwona wyszeptała mi wręcz błagalnie do ucha.
– Wyjątkowo nie wychłostam cię za to, że odzywasz się bez pozwolenia, suczko – odezwała się Amelia. – A ty, mój piesku, przygotuj się na falę tego, co sam naprodukowałeś.
Chwilę potem wbiła dildo po samą nasadę i poczułem, jak w moim odbycie wystrzeliwuje z niego pierwsza salwa nasienia. Amelia musiała widocznie zbierać je po każdym moim wytrysku. Nie widziałem, żeby to robiła, ale nie obchodziło mnie to. Chwilę potem dopadł mnie potężny orgazm. Jęcząc z rozkoszy, strzelałem spermą wprost w czeluści pochwy mojej matki, która szczytowała niemal równo ze mną. Jednocześnie czułem własną spermę, która powoli wypełniała każdy zakamarek mojego anusu. Czułem się wspaniale z myślą, że być może daję właśnie początek nowemu życiu. Nie liczyło się już dla mnie, że jest moją matką. W tej chwili była dla mnie bardziej niczym żona, którą mąż zapładnia podczas nocy poślubnej. W końcu orgazm minął, ja jednak zostałem w Iwonie, czując się dobrze w środku. Całowaliśmy się namiętnie, fantazjując o wspólnym potomstwie. Amelia wyszarpnęła sztucznego kutasa i przystawiła go do mnie.
– Ssij piesku – zakomenderowała stanowczo. Z rozkoszą pochłonąłem gumowe dildo ustami, oczyszczając je dokładnie z mojej spermy. Następnie s
Wpiłem się wargami w wargi mojej matki, przekazując jej sprawiedliwą część mojego życiodajnego płynu. Mój odbyt zdążył w międzyczasie wrócić do normalnego rozmiaru. Wolno wyciekało z niego moje nasienie.
Z ekscytacją patrzyłem, jak Liam i Kikut chędożą rozanieloną Chloe. Wyglądało na to, że ona też pozwoliła sobie na trochę przyjemności. Wyglądała tak niewinnie w swojej koronkowej sukieneczce... Liam doszedł pierwszy, wypełniając jej odbycik spermą po brzegi. Kiedy mulat wysuwał się z niej, ta akurat dygotała na falach orgazmu. Kikut natomiast wbił penisa po nasadę, a, ponieważ był psem, główka jego penisa zaczęła gwałtownie się powiększać. Chloe wyła z rozkoszy, jakiej nie mógłby jej dać żaden człowiek. Gdy główka osiągnęła rozmiar pięści, z orgastycznym skowytem zalał młodą cipkę horrendalną ilością spermy. Doznanie było tak duże, że Chloe dopadł kolejny, jeszcze mocniejszy orgazm. Z jękiem wsunęła języczek do psiego gardła i zaczęła go ostro całować, przyjmując jego dar W międzyczasie z jej cipki i odbytu powoli wyciekało nasienie.
– Żałuję, że nie mogę mieć z tobą dziecka – powiedziała do zadowolonego z siebie Kikuta.

Samiec wolno wysunął się, a z cipki Chloe wypłynęła rzeka psiej spermy. Uchwyciłem jej rozanielone spojrzenie i obydwoje natychmiast oprzytomnieliśmy, jakbyśmy obudzili się ze snu. Zaczęliśmy szarpać nasze więzy, przerażeni tym, co właśnie zrobiliśmy. Wtedy usłyszeliśmy przeciągle westchnięcie – to David z ulgą wypełnił usteczka Laury nasieniem. Moja siostrzyczka bez cienia sprzeciwu przyjęła i przełknęła wszystko. W duchu walczyłem ze sobą. Rozsądek podpowiadał, że dzieją się tu rzeczy nienormalne, jednak na widok siostry miałem ochotę zapomnieć o całej moralności i po prostu ją zerżnąć. Moje rozważania przerwały krzyki Wiesi dochodzące z sąsiedniego pomieszczenia. Zaraz potem przeszły w wysoki, szaleńczy pisk, który urwał się równie nagle, jak się pojawił. Patrzeliśmy w napięciu na drzwi, które otworzyły się po około minucie. Stanął w nich uśmiechnięty Arnold, prowadząc na smyczy Wiesię.
– Daj głos! – nakazał Arnold. Jego matka w odpowiedzi zawyła ogłuszająco, wpatrując się w swojego pana z uwielbieniem. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę.
– Widziecie teraz w pełni, dziecięta, do czego zdolne jest nasza maszyna – głos Davida rozbrzmiał w ciszy. – Czy wy także jesteście gotowi porzucić przeszłość i wkroczyć na lepszą ścieżkę życia?
– Nigdy! – krzyknęła Chloe. – Widzieliśmy, co się z nami stanie, jeśli poddamy się jej działaniu. Trwale uczyni z nas zwierzęta!
David w odpowiedzi szarpnął za smycz mojej siostry i skinął głową. Laura nieoczekiwanie stanęła na dwu nogach i wolno zbliżyła się do mnie. Mój kutas gwałtownie się wyprężył. Równie niespodziewanie Amelia rozluźniła moje więzy. Byłem wolny.
– Wiem, że mnie pragniesz – Laura wyszeptała mi do ucha. – Ja też cię pragnę. Moją duszę opuścił strach i nie obawiam się już przyszłości. Ona należy do nas, Wojtek.
– Ale czy po tym wszystkim kochasz mnie równie mocno, co wcześniej? – spytałem, trzęsąc się z nerwów. – Czy machina cię nie zmieniła?
– Maszyna pokazała mi pełnię seksu i pozwoliła mi zrozumieć, jak bardzo pragnę mieć potomstwo – wciąż mówiła ściszonym głosem, by nikt nie mógł nas usłyszeć – ale to ciebie zawsze będę kochać najmocniej. Jesteś w końcu moim młodszym bratem – pocałowała mnie w czoło. Przed oczami stanęło mi całe moje życie. Od pacholęctwa, gdy wspólnie ganialiśmy się po podwórku, po gimnazjum, gdy nocami wspólnie zakuwaliśmy do sprawdzianów. Była u mojego boku całe życie. W te wakacje czułem się rozdarty między uczuciem do niej a uczuciem do Chloe. W głębi duszy jednak już jakiś czas temu podjąłem decyzję.
– Rozsądek nakazuje mi odrzucić to wszystko – wyszeptałem w końcu – ale serce mówi mi, że mogę zaufać swojej siostrze.
Musiałem powiedzieć powiedzieć to odrobinę głośniej, niż zamierzałem, bo dosłyszała to Chloe.
– Wojtek, nie! – jęknęła. – To nie serce, ale zwierzęcy instynkt każe ci brnąć w to szaleństwo. Przypomnij sobie, czym jest dla ciebie miłość. Czym ja jestem dla ciebie.
– Taka miłość jest nic niewarta w obliczu potęgi maszyny – odparłem. – Tak jak ty, zasmakowałem dzisiaj tego najbardziej zakazanego owocu. I nie pozwolę sobie odebrać takiego szczęścia!

Arnold uśmiechnął się z satysfakcją i szybko poprowadził mnie do sąsiedniego pomieszczenia, całego wypełnionego aparaturą. Na środku stał potężny, skórzany fotel; na jego siedzisku sterczał przytwierdzony, stalowy penis, większy nawet od dilda, którym ciotka rozdziewiczyła mój odbyt. Spojrzałem na ojca; skinął głową. Wskoczyłem na fotel i zacząłem powoli nadziewać się tyłkiem na sztucznego kutasa. Mimo że rozdziewiczenie odbytu miałem za sobą, pałka nie wchodziła łatwo. W końcu jednak z jękiem nadziałem się do końca.
– Bardzo dobrze – oznajmił Arnold. – Nie musisz się już niczym przejmować. Ja zajmę się wszystkim.
Błyskawicznie skuł mi kajdankami ręce i nogi, rozszerzając je szeroko, siedziałem więc na maszynie w sporym rozkroku. Następnie podpiął mi do sutków elektrody, połączone kablem z aparaturą. Na penisa nasunął mi za to stalowy stelaż, zwieńczony małym woreczkiem, w który delikatnie wchodziła główka mojego penisa. Czułem się jednocześnie spięty i zrelaksowany. Nie mogłem się wszak doczekać nieznanego. Arnold otworzył apteczkę i wyjął strzykawkę. Uprzedzając mój opór, lekko wbił ją w moje przedramię i wprowadził tajemniczą substancję do mojego krwioobiegu.
– Odpręż się, Wojtku – odezwał się – a doświadczysz czegoś nieznanego.

Chwilę potem zalała mnie fala białego światła. Kiedy odzyskałem widoczność, stałem w moim pokoju, w naszym rodzinnym mieszkaniu. Wyglądał tak samo, jak w dzień naszego wyjazdu. Rozejrzałem się wokół. To nie mogło się dziać naprawdę, a jednak wszystko wydawało się takie realistyczne. Zaraz jednak pewną cząstką świadomości poczułem pchnięcia penisa, skierowane wgłąb mojego odbytu. "To musi być sen" – doszedłem do wniosku. Nieznana substancja musiała wprowadzić mnie w stan częściowego uśpienia, wciąż jednak odczuwałem bodźce zewnętrzne. Rozmyślałbym tak pewnie dalej, ale nagle czyjeś ręce objęły z tyłu moją szyję. Obróciłem się zaskoczony i, jeszcze bardziej zaskoczony, ujrzałem Laurę. Ubraną jedynie w koronkową, prześwitującą koszulkę nocną, ledwo zasłaniającą łono. Zwykła zakładać ją wiele lat temu, gdy byliśmy młodzi i jeszcze nieświadomi naszej seksualności. Zerknąłem na moje krocze – jakimś cudem byłem goły. Podniosłem wzrok i z szokiem skonstatowałem, że Laura stoi przede mną naga. Uśmiechnęła się i lubieżnie oblizała wargi. Nie cackając się, rzuciłem ją na łóżko. Kusząco rozchyliła nóżki, a ja jednym pchnięciem wbiłem penisa w jej gorącą cipkę. Od razu zacząłem ją mocno ruchać, wręcz gwałcić. Wreszcie była moja. Po tak wielu miesiącach oczekiwań, nieudanych podejść i rozczarowań, nareszcie miałem ją w garści. Była całkowicie zależna ode mnie. Mogłem zrobić z nią, cokolwiek chciałem. Sprawiała jednak wrażenie zadowolonej, na jej twarzy widniał szeroki uśmiech. W ogóle się jednak nie odzywała, choć spodziewałbym się tego przy takich doznaniach. Chciałem szepnąć coś romantycznego, ale słowa uwięzły mi w gardle. Oboje byliśmy niemi. Skupiłem się więc na rżnięciu mojej siostry. A im intensywniej ją posuwałem, tym potężniejsze były doznania w moim odbycie. Nie trzeba mi było dużo. Wkrótce potem poczułem ścianki pochwy zaciskające się na penisie i ulgą doszedłem. Jednak w chwili, gdy pierwsza salwa spermy wystrzeliła wgłąb siostrzanej cipki, całe moje ciało przeszył prąd. Pociemniało mi przed oczami, jednak na każdej kolejnej fali orgazmu atakował mnie potężny ładunek elektryczny. Ułamkiem świadomości wiedziałem, co jest tego przyczyną, jednak myśl ta umykała mi, gdy tylko przeniosłem uwagę na Laurę leżąca pode mną. Uśmiechała się słodko i skinęła głową. Domyśliłem się, o co chodzi. Ponownie przystąpiłem do ostrego dymania i odkryłem, że moje siły wcale się nie wyczerpały. Odrzuciłem rozważania o ładunku elektrycznym i skupiłem się na, jak mi się zdawało, rzeczywistości.

Po kilku pierwszych orgazmach straciłem rachubę czasu. Posuwanie siostry stało się całym moim światem, a Laura zawsze dochodziła równo ze mną. Przy każdym szczytowaniu moje ciało przeszywał mnie potężny prąd, przenikający moje ciało aż po koniuszki palców. Zauważyłem jednak, że ból staje się słaby i znośny, gdy bardziej skupiam się na rżnięciu Laury. Coraz mniej dziwiła mnie ta kompletna cisza i moje nieprzebrane siły witalne. Skoro wreszcie w pełni posiadłem Laurę, nie zamierzałem się powstrzymywać. Zapomniawszy o bożym świecie, co kilka minut wypełniałem siostrę gorącą spermą, powoli wyciekającą bokami z cipki.

Minuty upojnego seksu zmieniły się w godziny, a godziny w dni. Tak mi się przynajmniej wydawało. Choć nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę, powoli zapominałem o moim poprzednim życiu, wypełniając umysł wyłącznie myślą o posuwaniu Laury. Po niezliczonej wręcz ilości orgazmów zaczęło mnie jednak ogarniać zmęczenie. Wpompowywałem w Laurę coraz mniejszą ilość spermy i odczuwalem coraz mocniejsze impulsy w całym ciele. W zakątku umysłu świtała mi tego przyczyna, jednak rozpaczliwie próbowałem z tym walczyć. Wiedziałem, że może mi to odebrać mój upojny seks z siostrą. Niestety nie mogłem powstrzymać wyczerpania. Przy n-tym orgazmie z mojego penisa nie pociekła ani kropla. Chciałem wrzasnąć z frustracji, ale krzyk uwiązł mi w gardle. Moje oczy zalała fala światła i nagle ocknąłem się na skórzanym fotelu. Przez całe moje ciało przepływały potężne impulsy elektryczne. Obok stał dziwnie znajomy mężczyzna.
– Kim jesteś? – spytałem. – I co robisz w moim, swoim drogą bolesnym, śnie?
– Jestem twoim Panem, piesku – odezwał się mężczyzna – a to jest nasza rzeczywistość. Jednak w nagrodę za to, że tak się nacierpiałeś w czasie tresury, z pewnością dostaniesz nagrodę.
Mimowolnie zacząłem się intensywnie ślinić.
– Cóż to za nagroda, mój Panie?
– Przypomnij sobie swoje najgłębsze pragnienie, piesku. I lepiej nie odzywaj się bez pozwolenia, bo wychłostam twoje jędrne pośladki.
Pokornie skinąłem głową. Pan odpiął mnie od fotela i siłą zmusił do klęknięcia na ziemi, po czym założył mi obrożę na szyję. Chwycił za smycz i pociągnął. Posłusznie ruszyłem za nim. Wszystko wydawało mi się takie surrealistyczne, zupełnie inne od pięknego snu, którego jakoś nie mogłem sobie przypomnieć.
Weszliśmy do sąsiedniego pokoju. Większość osób, dziwnie znajomych, stało pod ścianą i obserwowało parkę zabawiającą się na środku. Gdy się zbliżyliśmy, rozpoznałem blondwłosą dziewczynę. Laura. Moja siostra. Obiekt mojego największego pożądania. W tym momencie jakiś murzyn wtargnął penisem w jej słodką cipkę, a pomieszczenie wypełnił jęk rozkoszy obydwu kochanków.
– Laura! – zawyłem przeraźliwie. – Miałaś być moja!
– Och, nikt nie mówił, że będziesz miał moją cipkę zarezerwowaną dla siebie. – odparła. – Każdy się we mnie spuści, nie tylko ty, Wojtek.
– Wojtek? – spytałem zdezorientowany. Coś mi to imię mówiło.
– Ten piesek wyjątkowo nam się udał! – mój Pan zaśmiał się szaleńczo. – Zapamiętaj piesku, że ten murzyn, który rucha twoją siostrę, to także twój Pan. A ta kobieta, która trzyma na smyczy resztę stada, to również twoja Pani.
Służalczo pokiwałem głową.
– Wydaję ci jednak teraz pozwolenie na ostre zerżnięcie tej młodej, chętnej cipki – to rzekłszy, mój Pan wskazał na mulatkę w ponętnej, białej sukience, skutą nad łóżkiem.

Szybko ruszyłem ku niej na czworaka i przypadłem do niej.
– Nie rób tego! – krzyknęła, ale ja już wdzierałem się w jej cipkę. Posuwałem ją brutalnie, wbijając się w pochwę raz za razem.
– Obudź się, Wojtek! Nie widzisz, co się z tobą stało? – zamknąłem jej usta brutalnym pocałunkiem. Jednocześnie dwa palca wsunąłem w jej dupkę i zacząłem posuwać jej obydwie dziurki. Już po chwili ciałem mulatki wstrząsnął potężny orgazm. Mi trochę jeszcze brakowało do końca, jednak w tym momencie jakiś mulat, w wieku podobnym do mnie, odepchnął mnie i wdarł się w pulsującą cipkę. Rozejrzałem się, wciąż napalony, i ze zgrozą zobaczyłem, jak mój Czarny Pan wbija penisa po nasadę i strzela nasieniem wprost do cipki mojej ukochanej siostry. Ponownie zawyłem przeraźliwie, wstrząśnięty myślą, że prawdopodobne miliony plemników właśnie zmierzają ku niewinnej komórce jajowej. Z rykiem rzuciłem się na mojego Pana i odtrąciłem go. Pchnąłem Laurę, a ta wypięła do mnie swoje jędrne pośladki. Chciała się obrócić i zaprotestować, ale ja nie zamierzałem dyskutować. Zdążyłem już uwierzyć, że ją wyruchałem, a okazało się to jedynie snem. Ale nie tym razem. Już nie.
Wdarłem się penisem w siostrzaną cipkę i od razu zacząłem ją mocno grzmocić. Na każde pchnięcie Laura odpowiadała jękiem.
– Jak mogłeś zbuntować się przeciwko naszym Panom? – wysapała, coraz bliższa orgazmu. Nie odpowiedziałem. Jej cipka była tak cudownie ciasna, ciepła, przytulna. Wiedziałem, że od zawsze powinna być moja. To moje plemniki powinny stworzyć w niej nowe życie. A zostało mi to odebrane. Teraz jednak, mimo jawnego buntu przeciw moim Panom, mogłem nasycić się nią, zerżnąć ją jak jak puszczalską dziwkę, jak mój osobisty kontener na spermę.

Doszliśmy jednocześnie. Wyjąc z nieznanej dotąd rozkoszy, pompowałem gorące nasienie do siostrzanej cipki, pulsującej na falach orgazmu. Ta cudowna chwila trwała jednak rozpaczliwie krótko. Niechętnie wysunąłem penisa i w tej samym momencie poczułem potężne chłośnięcia na pośladkach.
– Za każde nieposłuszeństwo będziesz karany. – Odezwał się mój Czarny Pan. – Ponieważ jednak twoja stadna siostra została ci uprzednio obiecana, ominą cię poważniejsze konsekwencje.
Zerknąłem w bok i zobaczyłem mulata czule głaszczącego swoją, jak mniemałem, siostrę. Szlochała nieprzerwanie, a z jej cipki wolno wyciekało nasienie. Moja Pani wkrótce potem poprowadziła ją do tego fotela, który wywoływał tak realistyczne sny.
– Nie spoczywamy, pieski! – zawołał mój Ojciec-Pan – Gody Rodziny Różeckich uważam za rozpoczęte!

Szybko wypatrzyłem kolejną ofiarę, która będzie ofiarą mojej samczej chuci. Z boku trzymała się starsza kobieta o obwisłych piersiach i kusząco pocierała wargi sromowe. Rzuciłem się na nią i z marszu wdarłem w mięsistą cipkę. Nasz dziki seks podgrzał atmosferę w pomieszczeniu. Po chwili nie było już piczki niezajętej przez jakiegoś penisa. Uczestniliśmy w cudownej orgii, której celem był jak największy rozpłód. Myśl ta tak mnie podniecała, że po krótkim czasie spuściłem się na dno grotki mojej kochanki. Zostawiłem ją drgającą w spazmach i w tym momencie zobaczyłem mulatkę wychodzącą z pokoju obok. Nasze spojrzenia się spotkały. Nic nie musieliśmy mówić. Wpadliśmy w objęcia, a mój prężący się wciąż kutas sam odnalazł drogę do jej gorącej cipki. Nasz stosunek nie trwał długo, jednak były niesamowicie brutalny i dziki. Lubiłem takie klimaty. Po chwili także jej pochwa wypełniła się moją spermą. Uwielbiałem ten moment. Czułem się wtedy niczym młody bóg i zdawało mi się, że mogę wszystko. Tworzyłem w końcu nowe życie, choć jednocześnie pozostawałem wiernym sługą moich Panów. Gody trwały w najlepsze, a nad wszystkim rozbrzmiewał głęboki głos Czarnego Pana:
– Suczki posłusznie oddadzą swe łona,
gdzie chuć drzemie nieposkromiona. A pieski wypełnią je stwórczym nasieniem,
podsycane zwierzęcym płomieniem. I narodzą się niewinne szczenięta, w których chuć tkwi, zamknięta. One także chuć swą wyzwolą, gdy się z psią pogodzą dolą. Nasienie przyjmą także suczki młode, i każda chodzić będzie z własnym płodem. I młode pieski nasieniem się podzielą, i szczęśliwie swe stado powielą. Znajdzie swe miejsce każda istota tycia, w cudownym, stadnym kręgu życia.

Gody trwały jeszcze dobrą godzinę. Dopiero wtedy wszyscy zaczęli opadać z sił. Ja także wkrótce ległem na łóżku, wyczerpany i oszołomiony przeżyciami. Zaraz jednak poczułem kogoś koło mnie.
– Cześć, braciszku – Laura pocałowała mnie czule. – Szczęśliwy po pierwszych godach?
– Przeszczęśliwy – odparłem rozpromieniony. – Tylko mimo wszystko trochę żałuję, że nie mogłem... no...
– Jako jedyny się we mnie spuścić? – spytała z uśmieszkiem. – Pamiętaj, że staliśmy się teraz jedną wielką rodzinką. Powinieneś być szczęśliwy z myślą, jak licznego potomstwa się doczekamy. Co więcej, to my będziemy je wprowadzać w świat seksu. To nie byle co. Ale nie zmienia to faktu, że na zawsze pozostaniesz moim kochanym, młodszym braciszkiem.
– A ty moją kochaną, starszą siostrzyczką – odparłem czule i wtuliłem się w nią. Pierwszy raz w życiu odnalazłem kompletny spokój. Wszystkie moje problemy zostały zażegnane. Nie musiałem się już niczym przejmować. Wiedziałem, że jest ze mną moja siostra.

Kiedy zasypiałem, myślałem tylko o tym, jak cudownie będzie znowu poczuć penisa mojej Pani w moim odbycie.

KONIEC (?)

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Perypetie rodzinne cz. 6"

(pole wymagane)

Dodał/a: Biały Kruczek w dniu 2-08-2019 - czytano 5362 razy.
Słowa kluczowe:
rodzinka