Podnóżek cz.2

… Speszony po całej sytuacji, z uwierającą penisa klatką, wracałem do domu. Zacząłem się zastanawiać nad obrotem jaki przyjęły moje sprawy. Owszem, podniecała mnie dominacja u kobiet, ale to co stało się przed chwilą.. czułem się zmieszany i nie wiedziałem co myśleć. Z jednej strony podniecenie. Z drugiej jednak, na co dzień jestem osobą nieustępliwą o hardym charakterze, nie wyobrażałem sobie takiego poniżenia i niewoli 24h. Myślałem, że wrócę tam jutro i zakończę tą farsę, jak facet. Głupi.. nie wiedziałem jeszcze co mnie czeka i gdzie jest moje miejsce. Z czerwoną twarzą, pachnącą jeszcze jej stopami i ze smakiem podeszw jej butów w ustach wróciłem do domu. Spytałem rodziców czy mogę jutro wyjechać z kolegami na tydzień nad jezioro, trochę oponowali ale w końcu się zgodzili. Myjąc się wieczorem uważałem, żeby rodzice nie zauważyli klatki na moim penisie, która niesamowicie mnie peszyła. Spakowałem się, wziąłem trochę ubrań, szczoteczkę do zębów, rodzice dali mi trochę kasy. Ruszyłem pod jej dom, a po drodze działa się we mnie burza uczuć. Z jednej strony bałem się i buntowałem przeciwko takiemu traktowaniu. Z drugiej jednak czułem jak przyciąga mnie posłuszeństwo wobec tej dziewczyny. Wreszcie dotarłem. O 14:10 byłem pod jej drzwiami. Usiadłem koło furtki i czekałem. Przez jakieś 20 minut nikt nie otwierał. Wreszcie usłyszałem głos w domofonie mówiący „do środka, natychmiast”. Otworzyłem furtkę i z bijącym sercem przekraczałem drzwi domu. Chciałem być pewny siebie jednak co raz bardziej czułem, że nie mam szans. Kiedy wszedłem do przedpokoju, poczułem nagle silne palące uderzenie w plecy, a potem pod udami. Z bólu upadłem na podłogę i natychmiast dosięgnęły mnie jej kopniaki.
- Co ty sobie kundlu wyobrażasz, że możesz się spóźnić od tak 10 minut? Miałeś klęczeć przed furtką a nie pod nią siedzieć prostaku! Oj sporo jeszcze przede mną pracy sporo..
Położyła z impetem stopę w tenisówce na mojej głowie i przycisnęła mocno. Czułem ból i upokorzenie. Wszelkie moje plany związane z oporem i buntem, zniknęły w ciągu tej jednej minuty.
- Masz coś teraz do powiedzenia? – spytała
- Prze… przepraszam – wybełkotałem kuląc się z bólu z głową pod jej butem
- Kogo przepraszasz psie – przepraszam.. Pani.. – wykrztusiłem
Pani podniosła nogę z mojej głowy. Popatrzyła na mnie wzrokiem pełnym poirytowania, złości a jednocześnie na jej twarzy zaczynał malować się uśmiech satysfakcji. Dopiero teraz zauważyłem, że trzyma w ręku pas.
- W tej chwili za mną do salonu.. – rozkazała
podniosłem się i zacząłem iść za nią, czego za raz miałem pożałować. Pani odwróciła się i mocnym ruchem zdzieliła mnie pasem po plecach.
- Na kolanach niewolniku, na kolanach koło mojej nogi! – i tak pod wpływem bólu znalazłem się na ziemi. Ruszyłem teraz na czworaka przy jej nodze. Pani rozsiadła się władczo w fotelu a ja klęczałem przed nią.
- Dobra psie. Posłuchaj.. oporny jesteś, ale podoba mi się to, lubię wyzwania. Wytresuję Cię tak, że będziesz chodził jak w zegarku, będziesz wiedział co masz robić zanim zdążę wydać Ci rozkaz… rozbieraj się – padła komenda.
Zdjąłem buty, koszulkę, spodnie i zostałem w samych gaciach, po czym ponownie klęknąłem przed Panią.
- DO NAGA ŚMIECIU! – krzynęła policzkując mnie mocno. Zdjąłem majtki i teraz klęczałem przed nią kompletnie nagi, z tym czymś na moim penisie. Na ten widok, Pani roześmiała się głośno, a ja czułem się kompletnie upokorzony.
- Posłuchaj. Od tej chwili zostajesz moim niewolnikiem. Twoim zadaniem jest mi służyć najlepiej jak potrafisz, wykonać każdy jeden mój rozkaz rozumiesz? Każda moja zachcianka, to twoje przeznaczenie. Jesteś moją zabawką i mam prawo zrobić z tobą co tylko będę chciała. Po pierwsze nie wolno Ci poruszać się na stojąco w mojej obecności. Wolno Ci być tylko na kolanach, bo jesteś moim niewolnikiem. Po drugie, nie wolno Ci być ubranym na terenie mojego domu, masz być cały czas nagi, żebyś zrozumiał, że nie masz niczego oprócz służby. -
Pani wstała, sięgnęła po moje spodnie, wyjęła z nich portfel i telefon. Sięgnęła po dokumenty, wyjęła ja i z uśmiechem powiedziała – Rzeczom nie potrzebne są dokumenty. Teraz to jest moje, powiedzmy, że zatrzymam to jako akt własności. O, przyniosłeś też w ramach wdzięczności trochę pieniążków.. dobrze, będzie Cię za co utrzymać psiaku. No i telefon.. Nie muszę Ci mówić, że jak nie będę zadowolona z Twojej służby, wystarczy jedno zdjęcie do internetu i wszyscy dowiedzą się jakim śmieciem jesteś? A chyba tego nie chcesz? No..
Klęczałem słuchając tego wszystkiego i czułem jak narasta we mnie strach i rozpacz, jak przytłacza mnie upokorzenie i jak znika ze mnie poczucie własnej wartości. Z drugiej jednak strony miałem co raz szybsze tętno i byłem co raz bardziej podniecony. Nie czułem dość siły, żeby móc się przeciwstawić, żeby jakkolwiek zaprotestować. Pani sięgnęła do torebki, po czym wyjęła z niej obrożę. Wstała, podeszła do mnie i delikatnym kobiecym ruchem założyła ją na moją szyję mówiąc – Każdy piesek powinien mieć obrożę. Poza tym to małe cudo pomoże mi w tresurze. Poczułem kliknięcie obroży, od której kluczyk, Pani włożyła do torebki. Przełknąłem ślinę drżąc ze strachu i podniecenia. Pani usiadła trzymając w ręku pilocik od obroży. Uśmiechnęła się i przycisnęła przysik na pilocie. Poczułem straszny ból, od obroży kopnął mnie prąd. Upadłem, a Pani zaczęła się śmiać.
- Co jest psiaku, na kolana z powrotem! Haha – kiedy próbowałem się podnieść, po raz kolejny ból poraził moje ciało, a Pani tonęła we śmiechu. Leżałem obolały pod jej nogami. Wreszcie Pani położyła nogę na mojej klatce piersiowej nachylając się nade mną
- No.. teraz wyglądasz jak na niewolnika przystało. Od tej chwili jesteś moją własnością rozumiesz?
- Tak – Pani kopnęła mnie w brzuch
- Tak Pani! – powtórzyłem mówiąc przez zęby z bólu.
- Lepiej dla Ciebie żebyś zrozumiał. A teraz do roboty! Masz zacząć sprzątać cały dom, każdy blat, szafka, każda podłoga ma lśnić rozumiesz?! Do roboty! – Pani kopnęła mnie popychając nogą w stronę drzwi. Zabrałem się do pracy. Zacząłem sprzątać pokój po pokoju. Kiedy myłem okna w przedpokoju, weszła Pani przyjrzeć się jak mi idzie. Zauważyłem, że weszła, jednak kontynuowałem mycie okien. To był błąd. Poczułem kopnięcie prądem i upadłem z bólu. Pani podeszła do mnie i krzyknęła – nie pamiętasz, że w mojej obecności wolno Ci być tylko na kolanach?! Zły pies – to mówiąc przycisnęła pilot jeszcze raz.
- Wybacz Pani, przepraszam – zacząłem bełkotać, lecz odpowiedzą był kopniak w udo.
- Odzywać Ci się wolno tylko kiedy Ci na to pozwolę kundlu. Naucz się tego
kontynuowałem swoją pracę. Sprzątałem teraz łazienkę. Moją uwagę zwrócił kosz z brudną bielizną, Na wierzchu leżały białe skarpetki, z miejscami czarnymi od potu. Wyobrażałem sobie, jak muszą cudownie pachnieć i smakować. Przypatrywałem się im z podnieceniem. Chciałem się rzucić i zacząć je wąchać, jednak w ostatniej chwili, zauważyłem moją Panią stojącą w drzwiach z palcem na pilocie.
- O żesz Ty śmieciu łapczywy – już miała porazić mnie prądem lecz ja momentalnie rzuciłem się do jej stóp i zacząłem błagalnie całować ją po butach, co jakiś czas zerkając na nią psimi oczami. Panią to ucieszyło.
- Noo… zaczynasz się uczyć – powiedziała z uśmiechem – Ale ani mi się waż, dotykać ich bez pozwolenia. Jak zasłużysz.. wtedy może – po czym kopnęła mnie lekko w brodę odrzucając od swoich nóg. – wracaj do roboty!
W pewnym momencie usłyszałem, że ktoś przyszedł. To był katering, który przywoził jej obiad. Usłyszałem
– NA DÓŁ PSIE! – zleciałem do salonu i uklęknąłem przed Panią.
- Teraz pójdziesz i odbierzesz zamówienie. Ale żeby było zabawnie.. zapłacisz w ten sposób – wcisnęła pieniądze z mojego portfela w moją gębę – Masz trzymać je między zębami i klęczeć hahaha!
poszedłem w kierunku drzwi, uklęknąłem i otworzyłem je. Czułem się jak idiota. Było mi tak cholernie wstyd. Facet z kateringu nie roześmiał się na cały głos ale był zszokowany sytuacją. Wreszcie wziął pieniądze, powiedział niemal pytającym tonem – dziękuję – i wyszedł. Byłem czerwony jak burak a Pani śmiała się na głos obserwując całą sytuację. Wreszcie poszliśmy do kuchni. Wyjąłem dwa talerze dla niej i dla siebie, ale zanim położyłem drugi usłyszałem – a dla kogo ten drugi talerz?
- no dla mnie..- wybełkotałem, po czym dostałem soczystego plaskacza – kim ty myślisz, że jesteś? Twoja miska niewolniku jest przy moich nogach. Będziesz żarł jak przystało na psa i masz mieć ręce za plecami!
Klęknąłem przy nogach swojej właścicielki i czekałem na jedzenie. Pani jadła, szturchając swoją stopą moją brodę co jakiś czas. Wreszcie wzięła moją miskę i nalała do niej odrobinę zupy. Postawiła obok swoich stóp. Schyliłem się i już chciałem brać się za jedzenie, ale powstrzymał mnie przed tym mocny kopniak prądu.
-Pozwoliłam Ci jeść?! – krzyknęła Pani, jeszcze raz naciskając pilot od obroży.
Czekałem dalej, aż wreszcie padła komenda – Jedz. Czułem się niesamowicie upokorzony. Po jedzeniu, zmyłem talerze i kontynuowałem pracę jeszcze dłuższy czas. Aż wreszcie Pani wezwała mnie do siebie. Przybiegłem na dół szybko i od razu upadłem na kolana.
- Idę pobiegać. Przez ten czas masz poodkurzać w salonie, a kiedy skończysz czekać na mnie pod drzwiami. Jak wrócę, będę potrzebowała podnóżka. – poczochrała mnie po głowie po czym wyszła. Wziąłem się znowu do pracy. Odkurzałem myśląc o swojej sytuacji, o tym jak zostałem przez nią poniżony. I co raz bardziej docierało do mnie, że mi się ta sytuacja podoba. Skończyłem odkurzanie i klęczałem przed drzwiami. Czekałem z niecierpliwością na jej powrót. Wreszcie usłyszałem klucz przekręcany w drzwiach. Weszła moja Pani, cała zdyszana i oblana potem.
- Czeka mój piesek – uśmiechnęła mnie i pogłaskała po głowie. Pstryknęła palcami i pokazała palcem w dół na swoje buty. Nie za bardzo wiedziałem jak mam się zachować. Spoliczkowała mnie mocno.
- Kiedy pstrykam palcami i pokazuję na dół, to masz rzucić się do moich stóp i zacząć je całować psie!
Rzuciłem się do jej stóp, ale zaraz poczułem kopnięcie prądem.
- Gdzie, była komenda? Ojj, głupi kundlu.. jeszcze raz, no – pstryknęła palcami, a ja rzuciłem się do jej butów i zacząłem niezdarnie składać na nich serie pocałunków. Były tak przepocone, że już trochę czułem ich zapach. Pani uniosła brudną podeszwę swojego buta nad moją twarz. Mój entuzjazm trochę osłabł i z ewidentną niechęcią, składałem krótkie pocałunki. Poczułem rażenie prądem
- Jak psie przykładasz się do służby! Nie umiesz całować butów swojej Pani!? – powtórzyła karę. Zrobiło mi się wstyd, że nie potrafię zadowolić mojej Pani. Z każdym razem, kiedy od obroży promieniował ból, zaczynałem rozumieć, że to nie ona jest temu bólowi winna, ale ja, bo nie potrafię odpowiednio jej służyć. Sięgnęła po smycz z parapetu, przypięła ją do mojej obroży i mocnym szaprnięciem, pociągnęła mnie za sobą obolałego do salonu. Usiadła w fotelu i mocno naprężyła smycz.
- Lekcja z całowania moich butów.. naucz się psie, że to największy zaszczyt dla niewolnika, całować buty i stopy jego właścicielki. Jest to dla Ciebie wyróżnienie i nagroda rozumiesz? I Masz okazać za to odpowiednią wdzięczność! Jeszcze raz, masz złożyć pocałunek na podeszwie mojego buta, jakbyś całował swoją kochankę!
Przysunąłem się do stopy, przylgnąłem ustami do podeszwy, po której zacząłem zataczać kółka językiem i delikatnie ją nim muskać. Poczułem bród na języku, jednak tym razem przykładałem się jak tylko mogłem.
- No, trochę lepiej.. – powiedziała Pani z zadowoleniem – kładź się, plecami na ziemię!
Położyłem się po czym Pani wstała i najpierw postawiła pierwszą nogę na moim brzuchu, potem drugą na mojej klatce piersiowej. Stopniowo zwiększała ciężar, aż wreszcie stanęła na mnie. Czułem się tak upokorzony.
- Moja nowa wycieraczka do butów – powiedziała uśmiechając się. Przystawiła jeden but do moich ust, drugim wierciła się na mojej klatce piersiowej. Mimo bólu i ciężaru czułem się jak w niebie. Całowałem namiętnie podeszwy butów, czyszcząc je z brudu.
- Oto gdzie jest Twoje miejsce.. pode mną.. mogę Cię deptać robaku.. Przyłóż się! – Zacząłem szaleńczo lizać jej buty. Podeszwy były już mokre od mojej śliny. Wreszcie Pani zeszła, siadła z powrotem w fotelu a ja wróciłem na kolana. Pani patrzyła na mnie chwilę, oglądała swoje wylizane buty aż wreszcie pstryknęła mówiąc donośnie
- Pozycja! – byłem zmieszany.. nie wiedziałem co mam robić, jak mam się ustawić. Oczywiście po chwili kopnął mnie prąd. – Kiedy mówię pozycja kundlu masz się zamienić w mój podnóżek, bo nim właśnie jesteś. Jeszcze raz.. pozycja!
położyłem ręce za sobą odchylając tułów, a twarz wystawiłem do góry. Pani oparła na niej podeszwy butów i odetchnęła z ulgą. – grzeczny chłopiec.. no może być.. – dodała
klęczałem tak przed moją Panią z jej stopami na twarzy. Czułem się maksymalnie uprzedmiotowiony a jednocześnie podniecony. Pani zdjęła nogi, popatrzyła na mnie i powiedziała – chcesz, żebym je zdjęła co?
Tak Pani – odpowiedziałem przełykając ślinę
- Moje stopy są zmęczone i całe spocone od biegania wiesz?
- Wiem Pani – powiedziałem niemal oblizując się z podniecenia
- BŁAGAJ!
- Błagam o Pani, pozwól mi ubóstwiać Twoje stopy
- Co tam mówisz?
- Proszę Cię Pani, pozwól swojemu niewolnikowi, zadbać o Twoje boskie zmęczone stopy błagam o Pani
- Hmmm.. no dobrze, niech będzie.. pozwalam Ci zdjąć buty
Złapałem zębami za sznurówki rozwiązałem je, po czym zacząłem ściągać przepocone buty. – No piesek się nauczył jak ma ściągać Pani buty – powiedziała zadowolona
Zapach był niesamowity, bardzo mocny. Były całe przepocone, aromatyczne, Pani wzięła jeden but trzymała go przed moją twarzą i pytała
- Chcesz? Chcesz piesku? Co, chcesz powąchać? Masz!
to mówiąc jedną ręką chwyciła mnie za włosy, a drugą przyłożyła mocno wnętrze buta do mojego nosa. Wdychałem bardzo silnie i lizałem jeszcze ciepłe wnętrze buta. To samo powtórzyła z drugim. Pani szarpnięciem za smycz położyła mnie na ziemi i stopami przycisnęła wnętrza swoich tenisówek do mojej twarzy. Jak szalony wdychałem ich zapach i lizałem je. Ponownie, smycz szarpnęła mnie na górę, Pani zaś podniosła stopę w białej skarpetce, na której widać było ślady potu
- Masz niewolniku, delektuj się – To mówiąc przywarła stopą do mojej twarzy. Czułem ją. Czułem pot, czułem jej zapach. Wdychałem go jak szalony, wkładałem nos między paluszki, za chwilę powędrowała druga stopa. – Zdejmuj je! – padła komenda. Chwyciłem zębami za skarpetki przy paluszkach i ściągnąłem je z jej stóp. Wzięła je do ręki..
- Dooobry piesek. Zasłużył na nagrodę.. otwieraj gębę! – otworzyłem usta, a ona włożyła parę swoich przepoconych skarpetek, po czym położyła mi swoje stopy na twarzy. Cudowny smak i cudowny zapach. Leżałem tak kilkanaście minut kiedy Pani oglądała telewizję. Jej stópki były całe mokre od potu, wierciła nimi po mojej twarzy. Wdychałem ten zapach jak zwariowany. Wreszcie wstała, schyliła się nade mną i wyciągnęła swoje skarpetki z moich ust.
- Hmm.. nawet nieźle, ale ciągle nie są dość czyste.. nie wchłonąłeś jeszcze całego potu z moich stóp niewolniku – to mówiąc kopnęła mnie w tyłek i szarpnęła smyczą, podnosząc z powrotem na kolana.
- Do łazienki masz przynieść małą miskę napełnioną wodą! Pędem psie! – pośpieszyła mnie paralizatorem w obroży. Po chwili znalazłem się z powrotem na kolanach przed moją właścicielką, a miskę zgodnie z rozkazem, postawiłem na stoliku obok.
- Pozycja! – usłyszałem, po czym od razu klęczałem przed moją Panią z głową wystawioną ku górze.
Pani chwyciła swoje ciemnawe jeszcze miejscami od brudu skarpetki, wymoczyła w miseczce z wodą po czym rozkazała – Otwieraj gębę! .. I pij bród z moich stóp niewolniku
Zaczęła wyciskać i wykręcać mokre skarpetki nad moimi otwartymi ustami. Woda z potem jej stóp spływała prosto na moją twarz. Trochę dławiłem się od jej nadmiaru, jednak poczucie upokorzenia było cudowne. Penis zamknięty w klatce prężył się jak zwariowany. Na koniec Pani włożyła jeszcze mokre skarpetki do moich ust, ja wyssałem je jeszcze dokładnie aż wreszcie Pani kazała znów kłaść się przed jej fotelem. Położyła władczo nogę na moim ciele i za chwilę już cały jej ciężar znalazł się na mnie. Był to słodki, cudowny ciężar. Pani podniosła nogę i położyła ją na moich ustach i nosie, stojąc drugą na moim brzuchu.
- Całuj piesku.. całuj delikatnie – padł rozkaz. Zacząłem składać serie pocałunków, przerywane kopnięciami prądu z obroży. Całowałem jak opętany, przykładałem się jak tylko mogłem. Krążyłem po całej podeszwie jej stóp która za chwilę, zmieniła się z drugą. Potem Pani deptała po całym moim ciele powtarzając – to jest twoje miejsce niewolniku.. pamiętaj. Pode mną, pod moimi stopami psie. Potem Pani znów usiadła w fotelu, a ja szczęśliwy z bycia jej niewolnikiem leżałem pod podeszwami jej stóp masując je swoim językiem i czerpiąc przyjemność z bycia zabawką mojej Pani. Tak powoli mijał pierwszy dzień mojej służby…

C.D.N

 

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Tatordnia 2016-08-05 14:09:28.

No to kiedy będzie?

axdnia 2016-09-25 17:33:47.

Super opowiadanie czekam na kolejną część

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Podnóżek cz.2"

(pole wymagane)

Dodał/a: Krzysiu X w dniu 13-06-2016 - czytano 3638 razy.
Słowa kluczowe: Stopy niewolnik dominacja opowiadanie
Kategoria: