Podnóżek cz.1

Był piękny czerwcowy dzień. Niedawno zaczęły się wakacje, ostatnie wakacje przed maturą, a ja zastanawiałem się co będę robić, bo właściwie nie miałem żadnych planów. Spotkania z kumplami to jedno, ale fajnie byłoby gdzieś wyjechać, albo dorwać jakąś fajną pracę. Wsiadłem do tramwaju i usiadłem. Krótko po mnie weszła przepiękna kobieta, o niewiarygodnej urodzie i bardzo atrakcyjna. Wysoka z idealną talią, piękna twarz no i te długie boskie nogi. Lecz zaraz skupiłem uwagę na obiekcie mojego największego zainteresowania czyli na stopach. Nie widziałem jeszcze nigdy tak pięknych stóp. Była w sandałkach, które na pasku miały kilka ozdobnych elementów, a które idealnie upiękarzły i uwydatniały walory jej boskich stóp. Weszła śmiałym krokiem, jakby była kimś naprawdę ważnym. Z jej pięknej twarzy biła powaga i władczość. Tramwaj był w zasadzie pusty i wolnych miejsc było od cholery, ale ona podeszła stanowczym korkiem do mnie i zakrząkała dwa razy, wzrokiem dając do zrozumienia że mam ustąpić jej miejsca. Zdziwiło mnie to, ale ani przez chwilę nie pomyślałem tylko podniosłem się i ruchem służącego wskazałem jej siedzenie. Ta usiadła. Mimowolnie obserwowałem jej boską osobę, wręcz po chamsku się w nią wgapiałem. Wyglądała jakoś tak na między 25 a 30 lat, doskonale ubrana. Założyła nogę na nogę i zaczęła wymachiwać swoją wspaniałą stopą. W górę i w dół, czasem nią kręciła. Jak zahipnotyzowany patrzyłem na jej sandałek, stopę, paluszki. Z wrażenia dosłownie otworzyłem gębę. Ona to zauważyła i z satysfakcją, patrzyła się, jak obezwładnia mnie ruchem swojej stopy. W pewnym momencie, uznałem, że trzeba się opanować i odwróciłem wzrok. Wtedy ona jeszcze bardziej zaczęła wymachiwać nogą. Mimowolnie odwracałem co chwilę wzrok w kierunku jej i jej stóp, to było silniejsze ode mnie. Aż wreszcie podniosła nogi i oparła swoje dwie boskie stópki o oparcie przedniego siedzenia. Wgapiałem się znowu. Kutas mało nie eksplodował mi w spodniach. Prężył się i uwierał. Marzyłem teraz tylko o nich, cały świat mieścił się pod tymi stopami. Pomyślałem, jak by tu zmienić miejsce żeby być bliżej nich. Wstałem i podszedłem to tablicy z rozkładem że niby patrząc, na którym przystanku mam wysiąść, po czym zająłem miejsce, na którym ona oparła nogi. Teraz moja twarz znajdowała się niedaleko jej sandałków. Zaczęła kręcić swoimi stopami i powoli przysuwać je w moim kierunku. Próbowałem dyskretnie poczuć ich zapach, lecz ta dyskrecja wyszła mi dość nieudolnie i wprawiłem ją w śmiech. Zrobiło mi się strasznie wstyd, lecz ciągle byłem napalony na jej stopy. Byłem czerwony jak cholera, trochę ze wstydu, trochę z podniecenia. Ehh, następny przystanek mój. Podchodzę do wyjścia, ale patrzę, ona też na tym wysiada, więc jeszcze chwilę będę mógł popatrzeć na te dwa skromnie obute cuda. Przepuściłem ją w drzwiach i szła przede mną na przystanku. W pewnym momencie jednak zatrzymała się, spojrzała na mnie i spytała
- Co tak gapiłeś się na moje stopy, co? – zadała to pytanie niezwykle stanowczym głosem. Zamarłem. Było mi wstyd i nie wiedziałem za cholerę co mam odpowiedzieć. Stałem jak wryty
- Zadałam Ci pytanie gnoju! Czemu tak się w nie wgapiałeś..
Zestresowany zacząłem coś bełkotać aż wreszcie wydobyłem z siebie
- Nie wiem.. pro… proszę Pani, są naprawdę piękne.. ja… ja
- Podobają Ci się? – spytała i uśmiechnęła się wyzywająco
- one… one są cudowne proszę Pani.. idealne…
- Wiem – przerwała władczo – Cała jestem cudowna.. Dobra.. bardzo łatwo wywąchać takiego psa jak Ty.. idziesz ze mną
- ale ja.. jak to ja.. ja muszę do.. – dostałem plaskacza w twarz.
- POWIEDZIAŁAM IDZIESZ ZE MNĄ ŚMIECIU! – krzyknęła, a wszyscy ludzie na przystanku spojrzeli się na nas jak na wariatów. Sam nie wiem czemu ale ruszyłem za tą kobietą, bez zastanowienia, nie miałem siły się sprzeciwić..
- Nieś! – wcisnęła mi niedbale swoją torebkę. Szliśmy przez ogródki działkowe tak jakby polną uliczką. Jej stopy brudziły się co raz bardziej od piasku, ale nadal były boskie, a mnie tylko jeszcze bardziej podniecały..
- Masz farta piesku, bo mam zmęczone stopy i ochotę na zabawę Tobą – powiedziała nawet na mnie nie patrząc
- ale ja proszę Pani.. – odwróciła się i drugi raz dostałem w twarz
- MILCZEĆ! Nie pozwoliłam Ci się odzywać. Nie wiem czemu szedłem dalej. Doszliśmy do jej domu, otworzyła furtkę i drzwi i znaleźliśmy się w przedpokoju. Oglądała mnie wzrokiem jak towar w sklepie, a ja stałem bezradnie dygocąc z podniecenia.
- Dobra.. może coś z ciebie będzie… na kolana – powiedziała i pstryknęła palcami. Natychmiast padłem przed nią – otóż masz zaszczyt posłużenia mi dzisiaj przez chwilę jako zabawka. W tym domu ja jestem Panią a ty śmieciem, wykonasz każdy mój rozkaz, każde moje polecenie i będziesz traktował mnie jak boginię rozumiesz? Masz się zwracać do mnie „Pani”. Wolno Ci się poruszać tylko na kolanach… jak masz na imię?
- … Krzysiek… - wybełkotałem po czym otrzymałem kolejnego mocnego plaskacza
- BŁĄD! Krzyknęła.. nie masz imienia, nie nazywasz się w ogóle, tutaj jesteś psem, sługą.. rozumiesz?!
- Tak…
- Zobaczymy czy rozumiesz. Lepiej dla Ciebie żeby tak było.. – wysunęła lekko jedną nogę do przodu..
- pochyl się bardzo powoli i pocałuj moją stopę psie..
Byłem w szoku, właśnie spełniały się moje erotyczne marzenia, z niedowierzaniem oceniałem całą sytuacje, która była jak z erotycznego snu. Nie chciałem niczego innego tylko całować jej stopy. Pochyliłem się bardzo powoli i już miałem składać pocałunek na jej stopie, kiedy ona zabrała ją do tyłu a ja upadłem z impetem czołem na podłogę. Pani zaczęła się śmiać
- Co ty sobie piesku myślałeś, że tak od razu tak po prostu dostąpisz tego zaszczytu? Haha.. widać, że nie masz doświadczenia.. Ale dobrze psinko, ja Cię wytresuję.. – powiedziała z uśmiechem i pogłaskała mnie po głowie.. po czym nagle uderzyła w twarz tak, że upadłem.
- A gdzie dziękuję!? – krzynkęła gwałtownie stawiając stopę na mojej głowie.
- Dziękuję.. – wydusiłem przez zęby. Ona docisnęła stopą moją głowę krzycząc – Komu dziękujesz
- Dziękuję o Pani!.. – wybełkotałem pokornie wijąc się pod jej butem. Znów zaczęła się śmiać..
Pstryknęła palcami wskazując na kuchnię i powiedziała
-herbata!
nie do końca wiedziałem o co jej chodzi i już zasłoniłem się przed kolejnym ciosem
- Co się patrzysz debilu, do kuchni, zrobić mi herbatę, raz!
wstałem i poszedłem w kierunku kuchni, lecz szybko zatrzymał mnie jej krzyk
-GDZIE!!... na kolanach masz łazić psie, zapomniałeś! – szybko upadłem na kolana i ruszyłem w kierunku kuchni, a Pani poszła do salonu.. – Tylko szybko bo potrzebny mi podnóżek..
Nie było łatwo zrobić herbatę na kolanach, które bolały od klęczenia na zimnych kafelkach, ale udało się. Pani poganiała mnie co chwila. Wreszcie na kolanach doniosłem jej herbatę. Pani siedziała na kolanach, a nogi miała oparte na stole.. nie zwróciła na mnie uwagi i siedziała tak jeszcze kilka minut grzebiąc w telefonie. Wreszcie popatrzyła na mnie z pogardą i wskazując ręką ziemię rzuciła
-ręce za plecy i pod stół, twarzą do mnie! -
zacząłem się gramolić niezdarnie pod stołek. – SZYBCIEJ! – krzynkęła Pani kopiąc mnie w tyłek. Przewróciłem się pod jej nogi. Pani popatrzyła na mnie przez chwilę, uśmiechając się pogardliwie, po czym podniosła nogę i oparła podeszwy sandałków o moją twarz. Tak stałem się po raz pierwszy podnóżkiem mojej nowej Pani. Czułem jej szorstkie podeszwy na własnej gębie. Było to wspaniałe uczucie, mieszanka podniecenia i poczucia poniżenia, uprzedmiotowienia względem swojej Pani. Poczułem się jak jej własność. Leżałem tak przez kilka minut aż Pani zdjęła stopy i rozkazała – GÓRA!
Podniosłem się i uklękłem naprzeciwko niej. Patrzyła na mnie i spytała – Co podobało się, tam na dole, pod moimi stopami? Chciałbyś je teraz wycałować?
- Tak o Pani.. – powiedziałem drżącym głosem
- BŁAGAJ!
- o Pani proszę pozwól.. błagam pozwól mi całować swoje piękne stopy, proszę..
- Co to jest.. ? – powiedziała podnosząc się i uderzając mnie w twarz.. – To ma być błaganie?!
Chwyciła mnie za włosy i gwałtownym ruchem przyparła moją głowę do podłogi, koło jej stóp – BŁAGAJ
- o Bogini błagam, pozwól psu całować swoje cuda, te boskie wspaniałe stopy, błagam o Pani, błagam!
- lepiej.. - powiedziała puszczając i kładąc swoje nogi z powrotem na stolik – ale nadal za słabo nic z tego.. Moje buty trochę się pobrudziły kiedy tutaj szliśmy.. wyczyścisz je.. Liż podeszwy moich butów!
wystawiłem język i powoli przysuwałem się do jej stup aż wreszcie przejechałem językiem po szorstkiej podeszwie jej sandałków. Czułem bród i niemiły materiał tej podeszwy. Pani zaczęła się śmiać..
- Haha! No Dalej z oddaniem! – zacząłem jeździć językiem w górę i w dół po obu sandałkach, zbierając z nich bród. Na początku nie było to przyjemne, ale upokorzenie jakie dawało mi to polecenie względem mojej Pani, sprawiło że za chwilę lizałem z największą przyjemnością i oddaniem. Pani oglądała telewizję i tak czyściłem jej buty przez kilka minut, marząc o tym żeby przejechać przypadkiem językiem po jej stopie. Wreszcie Pani pstryknęła palcami, a ja odruchowo przestałem lizać.. Pani podniosła stopę żeby obejrzeć rezultaty.
- No no.. dobry piesek, są czyste.. teraz środek.. zdejmij mi buty śmieciu!
sięgnąłem niepewnie ręką, za klamrę jej sandałków, po czym otrzymałem kolejny cios w twarz
- co ty sobie wyobrażasz… ZĘBAMI PSIE!
zacząłem więc zębami rozpinać jej sandałki. Moja twarz znalazła się blisko jej stóp. Czułem teraz lepiej ich boski zapach.. zdjąłem delikatnie pierwszy sandałek i moim oczom ukazała się najpiękniejsza stopa na świecie. Duża ale delikatna, zadbana do perfekcji, piękne paluszki pomalowane na czerwono no i ta podeszwa. Z tego zachwytu wyrwało mnie szarpnięcie za włosy. Zdjąłem tak samo drugi sandałek. Pani chwyciła jeden w rękę.
- Są przepocone po całym dniu chodzenia.. i brudne.. widzisz te czarne ślady przy palcach i pięcie.. wiesz co masz z nimi zrobić.. zliżesz je dokładnie, cały bród i pot! Ale chcesz sobie najpierw powąchać? No powąchaj bucik, powąchaj..
Przywarłem nosem do wnętrza sandałków. Ten niesamowity zapach.. Mieszanka skóry i zapachu jej stóp.. Pani jeździła pod nim moim nosem trzymając mnie za włosy. Najintensywniejszy był przy tych czarnych śladach. Rozkoszowałem się tym zapachem.
- Widać że rasowy z ciebie podnóżek, ale trzeba nad Tobą jeszcze popracować. No.. Liż! Pani trzymając za tył włożyła sandałek do moich ust od strony paluszków. Ten cudowny smak. Latałem językiem jak szalony. Roześmiana wyjęła sandałek, rzuciła go na ziemię mówiąc.. – Zajmij się nim piesku.. – Upadłem i zacząłem lizać wnętrze jej sandałków a ona oparła stopy na mojej głowie. Tak przez kilka minut. Lizałem z największym oddaniem, bucik, w którym była stopa mojej Pani. Ta świadomość podniecała mnie niemiłosiernie. Wreszcie Pani wzięła mokre od śliny sandałki i powiedziała
- No dobra, zasłużyłeś na nagrodę podnóżku.. Moje stopy potrzebują masażu, na ziemię i do roboty. Położyłem się pod stolikiem i zacząłem masować jej stopy. Starałem się przysunąć twarz jak najbliżej nosa, aby móc je powąchać, ale już sam ich dotyk był cudowny. Masowałem namiętnie i dokładnie. Uciskałem pięty i paluszki, przykładałem się jak potrafiłem.. w końcu Pani, podniosła jedną stopę i patrząc na mnie z uśmiechem położyła ją na mojej twarzy. Jej podeszwa przywarła do mojego nosa i ust. Co za cudowne uczucie.
-Wąchaj! – padł rozkaz
Zacząłem wdychać smród z jej stóp jak opętany. Przyciskałem do nich nos i zaciągałem się
- Nie słyszę żebyś wąchał.. z uczuciem! – usłyszałem z góry. Zacząłem przykładać się jeszcze bardziej. Pani chwyciła mój nosy pomiędzy jej paluszki. Tam zapach był najmocniejszy. Byłem w raju.. jednocześnie masowałem jej drugą stopę. Która znalazła się blisko mojego krocza.. myśalłem, że zaraz dostanę orgazmu. Odważyłem się spytać mojej Pani spod jej stopy
- Pani Czy mogę iść na chwilę do toalety? … Błagam..
- Hmm… Nawet nieźle Ci idzie.. dobra, ale szybko psie..
Udałem się w kierunku kibla. Wpadłem do toalety, wyciągnąłem naprężniałęgo kutasa i zacząłem walić. Byłem podniecony jak nigdy. Nagle Pani otworzyła drzwi, złapała mnie za kark, pociągnęła do tułu i krzyknęła
- a co to ma być! Co Ty sobie wyobrażasz, że możesz tak sam, bez pozwolenia, bez rozkazu?! Ty śmieciu – dostałem mocnego plaskacza i upadłem na ziemię. Dostałem jeszcze kilka kopów od wściekłej Pani. Kutas szybko zmniejszył się od bólu. Przycisnęła go podeszwą sandałka po czym popatrzyła na mnie z pogardą i splunęła mi na twarz.
- Co, chciałeś się sam pobawić.. a może ja się pobawię co? – Pani zwiększyła nieco ciężar na moim kutasie..
- Nie Pani błagam.. wybacz.. to się więcej nie powtórzy.. ja.. – zacząłem krzyczeć przerażony przytulając jej drugą stopę
- Oczywiście, że się nie powtórzy.. masz szczęście, że nie zdążyłeś dojść, ale teraz to ja Cię wytresuję piesku, oj teraz to sobie przesrałeś.. DO SALONU! – kopnęła mnie – i czekaj tam na mnie na kolanach.. doczołgałem się przerażony do salonu, gdzie leżałem skulony na dywanie, aż przyszła moja Pani, położyła stopę na głowie, a na ziemię rzuciła jakiś dziwny przedmiot..
- Zakładaj to robaku.. – przyglądałem się zdziwiony i przerażony..
- ale.. ale co to jest Pani? – wybełkotałem
- Pas cnoty.. zrobię sobie z Ciebie prawdziwego niewolnika, nie będziesz się nawet w domu masturbował bez mojego nadzoru.. Zakładaj!
Pani siedziała w fotelu a ja drżącymi rękoma podniosłem klatkę na mojego penisa.. popatrzyłem na nią błagalnym wzrokiem jak zbity pies..
- Pani.. błagam.. ja..
- ZAKŁADAJ powiedziałam… raz..
na napęczniałego jeszcze kutasa włożyłem pas cnoty, po czym Pani podeszła, schyliła się nade mną, popatrzyła, chwyciła za kłódkę i mówiąc zalotnie i z uśmiechem – Pożegnaj się z wolnością piesku.. – zatrzasnęła kłódkę… czułem lekki ból… upokorzenie… a jednocześnie ogromne podniecenie. Pani Położyła mi stopę na klatce piersiowej, przycisnęła do ziemi i powiedziała
- Od tej chwili jesteś moją własnością.. zostałeś moim niewolnikiem, rozumiesz? Jesteś ode mnie zależny, to coś co tam przed chwilą zamknęłam jest moje! I ode mnie zależy czy jeszcze kiedyś odzyskasz swojego kutasa.. Zostaniesz moim.. hmmm.. podnóżkiem! Tak! Będziesz się zajmował moimi stopami. Teraz posłuchaj. Od jutra zaczyna się Twoja niewola. Przez tydzień będziesz służył tu u mnie w domu. Będziesz pieścił moje zmęczone stopy, czyścił językiem moją bieliznę, wyliżesz mi buty, będziesz tu sprzątał, będziesz moim niewolnikiem i ja zadbam o to abyś się tak poczuł.. Masz tu przyjść jutro ze smyczą, obrożą i dzwonkiem.. Widzę Cię jutro o 15 na kolanach przed moją furtką.. A teraz wynocha psie idź i przygotuj się dobrze do służby.. Zajmij się trochę sobą.. bo przez najbliższy tydzień będziesz podpórką pod moje stopy.. WON! – po czym pospieszając mnie kopniakami wyrzuciła mnie za drzwi.. Byłem podniecony, przerażony, zmieszany.. Ciężko było uwierzyć w to co się przed chwilą stało.. „Nie mam wyboru… - myślałem – muszę tu jutro wrócić, przecież ona ma kluczyk od tego gówna.. poza tym.. to było spełnienie moich marzeń.. „ Czerwony z podniecenia, czując jeszcze na twarzy zapach jej stóp, wróciłem do domu…

CDN…

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

No dawaj piszdnia 2016-05-02 21:32:46.

No dawaj pisz

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Podnóżek cz.1"

(pole wymagane)

Dodał/a: Krzysiu X w dniu 22-04-2016 - czytano 6469 razy.