Pierwsza na zawsze

Wiedziałem od jej koleżanek z klasy, że jest chora i nie przyjmuje gości gdyż to choroba zakaźna. Nie powstrzymało mnie to jednak przed wizytą u niej. Niestety w drzwiach do klatki zderzyłem się z jej mamą, która jasno i wyraźnie zakazała mi jakichkolwiek wizyt. Oczywiście wykazałem pełne zrozumienie dla tłumaczeń jej mamy i kłaniając się elegancko szybkim krokiem ruszyłem w głąb osiedla.
Pół godziny zajęło mi szukanie sprawnej budki telefonicznej, która nie pożarła mojej ostatniej 50-cio groszówki. Po szóstym sygnale odebrała – jej słaby głos dla większości ludzi zabrzmiałby jak ostrzeżenie, dla mnie stanowił zaproszenie. Pięć minut później stałem pod jej drzwiami. Usłyszałem jak przekręca klucz w zamku, uchyla drzwi i znika w swoim pokoju.
Siedziała na łóżku szczelnie zasłaniając się kołdrą, gdy ją odkryłem zrobiło mi się niewesoło. Jej szyję, ręce i część twarzy pokrywała czerwona wysypka – miała różyczkę. Zawsze była dla mnie piękna ale teraz nie umiałem oszukać swoich oczu, wyglądała koszmarnie. Czuła się w miarę dobrze i oprócz wyglądu jak twierdziła nic jej nie było.
Gdy wstała z łóżka wyglądała jak z horroru. Długie potargane płomiennie rude włosy, malutkie chudziutkie stopy i cieniutkie łydki wystające spod luźnej koszuli nocnej zasłaniającej jej ciało aż do kolan dopełniały obrazu rozpaczy. Zrobiło mi się jej żal, choć się wzbraniała przytuliłem ją nie zważając na „wirusy”. Najpierw lekko się wyrywała a potem rozpłynęła w moich ramionach i mocno przytuliła. Poczułem jej ciepło i znowu była piękna.
Delikatnie pocałowałem ją w czoło a potem w usta. Położyłem ją na łóżku, przykryłem kołdrą i siedząc obok całowałem nieprzerwanie, zanurzając swoje dłonie w jej włosach. Nasze języki wiły się i splatały. Gdzieś w głębi umysłu widziałem jak horda wirusów przenika do mojego ciała ale było mi to obojętne. Nie wiem kiedy, nie wiem jak ale kilka minut później leżała przede mną naga, cała w czerwonych plamach ale jakże piękna. Całowałem jej małe piersiątka, które odpowiedziały na te pieszczoty twardymi, sterczącymi, długimi sutkami. Ugniatałem je bez wprawy a ona odpowiadała mi głębokimi westchnięciami i prężącym się ciałem.
Nigdy nie widziałem jej nago, nigdy nie całowałem jej piersi, czasami pieściłem ją przez bluzkę albo rajstopy to wszystko. Teraz miałem ją przed sobą w całej okazałości i bez granic. Prężyła się pod każdym moim dotknięciem a ja całowałem ją chaotycznie tak aby wziąć jak najwięcej dla siebie. Tam też była ruda, gęsto zarośnięta, gorąca i wilgotna. Gdy wsunąłem swoją dłoń między jej uda, najpierw je zacisnęła ale potem rozwarła szeroko a ja gładziłem jej srom otwartą dłonią, którą pokrywał kleisty śluz. Robiłem to powoli ale rytmicznie od gęsto zarośniętego wzgórka po najgłębsze zakamarki znikające miedzy zaczynającymi się pośladkami. Jęczała i sapała, ujmując moją dłoń przyspieszyła rytm jednocześnie poruszając biodrami. Po minucie takiej galopady pisnęła głośno i zacisnęła uda chwytając moją rękę w pułapkę. Czułem jak pulsuje i jak po mojej dłoni cieknie jeszcze więcej śluzu. Pocałowałem ją w usta a ona objęła moją szyję i mocno się przytuliła.
Rozluźnieni i jednocześnie trochę skrępowani tą otwartością leżeliśmy przytuleni. Jedną ręką przykrywałem jej nagie ciało, drugą przyciskałem ją siebie. Chwilę zajęło nam przyzwyczajenie się do tej sytuacji by znowu poczuć się swobodnie. Odważniejszy, zanurzałem głowę pod kołdrę całując jej brzuch i piersi. Chichotała i niezdarnie udawała, że się broni. Gdy pocałowałem ją w jej rude futerko, chwyciła moją głowę a jej stanowcze „NIE” wyhamowało moje zapędy, jednak tylko na chwilę. Zanurzyłem w jej wzgórku całą twarz, całowałem, pocierałem policzkiem dopóki nie skapitulowała. Teraz to ona trzymając moją głowę dozowała sobie rozkosz płynącą z moich ust i języka. Przeniosłem się między jej rozłożone szeroko nogi i lizałem ile tylko miałem sił. Moja ślina mieszała się z jej sokami a ona znowu drżała. Zasysałem jej wargi sromowe, zanurzałem w niej język i lizałem, lizałem, lizałem aż do kolejnego jej orgazmu. Gdy podniosłem głowę z pomiędzy jej uda wyglądałem zapewne jak śliniący się bernardyn gdyż jej soki kapały mi z brody. Czułem się spełniony jak nigdy w życiu.
Ten błogi stan przerwał głośny dzwonek telefonu, ubrała koszulę i poszła odebrać. Stałem przy jej łóżku nie wiedząc co ze sobą zrobić, czekałem na dalszy rozwój wypadków. Wróciła po chwili z wiadomością, że mamy dla siebie jeszcze trochę czasu gdyż mama wróci do domu najprędzej za dwie godziny. Oszołomiony tym co się do tej pory wydarzyło dalej stałem nie wiedząc co ze sobą zrobić. Dla mnie ten szczęśliwy dzień mógł już się skończyć, ona jednak miała plan. Siedząc na łóżku, zaczęła rozpinać mi pasek od spodni. W pierwszym odruchu odsunąłem się od niej, ona jednak przyciągnęła mnie do siebie i kontynuowała co zaczęła. Najpierw zsunęła mi spodnie na kolana i swoją małą dłonią pocierała przez majtki mojego dziewiczego w tym względzie penisa. Ten zareagował jak penis każdego zdrowego nastolatka. Naprężył się do bólu na całe swoje 18cm a jego główka wysunęła się spod gumy od majtek, zerkając na nią odważnie. Teraz także majtki miałem na kolanach a jej dłoń zaciskała się na prąciu. Pomogła mi zrzucić spodnie i majtki, gdy się tak schylała obijałem jej głowę swoją męskością, co stanowiło dla niej powód do śmiechów. Zdjąłem koszulkę i skarpetki, stałem przed nią nagi ze sterczącą pałką. Dotykała ją, pieściła, gładziła, delikatnie zsuwała napletek, całowała główkę. Byłem na skraju wytrzymałości. Podniosłem ją do pozycji stojącej i zdjąłem z niej koszulę. Gdy postawiłem ją na łóżko byliśmy równej wysokości. Przytulaliśmy się do siebie a ona cały czas ściskała mojego penisa, który co chwila trafiał to w jej włoski łonowe, to lekko poniżej nich, pomiędzy uda uderzając od góry w skórny fałd zakrywający jej łechtaczkę. Było nam niesamowicie przyjemnie. Każde moje kolejne uderzenie biodrami wciskało mojego penisa coraz głębiej między jej uda a soki płynącej z jej wnętrza tylko ułatwiały sprawę. Wyrównała ze mną rytm i teraz za każdym moim uderzeniem główka mojego penisa ślizgała się wzdłuż całej jej szparki otaczana przez jej wargi sromowe. Niewiele zdążyłem powiedzieć gdy moim ciałem targnęła rozkosz płynąca z orgazmu. Przytrzymała mnie między udami, wbijając paznokcie w pośladki a ja pompowałem w nią coraz to nowe porcje gorącej, gęstej spermy, która cieknąc po jej nogach kapała na czyste, białe prześcieradło.
Gdy leżeliśmy już na łóżku zanurzyła swoją dłoń w kroczu i z dumą pokazała spermę oblepiającą jej palce. Wytarła ją w swój brzuch a potem wpiła swoje usta w moje i przylgnęła brzuchem do mojego. Ten pierwszy raz z kimś był tak niesamowity, ta świadomość była tak wspaniała, że kilka chwil później byłem znowu gotowy a moja męskość napierała na jej brzuch rozsmarowując po niej resztki nasienia. Przełożyłem jej nogę na siebie i przetaczając się z boku na plecy pociągnąłem ją za sobą. Siedziała teraz na mnie a mój sterczący penis opierał się o jej plecy. Lekko zdezorientowaną przyciągnąłem do siebie odsłaniając dostęp do wypiętej pupy. Chwilę trwało celowanie gdy moja główka trafiła na właściwe miejsce, zanurzając się powoli najpierw w jej wargach sromowych a potem w przedsionku pochwy. Nie chciałem głębiej wchodzić, wiedziałem, że jest dziewicą. Dobra nie oszukujmy się, chciałem wejść jak najgłębiej ale ten wybór miał należeć do niej a ona… była gotowa. Uwolniła się z moich ramion i przysiadła na mnie zdecydowanie i pewnie. Czułem, że dobiłem do końca, jej pochwa ciasno objęła całego mojego penisa a ona lekko sycząc wykonywała pierwsze powolne ruchy góra – dół, z mocnym akcentem na dół. Najpierw chwyciłem ją za biodra, potem za piersi a ona podskakiwała rytmicznie na mnie to przyspieszając to zwalniając. Schylała się do mnie czasami całując a czasami liżąc mnie po twarzy, innym razem odchylała do tyłu a ja podtrzymywałem ją w pasie. Czerpała dla siebie rozkosz garściami, dając mi jej dwa razy więcej. Doszła szybciej ode mnie, teraz już nie sapała, ale jęczała głośno, gardłowo, wręcz rzęziła. Opadła na mnie tuląc się i zasypując moją twarz burzą swoich rudych, potarganych włosów. Gdy odpoczęła i zrozumiała, że ja nie skończyłem przesiadła się na mnie tyłem i opierając swoje ręce o moje kolana pracowała swoją wypiętą pupcią na moim penisie. Widziałem jak jej pochwa połyka moje prącie, widziałem jej drugi otworek to znikający, to pokazujący się moim oczom, widziałem pierścień białej piany otulający nasze połączenie, kręciła pupą kółka i ósemki, podskakiwała, falowała po prostu szalała. Oczarowany tym widokiem, nieprzygotowany, poczułem uderzenie orgazmu i zacząłem wyrzucać z siebie strumienie spermy, pierwszy raz w kobiecie. To co miałem jej do oddania nie mieściło się w jej wnętrzu i wypływało przy każdym naszym kolejnym ruchu. Nie przestawała, dopiero ja ją zatrzymałem, siedziała tak na mnie kilka chwil, zakorkowana moim kurczącym się penisem, który wypluwał w nią resztki nasienia. Gdy się z niej wyślizgnąłem, chlusnęła na mnie całą swoją zawartością. Zatkała dziurkę dłonią i przekręciła się do mnie przodem, jednak gdy spostrzegła czerwień krwi mieszającą się z mlecznym kolorem spermy pobiegła do łazienki. Gdy wszedłem do niej kucała w wannie podmywając swoje krocze strumieniem wody z prysznica. Namydliłem rękę i delikatnie podmyłem ją kilkukrotnie, wypłukując nasze soki oraz jej dziewiczą krew. Wszedłem do niej do wanny i usiadłszy za nią mocno objąłem. Polewając się gorącą wodą, rozluźnieni, szczęśliwi, spełnieni rozpamiętywaliśmy w myślach to co zaszło. Ona miała obolałą cipkę, ja wymęczonego penisa ale gdyby nie zbliżający się czas powrotu jej mamy, zapewne znowu wrócilibyśmy do łóżka.

Kilka tygodni później zachorowałem na różyczkę a ona dostała okres (wtedy o tym nie myśleliśmy). Odwiedzała mnie podczas choroby ale to już inna historia.

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Pierwsza na zawsze"

(pole wymagane)

Dodał/a: Syl w dniu 31-05-2018 - czytano 4550 razy.
Słowa kluczowe:
pierwszy raz