Pobożna dzieweczka 2

Dwa tygodnie moich wakacji, zapowiadały się dość nieciekawie. Pierwsze trzy dni upłynęły mi na rozmowach z babcią. Pytała mnie o wszystko, o rodzinę, o moje plany na przyszłość, jak mi idzie na studiach, ja zaś cierpliwie wszystko jej opowiadałam. Babcia mimo swoich sześćdziesięciu siedmiu lat, była kobietą nowoczesną i sprawy takie jak seks, nie były czymś zakazanym w rozmowach. Dlatego też gdy weszłyśmy na te tematy, bez skrępowania opowiadałam jej o swoich chłopcach, a ona mi o swojej młodości.

Czwartego dnia postanowiłam rozejrzeć się po okolicy. W tym celu pożyczyłam od babci rower i ruszyłam na przejażdżkę. Od mojej ostatniej wizyty niewiele się jednak zmieniło, poza tym że przybyło trochę nowych domów, a stary położony na skraju lasu zapuszczony kościółek, wyglądał teraz jak nowy. Pomachałam na przywitanie pracującym obok niego paru zakonnicom i pojechałam z powrotem.

W niedzielę babcia namówiła mnie, żebym poszła z nią do kościoła. Chciała przedstawić mnie po mszy swoim znajomym sąsiadom i obecnemu księdzu. Zgodziłam się, lecz gdy próbowała ubrać mnie w jakieś tam długie spódnice, odmówiłam. Było lato, a ja nie miałam zamiaru kryć się pod jakimiś zbędnymi fatałaszkami. Ubrana w króciutką mini i koszulkę z głębokim dekoltem pod którą nie założyłam nawet stanika, miałam nadzieję poznać kogoś fajnego i przyjemnie spędzić resztę swojego pobytu u babci.

Weszłyśmy do kościoła, a skierowany na mnie wzrok wiernych tylko poprawił moje samopoczucie. Czułam na sobie karcący wzrok starych dewotek, ale też pożądliwe spojrzenia ich mężów i synów. To zaś sprawiało że moje myśli krążyły zupełnie wokół innych spraw niż te, o których mówił ksiądz. Msza wreszcie się skończyła i mogłam wyjść z babcią na zewnątrz.

Zostałam przedstawiona jej znajomym sąsiadkom, te zaś chyba tylko by nie robić jej przykrości, grzecznie się ze mną przywitały. Cały czas czułam jednak, że nie mogą mi wybaczyć stroju w jakim byłam. Z kościoła wyszedł ksiądz, a wtedy babcia zabrała mnie do niego i powiedziała- to jest właśnie moja wnuczka o której księdzu tyle opowiadałam. Dzień dobry moje dziecko i szczęść Boże. Dzień dobry ojcze przywitałam się, patrząc w oczy temu wyglądającemu jak księżyc w pełni, starszemu panu. Wysoki duży mężczyzna z okrągłym brzuszkiem wypychającym sutannę. Prawdziwy stuprocentowy klecha- pomyślałam w duchu.

Cieszę się że panienka przyszła na mszę, jednak nie chłodno panience w tych skromnych ciuszkach, które tak na marginesie niezbyt przystają do tego miejsca. Ależ nie ojcze- odparłam. Z natury jestem gorąca, a panujący w kościele przyjemny chłód, choć na chwilę pozwala odetchnąć, po tym piekle które panuje na zewnątrz. To szczera prawda poparła mnie babcia, która podczas naszej rozmowy cały czas wachlowała się trzymaną w ręku książeczką do nabożeństwa.

Na te słowa ksiądz stwierdził tylko, że młodzież teraz nieobyczajna i wstydu za grosz nie ma. Zmienił jednak temat, pytając jak długo będę itd. Mimo tego co mówił wcześniej , widziałam jednak jak kątem oka spogląda, na moje widoczne wyraźnie pod bluzeczką, sterczące sutki. A to świntuch- pomyślałam, niby taki zbulwersowany, ale gapić na moje cycki to się wcale nie wzbrania.

Po powrocie postanowiłyśmy wspólnie upiec jakieś ciasto na wieczór, jednak okazało się, że nie mamy drożdży. Wskoczyłam więc na rower i pojechałam do jedynego sklepiku we wsi aby je kupić. W drodze powrotnej, a było strasznie gorąco, postanowiłam wejść do kościółka, by choć na chwilę się ochłodzić. Gdy tak sobie siedziałam, zachciało mi się nagle siusiu. Do lasu co prawda było niedaleko, lecz mi nie chciało się iść.

Wyszłam na zewnątrz i schowana za plebanią podniosłam spódniczkę. Opuściłam majteczki i z głośnym westchnieniem- o Boże jak mi dobrze, zaczęłam skrapiać rosnącą pod moimi nogami trawę. Skończyłam i ledwo zdążyłam się wstać, gdy za sobą usłyszałam oburzone głosy zakonnic. Złapały mnie za ręce i zaprowadziły do księdza. Ta mała rozpustnica, stała naga i sikała przy plebani proszę księdza- powiedziała jedna z nich. Chyba należy jej się za to jakaś kara- czyż nie ojcze.

Ksiądz wstał od stołu, podszedł do mnie i powiedział- kiedyś panienko za mniejsze przewinienia lało się rózgą, ale ja będę dla ciebie wyrozumiały. Kary jednak nie unikniesz. Siostry przechylcie ją i przytrzymajcie. Usłużne zakonnice chwyciły mnie mocno, ksiądz zaś stanąwszy za mną, zaczął wymierzać mocne klapsy w moją pupę. Bolało, ale nie za bardzo. Gruby materiał spódniczki i majtki amortyzowały jego uderzenia, dlatego spokojnie stałam, myśląc że zaraz skończy. On jednak widząc że nie przynosi to żadnych rezultatów, rozkazał siostrom aby podniosły spódniczkę do góry.

Zrobiły to z chęcią, a jedna z nich złapała palcami moje majtki i opuściła je do kolan. To dla lepszego efektu ojcze, na gołą bardziej czuć. I rzeczywiście następne razy które posypały się na moje pośladki, sprawiły mi większy ból niż wcześniej. Oprócz tego jednak poczułam jeszcze coś. Ksiądz uderzając mnie otwartą dłonią, po każdym klapsie przytrzymywał ją przez chwilę, a jego palce na moment dotykały mojej dziurki, delikatnie ją drażniąc.

To chyba lekka przesada- odezwałam się odwracając na moment głowę. Rozumiem że zasłużyłam sobie na to, ale dlaczego mnie rozebraliście. Bliżej tak do piekła które nosisz w sobie, a którego wrota tam są właśnie- odparł ksiądz. Piekła do którego to, za twoją sprawą, diabła zagonić będę musiał. Diabła który tyle lat uśpiony pokornie leżał, a teraz łeb swój podniósł i męczy mnie okrutnie. Ale sprytna cholera z tego księżulka, natchnione kazania zakonnicom prawi, a myśli tylko jakby sobie za ich zgodą i pomocą ulżyć na mnie.

Spójrzcie powiedział podnosząc swą sutannę do góry i wyciągając na wierzch sterczącego dumnie kutasa. Przyjrzyjcie się uważnie kogo ta dziewka obudziła. Zakonnice krzyknęły z przerażenia a i mi nogi ugięły się na ten widok. Jakiego potwora wywołała z ukrycia- kontynuował ksiądz. Czyż można pozwolić, aby taka bestia bezkarnie na świat patrzyła. Nie można ojcze, nie można- zgodnie odpowiedziały zakonnice. Co zatem radzicie siostry. Do piekła z nim, do piekła bestię. Dobrze wiec skoro taka wasza rada. Przytrzymajcie ją dobrze i rozchylcie mocno nogi, abym dostęp miał odpowiedni.

Nie zamierzałam ułatwiać mu zadania i zaczęłam się mocno szarpać. To dało mu nowe argumenty dla swych działań. Widzicie siostry, nawet piekło takiego czarta nie chce u siebie i dostępu broni. Na nic się to jednak zda. Podszedł do mnie, położył dłoń na moim kroczu, a jego palec szybko znalazł się w środku. To co nim wyprawiał, świadczyło dobitnie, że nie pierwszy raz ma kontakt z kobietą. Było mi dobrze, wiłam się a on drażniąc mnie palcem, recytował coś po łacinie. Przestał wreszcie i zabrał się do dzieła.

Dobrze przyjrzyjcie się siostry temu potworowi. Jaki jest wielki, długi i twardy, lecz to tylko moment. Gdy wyjdzie stamtąd, tu wskazał na moją piczkę, zaniknie prawie i z pomocą Bożą więcej łba już nie podniesie i straszyć nas nie będzie. Wszedł we mnie i pomału, raz za razem chował go tam i wyciągał pokazując zakonnicom, że jeszcze bestia żyje. Ratunku- wołałam udając cierpiącą, pomocy zabierzcie ze mnie to zwierzę, ja nie chcę. Księżulek widząc zaś że mu pomagam, też zaczął jęczeć i wykrzywiać twarz jakby straszne męki cierpiał.

Dalej ojcze, odwagi - załatw tą bestię raz na zawsze- wołały zakonnice wspierając księdza w tej walce. Pierwszy wytrysk przyszedł szybko, lecz ksiądz nie miał zamiaru kończyć. Jego kutas twardy jak na początku, dalej mnie trykał i bynajmniej nie było mi z tym źle. Kapiący z jego czoła pot, spadał na mój brzuch, a tryskająca co jakiś czas sperma zalewała moją cipkę i wypływała ze mnie kapiąc na podłogę. Zmęczony ksiądz spuścił się wreszcie po raz ostatni i z głośnym jękiem wyszedł ze mnie. Sterczący i twardy do tej pory członek, malał w oczach, aż skurczył się zupełnie, robiąc się malutki i zwiędły.

Brawo ojcze, brawo- udało się, jest ksiądz naszym bohaterem. Zakonnice puściły mnie, ja zaś pomyślałam- Jezu co za głupie pindy. Tyle się słyszy o zakonnicach i księżach dogadzających sobie na lewo i prawo, a te chyba od małego w jakimś klasztorze były trzymane, bez telewizji i odcięte od świata, bo nawet chuja na oczy nie widziały- załamka. Z obolałą pupą i opuchniętą od prawie półgodzinnego poskramiania czarta cipką, ubrałam się i wyszłam na dwór. Jak na jeden dzień miałam dosyć. Nie zdążyłam jednak dojść do roweru, gdy usłyszałam za sobą głośne krzyki.

Biegnące w moim kierunku zakonnice wykrzykiwały- stój wracaj natychmiast dziewczyno. Co się stało- zawołałam nim zdążyły do mnie dobiec. I wtedy usłyszałam coś co sprawiło że w jednej chwili wskoczyłam na siodełko i szybko odjechałam. Masz natychmiast wrócić- wołały zakonnice- Bestia znowu ożyła i księdza trzeba ratować! Te słowa jeszcze długo dźwięczały mi w uszach, a nogi mocniej naciskały na pedały. Z drugiej strony jednak to co usłyszałam spowodowało, że długo jeszcze nie mogłam powstrzymać się ze śmiechu.

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

żyrafek 69dnia 2018-05-28 06:29:50.

O mój Boże... Co to jest? Streszczenia niskobudżetowych filmów porno? Ale gnioty... Jak masz zamieszczać takie głupoty to odpuść sobie, choćby z szacunku dla czytelnika...

wertyuidnia 2018-06-11 08:50:22.

Ech, żyrafek, żyrafek... Przeczytaj sobie kiedyś "Dekamerona" Boccacio, bo to opowiadanie jest napisane właśnie na wzór tego dzieła. Bardzo dobra współczesna wersja. Uśmiałem się...

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Pobożna dzieweczka 2"

(pole wymagane)

Dodał/a: RozpuStnik w dniu 27-05-2018 - czytano 4115 razy.
Słowa kluczowe:
księżulek