Pokolenia IX. W zgodzie z naturą

No i nie byłem obecny na uroczystej – Iza wszystko robi uroczyście – inicjacji Bucefała. Rozłożyła mnie ostra grypa. Znam jednak jej przebieg z dwóch równoległych relacji: Ali i Luizy, zresztą znacznie różniących się między sobą. Ala wróciła ze stajni na Młocinach późną nocą, rozpromieniona, z ogniem w oczach i chcicą na twarzy. Nie zważając na mój stan agonalny – bo przecież facet jak ma katar, to walczy ze śmiercią – bez żadnych ceregieli, nawet się nie myjąc, doprowadziła mnie do pionu i dosiadła. Plecami do mojej twarzy, żebym jej nie zaraził. Potem zapaliła papierosa, zrobiła sobie drinka – mnie nie, bo choremu nie wolno – i zaczęła opowiadać.

Iza, w długich dżokejskich butach, takiejż czapeczce na rozpuszczonych, siwych włosach, w skórzanym staniku i skórzanych rękawiczkach do łokci wyglądała ponoć bosko, jak jakaś amazonka z pejczem w dłoni. Podobnie ubrana była Honorata, o której już zdążyłem opowiedzieć Ali po powrocie od piesków; wysłuchała całej opowieści o zaliczeniu pięcioletniej Saby oblizując wargi i zaraz kazała umówić się na seks z jej braciszkiem. Ale pani doktor odłożyła tę wizytę na czas „po” - inicjacji Bucefała, do której przecież musiała siebie i Izę przygotować. No więc Nestorka jak zwykle wygłosiła spicz, w którym przedstawiła Honoratę jako swoją nową partnerkę i obwieściła jej przyjęcie do rodziny, wywołując powszechny pomruk zdziwienia. Czegoś takiego nie było jeszcze w dziejach familii. Pomyślałem, ze dla mnie to lepiej – teraz będę już mógł ją legalnie wybzykać, o czym marzyłem od chwili poznania, pod blokiem na Chomiczówce.

Potem odbyło się misterium adoracji bucefałowego penisa, dłońmi i ustami obu pań, po którym przybrał on rozmiar bejsbolowego kija. Następnie Honorata wsunęła się pod brzuch ogiera, na pokrytym szkarłatnym aksamitem stelażu, i pokazała zebranym, jak to będzie wyglądało. Miała, jak opisywała Ala, bardzo wąską szparkę, węższą jeszcze niż szparka mojej żony, która jednak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, którą było końskie przyrodzenie, rozwarła się na niebywałą szerokość. Trenerka wchłonęła na krótko Bucefała i zwolniła miejsce najważniejszej osobie. Nestorka pocałowała ją w usta i zajęła podobną pozycję. Honorata pomogła jej wsunąć ten żywy kij bejsbolowy do środka. Iza zaczęła poruszać biodrami, a jej instruktorka delikatnie masowała końskie przyrodzenie w kierunku pochwy Nestorki, by pogłębić penetrację i cały czas szeptała czule do ucha Bucefała. Po jakimś kwadransie Honorata wysunęła penisa ze środka prababci i wzmogła masaż. -Zaraz będzie tryskał. Wiem, że państwo chcieliby to widzieć. Izabela zrobi to dla was choć oczywiście wolałaby – jak wszystkie tu obecne panie – dostać to do środka – zapowiadała Honorata jak doświadczony konferansjer. Ciekawe, ile takich imprez przeprowadziła dotąd.

Po megawytrysku wszyscy zaczęli bić brawo, a najbliżej siedzące panie - Ala była wśród nich – podbiegły, by uszczknąć coś dla siebie. -Rzeczywiście, jak mleko kokosowe, albo malibu ze śmietanką - starała się opisać jego smak, masując mi marcinka. Kochaliśmy się potem jeszcze dwa razy, bo oboje nas podnieciła ta relacja. Ale wyłącznie od tyłu, bo przecież nie mogłem chuchać na nią zarazkami.

Kilka dni później, jak już wydobrzałem z grypy, usłyszałem równoległy, suchy i treściwy przekaz Luizy. -Doprowadziły go do wzwodu, potem nasza prababunia się z nim rypała, on wystrzelił, zalał ją całą, moje ciotki i kuzynki podstawiły dzióbki, wszyscy zachwycali się nie wiem czym i to był już koniec. Nie było żadnego ruchanka, a na to liczyłam. Myślałam, że skoro ciebie nie ma, to ktoś mnie przeleci, ale gdzie tam. Wszyscy byli zajęci miętoszeniem końskiego penisa.

Pomyślałem sobie, jak to się stało że ta dziewczyna, matka mego dziecka, mnie kiedyś podniecała. Czy dotrwam z nią do końca ciąży? Co z tego, że będzie miała podniecająco zaokrąglony brzuszek i sutki nabrzmiałe mlekiem, skoro ma wrażliwość kołka w płocie. Gdzie jej równać się z moją Alą, którą kocham nade wszystko.

Tego samego dnia zadzwoniła Honorata. -No to jesteśmy gotowi, ja i Swinger, pięcioletni brat Saby z tego samego miotu. One wszystkie mają imiona na „S”. Wczoraj go sprawdziłam. Przyjdziecie pojutrze? Tylko przypomnij Ali, żeby się nie myła.

Ala wprawdzie liczyła na to, że wcześniej podłoży się pod Bucefała, ale kolejka do niego była duża, zaś Honorata zawsze musiała być obecna przy początkujących paniach. Tylko Iza i Michalina – oraz Werka – mogły to już robić same, bo miały to za sobą. Więc zgodziła się z ochotą, Wszak pies jest bliższym przyjacielem człowieka niż koń. Z koniem nie sypia się w jednym łóżku.
-Ale wcześniej musisz mi się odwdzięczyć za Sabę – dodała pani doktor. -Co mogę dla Ciebie zrobić? - spytałem, -Nie wiesz? To, w czym jesteś mistrzem, przynajmniej tak mówi o tobie Iza, a jej można wierzyć.

Pojechałem więc do mieszkania hipoterapeutki, by zrobić jej mistrzowską minetę, z której zaczynałem już być sławny. Kilka dni wcześniej o to samo prosiła mnie piękna żona wujka Adama, brata mojej teściowej, poznana podczas pożegnalnego bukkake. Doszła błyskawicznie, zrewanżowała się niezłym lodzikiem z połykiem, ale ku memu zdziwieniu nie dała się przelecieć, a tak przecież pociągają mnie jej biodra i tyłeczek. - Kocham się wyłącznie ze swoim mężem – wyjaśniła. Rozumiem to i szanuję, my też mamy z Alą swoje zasady. Na przykład mówimy sobie o wszystkim. Zatajenie czegoś byłoby zdradą.

Honorata mieszka w ładnym segmencie kupionym chyba za gaże z filmów porno, sama, jeśli nie liczyć dwóch piesków wiadomej rasy, które zaraz zaczęły obskakiwać swoją panią. Mnie też bardzo mile powitały . -Ten to właśnie Swinger, a tamten Savoy – dokonała prezentacji. Pieski zostały na parterze, a myśmy przeszli na piętro. W sypialni nie było łóżka, tylko japońska mata na podłodze. Kurcze, będzie mi trochę niewygodnie – pomyślałem. Szybko się rozebrała, zostając w samym staniku - i doznałem małego szoku. Całe jej podbrzusze pokrywała gęstwina włosów, jasnych z rudawym odcieniem, takich jak jej włosy na głowie. Identyczne miała pod pachami.
-Czy ty się...nie golisz? - spytałem. -Nie. Przecież mówiłam ci, że żyję w zgodzie z naturą. Czy ci to przeszkadza? Izie wręcz przeciwnie, bardzo to ją podnieca. -A twój facet? -Nie mam nikogo takiego. Ci dwaj tam na dole to moi faceci.

Uwierzcie lub nie, ale pierwszy raz w swoim życiu zobaczyłem na żywo kobietę z naturalnymi włosami łonowymi nie poddanymi żadnej obróbce. A widziałem ich przecież sporo, w samej tylko naszej rodzinie jest ich kilkadziesiąt. Ale wszystkie, z którymi dotąd miałem do czynienia, były gładko wygolone, wydepilowane do ostatniego włoska, ewentualnie miały na podbrzuszu coś w rodzaju makijażu, jak Iza z cienkim, wypielęgnowanym paseczkiem, czy Barbara z malutkim, wystrzyżonym trójkącikiem. Ala jest pięknie wydepilowana woskiem, podobnie Luiza, wiem, że Michalina i Werka tak jak ja golą się co tydzień. Większość mężczyzn, których widziałem nago, też sobie goli klejnoty – w rodzinie chyba jeden dziadek Michał nosi tam zarost – bo takie są po prostu dzisiejsze standardy. Zarośnięte kobiety widywałem w akcji tylko na starych filmach porno, starszych niż dwadzieścia lat, a z nowszych tylko na japońskich. Wiem, że są faceci, których to podnieca, istnieją dla nich całe portale hairy, ale mnie ten akurat fetysz nie kręci, podobnie jak fetysz stóp, którego nie rozumiem. Ale z kolei wiele osób na pewno krzywi się na moje skłonności bi, fetysz złotego deszczu, pociąg do starszych kobiet czy zapędy zoofilskie. Cóż, każdy człowiek jest inny.

Honorata położyła się na macie, rozszerzyła nogi i podłożyła dłonie pod głowę, ukazując kępki włosów pod pachami. Poczułem woń potu. Oho, do tego nie używa dezodorantu. Chcąc nie chcąc zanurzyłem twarz w rudoblond gęstwinę. Stamtąd biła jeszcze ostrzejsza woń – niemytej od kilku dni kobiety. Była intensywna, ale wcale nie taka przykra. Można powiedzieć nawet, że na swój sposób pociągająca. Dotknąłem językiem łechtaczki, która zareagowała natychmiast. Rozsunąłem wąskie owłosione wargi i włożyłem język. Westchnęła i uniosła nogi, ułatwiając mi głębszą penetrację. Jest bardzo sensoryczna, więc się chyba wiele nie napracuję – pomyślałem.

Poczułem na języku kwaśny smak resztek nie wypłukanego moczu, który nie był mi obcy ani niemiły. Zacząłem drażnić maleńki wylot cewki, co ją wprowadziło w zachwyt. -O tak! Jeszcze, właśnie tam – chrypiała. Wylizawszy ją tam do czysta wróciłem językiem do łechtaczki, a do środka wsunąłem dwa palce szukając punktu G. Znalazłem go bez trudu: duży, szorstki, plujący już śluzem. Przyśpieszyłem palcówkę, a mój język wirował wokół spęczniałego guziczka. Drugą ręką próbowałem sięgnąć pod jej biustonosz, by popieścić jej sutki, ale odepchnęła moją dłoń tak gniewnie, że nie powtórzyłem już próby. Wzmogłem więc ruch językiem. Wprawdzie między zębami czułem włosy, ale nie chciałem przerywać, by je wypluć. Byłoby to niezgodne z regułami sztuki - sztuki robienia minety, która wymaga, aby doprowadzić rzecz do końca jednym, że tak powiem, kursem.

Tutaj kurs okazał się znacznie krótszy niż w przypadku Izy. Honorata nagle wyprężyła się jak struna, uniosła w górę biodra opierając ciało tylko na głowie i piętach, mocno przycisnęła moją głowę do swojego łona i wydała z siebie nieartykułowany krzyk, jeszcze donioślejszy niż ten, z którym oswoiłem się już u Izy. Wrzeszcząc i charcząc nie zwalniała nacisku na mą głowę, aż zacząłem się dusić. Utkwiony we włosach nos nie mógł chłonąć powietrza. Wreszcie puściła. Wykonałem jeszcze kilka obrotów językiem i na koniec pocałowałem ją w zakolczykowany pępek. Dopiero teraz zauważyłem, że kolczyk ma kształt końskiej głowy, tak jak kolczyki w jej uszach.

Jej oddech wracał do normy. Podniosłem się, bo zaczynał mnie boleć kark. -Ale to chyba jeszcze nie koniec – ni to spytała, ni to stwierdziła. -Włożyć ci tam rękę i wymasować szyjkę macicy? - domyśliłem się, gdyż po lizanku zawsze musiałem Izie zaserwować fisting. -Nie, teraz masz wylizać mnie z drugiej strony – odwróciła się na brzuch. Nie przepadam za rimmingiem, bo mnie to nie kręci, tak jak nie przepadam w ogóle za seksem analnym – owszem, uprawiam go, ale mnie nie cieszy - i nagle przypomniałem sobie wykład o nienaturalności tego seksu wygłoszony przez Honoratę podczas niedawnego spotkania z Sabą. Sprawdza mnie, czy robi, nomen omen, w konia? -Oczywiście żartujesz? -Oczywiście – przekręciła się z powrotem na plecy i wyciągnęła na całą długość ciała z wdzięcznym uśmiechem na twarzy. -Czy teraz dasz mi swojego, jak go tam nazywasz, marcinka? - spytała. -Teraz tak, bo Ala wie, że jestem u ciebie. -Ale tylko do buzi, bo mam dni płodne, a nie stosuję niczego. -Bo to sprzeczne z naturą - dodałem i oboje się roześmieliśmy.

Zrobiła mi szybkiego loda ze spustem do ust, trochę połknęła, resztę mi oddała i jeszcze przez chwile bawiliśmy się spermą. -Właściwie tylko z tego jednego powodu brakuje mi czasem faceta. Bo sperma żadnego zwierzęcia nie ma tak wyrazistego smaku jak męska. Twoja smakuje super. Pewno jesteś vege? -Rzeczywiście, prawie nie jem mięsa. -No to cię jeszcze bardziej lubię – pocałowała mnie.

Jeszcze chwilę leżeliśmy przytuleni. Na koniec spytałem: -Dlaczego nie zdjęłaś stanika i nie pozwoliłaś mi popieścić twoich piersi? - Zerwała się na równe nogi. -Chcesz wiedzieć? To zobacz! - odpięła stanik, wewnątrz którego była imitacja biustu. W miejscu piersi miała różowe, płaskie blizny po przebytej amputacji…

Ten widok podniecił mnie bardziej, niż cokolwiek innego. Kiedyś, obejrzawszy niszowe porno z dziewczynami bez rąk albo nóg, marzyłem, by pokochać się z taką nieszczęśnicą, ale gdzie taką wyhaczyć. Potem zapomniałem – moje upodobania przeniosły się na shemalki, też nierealne w naszym kraju – i oto teraz mam amputowaną kobietę, bez piersi. Mój towarzysz, choć świeżo wyssany, natychmiast skoczył do pionu. Pomny tego, ze obie dolne dziurki są tabu, chwyciłem Honoratę za oba policzki i wtłoczyłem jej marcinka do ust, po sama nasadę. Zaskoczona tym nie wydała głosu, sprzeciwu ani aprobaty. Widziałem jej szeroko rozwarte ze zdumienia oczy, kiedy z całą siłą ładowałem jej w usta i gardło, aż po migdałki. Nic to, że zaczęła się dławić, ślinić, charczeć i próbowała mnie powstrzymać rękami. Lecz nie zważałem na to. Jak w jakimś amoku gwałciłem ją, niczym jakiś perwersyjny sadysta, dziwiąc się sobie, bo nie kręciły mnie takie klimaty. Ale nie mogłem przestać. Usiłowała zapierać się językiem, ale i on uległ tłokowi mego marcinka. Tłoczyłem go i tłoczyłem w jej naturalne, nie znające szminki usta, aż strzeliłem, prosto w przełyk. Tym razem nie poczuła nawet smaku i nie mogła się ze mną podzielić. Cały ładunek powędrował wprost do jej żołądka.
-Ty pierdolony zboczeńcu! - wyszeptała, gdy już miała wolne usta, ale w tych słowach nie wyczułem przygany. -Każdemu opada na ten widok, a ty? Co ty mi zrobiłeś?
-Coś zgodnego z prawami natury. Nie mogłem się powstrzymać. Może gdzieś na dnie mej podświadomości tkwiło marzenie o małej dziewczynce bez biustu – odpowiedziałem, sam się dziwiąc swoich słów.
-Ale ja jestem już dużą dziewczynką, dwa razy starszą niż ty. Która będzie się teraz domagać powtórki.
-Piękna perspektywa – odparłem, pieszcząc i całując jej pooperacyjne blizny.

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Majkdnia 2019-07-14 22:23:21.

Autor tego wymioty został zgłoszony na policję. W poprzednim syfie pisałeś o pięciolatkach i ich ciasnych ci.... teraz wymyśliłeś dziewczynki bez biustu. Jesteś chory i masz problem.

Odpowiedź do Majkadnia 2019-07-27 21:31:52.

Chodziło o psa w poprzednim opowiadaniu. Czy ty je w ogóle czytałeś?

xxxdnia 2019-07-31 21:17:44.

Mam nadzieje ze będzie dalszy ciąg tego mistrzowskiego opowiadania. A wiesz że w poprzednim opowiadaniu było o psach

xxxdnia 2019-07-31 21:18:35.

Dla mnie opowiadania bez perwersji i szaleństwa są nudne . Nie rusza mnie w opowiadniach zwykły sex hetero

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Pokolenia IX. W zgodzie z naturą"

(pole wymagane)

Dodał/a: Geolog w dniu 9-07-2019 - czytano 5299 razy.
Słowa kluczowe:
incest tabu fetysz dojrzałe