Trójkąt z matką mojego chłopaka

Są takie dni, kiedy nie cierpię swojego wyglądu. Sama sobie wydaję się gruba, nieapetyczna i ociężała. Wielkie cyce, grube dupsko i wałki tłuszczu – oto cała ja. Ale kiedy trafiam na mężczyznę, który patrzy na mnie z pożądaniem, mogę się tylko cieszyć, że natura wyposażyła mnie w takie, a nie inne ciało. Bo chyba na żadną chudą dziewczynę mężczyzna nie spojrzy z tak zachłanną żądzą, jak na taką bujną, cycatą babkę jak ja. Tak przynajmniej twierdzą moi kochankowie i naprawdę widzę to w ich oczach. Ale dopiero w oczach Marka zobaczyłam pełnię pożądania. Jak on na mnie patrzy! Gdyby mógł, zerwałby ze mnie ubranie na środku ulicy i wypieprzyłby mnie przy wszystkich. Zresztą tak naprawdę to prawie tak było. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, zaprosił mnie na wieczorny spacer po parku. Na początku był szarmancki i grzeczny, ale dobrze widziałam, co mu chodzi po głowie. Kiedy więc w bocznej alejce zaczął mnie namiętnie całować, a ręce latały mu jak szalone po moim głębokim dekolcie, nie byłam zaskoczona. Tego co nastąpiło później, kompletnie się jednak nie spodziewałam. Marek po prostu pchnął mnie w kępę krzaków, a kiedy wylądowałam na ziemi, jednym ruchem zerwał ze mnie majtki i zanim się obejrzałam, już miałam jego twardego kutasa w cipie, a Marek pierdolił mnie zamaszyście nie zważając na to, że obok mogą przechodzić spacerowicze. Serce waliło mi na myśl, że zaraz ktoś nas zobaczy i będzie zadyma, a mimo to, a może właśnie dlatego, błyskawicznie miałam taki odlot, że myślałam że mi pizda eksploduje.
Dziś spotykamy się po raz drugi. Marek zaprosił mnie do swojego domu, więc nastawiam się na dłuższe baraszkowanie, ale tym razem tylko we dwoje, w zaciszu domowym. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę i w ogóle nie zakładać majteczek. Kiedy sięgnie między moje uda, będzie wiedział, jak bardzo jest tam pożądany.
Marek przyjechał po mnie punktualnie, na powitanie pocałował mnie lekko w policzek i zaprosił do samochodu. Uśmiechnęłam się w myślach do siebie. Udaje grzecznego, ale wiem, co kłębi się w tej jego główce. Marek udawał, że skupia się całkowicie na prowadzeniu samochodu i w ogóle się nie odzywał. Czasami tylko odwracał się do mnie i uśmiechał się. I o dziwo, to wystarczyło, bym czuła się podniecona. Możecie więc wyobrazić sobie ten nagły skurcz, który przeszył moją cipę, kiedy usłyszałam nagle:
- Nie założyłaś majtek, prawda? Czuję zapach Twojej rozgrzanej pizdy…
No i chuj trafił moją niespodziankę, ten łajdak przejrzał mnie na wylot! Jakby chcąc się upewnić (choć jestem przekonana, że i tak był pewien swego), Marek wciąż patrząc przed siebie, wyciągnął w bok prawą rękę i szybkim ruchem sięgnął pod moją sukienkę.
- Mmm, wiedziałem. Dobra dziewczynka…
Chciałam, żeby mnie tam dotykał, a mimo wszystko poczułam się dziwnie zawstydzona. A moja cipka oczywiście stała się bardziej mokra. Marek za chwilę jednak położył dłoń z powrotem na kierownicy, a ja i tak już do końca podróży siedziałam z pulsującą cipą. Wydawało mi się, że jak wysiądę z auta, będę miała na sukience mokrą plamę.
Kiedy wysiedliśmy, Mare wziął mnie za rękę i jakby nigdy nic, zaprowadził do swojego mieszkania. Byłam pewna, że mieszka sam, dlatego zdziwiłam się, kiedy zadzwonił do drzwi i otworzyła je nam zjawiskowa blondynka po czterdziestce.
- Dzień dobry, ty musisz być Kasia! Marek opowiadał mi o tobie i już od rana cieszyłam się, że wreszcie cię poznam!
- To moja mama. – przedstawił Marek, choć i tak się tego domyśliłam. Miał podobne rysy twarzy, choć u niego nie były takie miękkie jak u jego mamy.
Totalnie zaskoczona, zapomniałam o swojej mokrej cipce i pozwoliłam wprowadzić się do środka. Mama Marka, która przedstawiła się jako Grażyna, posadziła mnie na skórzanej kanapie w salonie i sama usiadła obok mnie, a Marek usadowił się na fotelu naprzeciwko nas. Dopiero teraz pomyślałam z rozczarowaniem, że liczyłam na namiętne chwile sam na sam z moim nowym kochankiem, a teraz siedzę przy jego matce, zamiast tulić się do niego. Grażyna jednak nie dała mi skupić się na swoich myślach, bo wciągnęła mnie zaraz do rozmowy. Najpierw o błahostkach, dzięki czemu trochę ochłonęłam i zaczęłam myśleć, że to może być nawet miłe popołudnie, tyle że zupełnie inne, niż je sobie wyobrażałam. Marek jednak podsycił moją gasnącą nadzieję, kiedy jego mama wyszła po coś do kuchni, szepcząc:
- Wytrzymaj jeszcze trochę, niedługo ugasimy ten żar pulsujący w twojej cipie.
Na te słowa poczułam się tak, jakby ten żar nie zgasł nawet na chwilę i znów poczułam w piździe dotkliwą pustkę i rozkoszne swędzenie. Kiedy wróciła mama Marka, miałam głupie wrażenie, że moje podniecenie jest dla niej widoczne, ale ona usiadła obok mnie jakby nigdy nic, wzięła mnie za rękę i powiedziała:
- Marek mówił mi, że jesteś bardzo atrakcyjna. Teraz widzę, że nie przesadzał.
Speszyłam się lekko. Skoro ona mnie uważała za ładną, to co ja miałam powiedzieć o niej? Ta babka była po prostu idealna! Burza blond włosów, idealnie kobieca figura, z dużym biustem i szerokimi biodrami oraz seksownym wcięciem w talii, którego u mnie próżno by szukać. Ze swoją twarzą mogła być modelką i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby w młodości rzeczywiście nią była. Poruszała się bowiem z wdziękiem, jaki rzadko się spotyka na co dzień.
- Masz fantastyczne piersi. – ciągnęła dalej. – Gdybym ja miała takie duże, nosiłabym je na wierzchu!
Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. – No teraz to już pani przesadziła!
- Po pierwsze, nie pani, tylko Grażyna. Mówiłam ci już. A po drugie, dobrze wiesz, że nie przesadzam. Masz zajebiste cyce, piękne bujne ciało. Musisz fantastycznie wyglądać nago. Wcale nie dziwię się Markowi, że nie wytrzymał i wyruchał cię w tym parku…
Zamurowało mnie. Marek opowiedział swojej matce jak mnie pierdolił? Co tu jest grane? Poczułam, że robię się cała czerwona, ale Grażyna w ogóle nie zwracała na to uwagi, ciągnąc dalej:
- Założyłam się z synem, że na dzisiejsze spotkanie przyjdziesz bez majtek i z mokrą pizdą. I tak było, prawda? Jest mokra nawet w tej chwili, prawda kochanie?
Poczułam, jak dłoń Grażyny wędruje po moim udzie w kierunku krocza. Zacisnęłam uda i odsunęłam rękę Grażyny. Chciałam wstać z kanapy, ale nagle tuż przy mnie znalazł się Marek i przytrzymał mnie mocno. Objął mnie i szeptał:
- Ćśśśś, spokojnie. Przecież po to tu przyszłaś. Chciałaś się ruchać. I będziemy się ruchać, tylko we troje. Zobaczysz, spodoba ci się…
Mówiąc to , zaczął całować moją twarz. Czułam mętlik w głowie. Jego zapach i siła tak mnie podniecały. Tak bardzo go pragnęłam. Ale nie byłam przygotowana na seks z nim w obecności trzeciej osoby, zwłaszcza że tą osobą jest jego własna matka. I dopiero teraz dotarł do mnie sens jego słów: będziemy się ruchać we troje… Zrozumiałam, że Marek i jego mama są kochankami. I w tym momencie wróciły wszystkie perwersyjne fantazje , jakim się dawniej oddawałam. Czytałam pornograficzne książki pasjami i zawsze kiedy znalazły się w nich klimaty kazirodcze, byłam szczególnie podniecona. Marzyłam, by być kiedyś świadkiem takiej sceny miłosnej. Między ojcem a córką, między rodzeństwem, między matką a synem, wszystko jedno... A teraz mogę być nie tylko świadkiem, ale i uczestnikiem takiej sceny. Dlaczego więc czuję się tak… niewłaściwie? Poczułam, że kręci mi się w głowie.
Jak przez mgłę słyszałam głos mamy Marka:
- No daj mi ją… Daj mi swoją pizdę. Rozłóż nogi i wypnij wreszcie to tłuste cipsko!
Jej dłoń wciąż próbowała się wcisnąć między moje uda. Marek tymczasem przestał mnie przyciskać do kanapy, wziął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi prosto w oczy. Czekałam, co powie, ale on nic nie mówił. Tylko na mnie patrzył. A potem pocałował mnie w usta, na początku czule, delikatnie, ale stopniowo wysuwał język, który z coraz większą natarczywością próbował wślizgnąć się do moich ust. Uległam w końcu i rozchyliłam usta, by bez przeszkód zanurkował w mojej buzi. Marek zdjął lewą rękę z mojej twarzy, chwycił za brzeg mojej sukienki i zdecydowanym gestem podwinął ją do góry, odsłaniając nie tylko moje podbrzusze, ale i sporą część brzucha. Potem wsunął rękę w dekolt i wyciągnął na wierzch moją prawą pierś. Zamruczał z zadowolenia, czując jej ciepły ciężar. Natychmiast poczułam, jak ciepłe usta chwytają mój sutek i zaczynają go przygryzać. Ponieważ usta Marka zajęte były wciąż moimi ustami, musiała to być jego matka. Czułam, jak mój sutek grubieje i rośnie w jej ustach, czułam też, jak grubieje i rośnie moja łechtaczka, tak bardzo spragniona teraz dotyku. I już wiedziałam, że nigdzie stamtąd nie pójdę. Że zostanę. Marek też to wiedział, bo puścił mnie całkiem i uśmiechał się szeroko patrząc, jak rozchylam swoje uda i wypinam pizdę dla jego mamy. Grażyna natychmiast przykryła moją pulchną szparę dłonią i ścisnęła ją mocno. Obie poczułyśmy, jak spomiędzy grubych warg sromowych wycieka strużka śluzu.
- Wiedziałam, że już masz mokro, ty mała kurwo… - zamruczała Grażyna, która najpierw oblizała mokre od mojej wilgoci palce, a potem przypuściła nowy szturm na moją cipkę, tym razem wciskając dwa palce do jej środka.
Jęknęłam głośno i bezwiednie rozłożyłam szerzej nogi, by wypiąć pizdę mocniej. Widząc to, Grażyna dźgnęła we mnie czterema palcami, mocno i głęboko. Krzyknęłam, a Grażyna mówiła dalej:
- Co, podoba Ci się to, kurwo? Od razu wiedziałam, że kurestwo to twoja natura. Kobieta z takim ciałem, stworzonym do jebania, musi być totalną szmatą. Powiedz mi, dziecko, jesteś szmatą?
Nie do wiary, ale jej słowa coraz bardziej mnie podniecały. Nie tylko słowa, cała ta sytuacja. Mój nowy chłopak właśnie rozbierał się do naga i patrzył, jak jego własna matka strzela mi brutalną palcówkę. Uświadomiłam sobie, że on jeszcze nie oglądał mnie nagiej (no, prawie nagiej), więc była to dla niego dodatkowa podnieta. A ja? Chyba naprawdę byłam szmatą, skoro pozwalałam na coś takiego. Nie powiedziałam jednak tego na głos, za co natychmiast zostałam ukarana. Grażyna boleśnie wykręciła mi sutek, który jeszcze niedawno ssała z takim upodobaniem. Zawyłam i aż mnie podniosło do góry. Moja cipa zacisnęła się na palcach kobiety w jakimś niekontrolowanym odruchu. Grażyna wyszarpnęła je ze mnie i strzeliła mi klapsa prosto w pizdę.
- No mów! Jesteś szmatą?!
- Ta-aak. – wydukałam. – Jestem szmatą…
Znów poczułam uderzenie w cipę, tym razem mocniejsze.
- Głośniej, kurwo!
- Tak, jestem szmatą! – wykrzyknęłam pospiesznie.
Niewiele to pomogło, bo otrzymałam trzy kolejne, bardzo szybkie klapsy w pizdę, w której teraz dosłownie aż bulgotało. Sama nie wierzyłam w to co robię, ale rozłożyłam nogi jeszcze szerzej.
W Grażynę jakby wstąpił jakiś demon. Gwałtownie wyszarpnęła spod sukienki drugą moją pierś i zaczęła je obie okładać mocnymi klapsami. Lała mnie po cycach, ciągnęła za sutki i wykręcała je boleśnie, a ja jej na to wszystko pozwalałam. W końcu Marek odciągnął ją ode mnie.
- Dosyć, wystarczy na razie. Rozbierz się! – rozkazał matce.
Grażyna, dysząc niemal równie ciężko jak ja, zaczęła zrzucać z siebie ciuchy. Marek tymczasem podszedł do mnie, już zupełnie nagi, zdecydowanie i władczo ściągnął ze mnie sukienkę, przyciągnął mnie na skraj kanapy i zanurzył twarz między moje uda. Aż dech mi zaparło, kiedy poczułam, jak jego zwinny język wsuwa się w moją mokrą szparę i spija z niej spienioną wilgoć. Czułam, że jestem w niebie. Przyciskałam go kurczowo do mojego krocza, a on pił mnie zachłannie, dając mi niewypowiedzianą rozkosz. A przecież to był dopiero początek. Marek w pewnym momencie oderwał usta od mojej cipy i zaczął jeździć językiem w górę, po moim podbrzuszu, brzuchu, między piersiami, aż do brody i ust. Ułożył się na mnie, czułam, jak jego wzwiedziony kutas opiera się na mojej cipie i myślałam, że oszaleję, jeśli mi zaraz go tam nie włoży. Ale Marek specjalnie drażnił się ze mną, leżąc tak po prostu i całując mnie tylko. Nagle poczułam większy ciężar na sobie. To mama Marka oparła się o niego, przylegając do jego pleców swoim nagim ciałem. Wyglądając ponad ramieniem syna, popatrzyła na mnie i zapytała:
- Nasze kurwiątko gotowe do jebania?
Nie wiedziałam, czy pyta mnie, czy swojego syna. Chyba było to jednak pytanie retoryczne, bo wcale nie czekała na odpowiedź, tylko sięgnęła pomiędzy mnie i Marka i nakierowała jego kutasa do mojej pizdy. Kiedy poczułam, jak kutas Marka, kierowany ręką jego matki, zanurza się we mnie, aż zadygotałam cała. Marek zaczął niespiesznie pieprzyć mnie, jego cudownie twardy ogon rozpychał ścianki mojej pochwy z powolną stanowczością. Czułam, jak otwieram się pod nim tam w środku, jak staję się cała jego. Jak jeszcze nigdy wcześniej. Marek całował mnie namiętnie w trakcie ruchania i szeptał ciągle:
- Moja kurwo, moja pizdo gorąca…
W pewnym momencie odwrócił się i rzucił komendę swojej matce:
- Na co czekasz? Liż mi dupę!
Kiedy zaczęła to robić, aż zamruczał z rozkoszy i przymknął oczy. Przez jakiś czas po prostu leżał na mnie, z kutasem wbitym głęboko w moją pizdę i delektował się pieszczotą języka swojej matki, która lizała mu dupę jak oddana suka. A ja, mimo że nie poruszał się we mnie, czułam rozkoszne pulsowanie cipy na samą myśl o tym, jak cudnie musimy teraz razem wyglądać. I już cieszyłam się na myśl o kolejnych konfiguracjach naszego perwersyjnego trójkąta.
Nie miałam więc za złe Markowi, kiedy w końcu wysunął się ze mnie i zostawił mnie taką niedoruchaną. Teraz już nigdzie mi się nie spieszyło, wiedziałam, że zaraz dostanę kolejną porcję, ale na razie muszę się podzielić z drugą kurwą mojego kochanka. Z jego matką, która klęczała teraz, równie piękna w swojej nagości jak jeszcze niedawno pięknie prezentowała się w ubraniu. Mimo że z jej ust zwisały teraz strużki śliny, nadal wyglądała elegancko i dostojnie. Jej syn stanął teraz nad nią, chwycił ją za włosy i pochylił się nad jej zaślinioną twarzą. Lubieżnymi pociągnięciami języka zlizał resztki śliny, które pokrywały jej twarz po lizaniu odbytu Marka. Grażyna patrzyła na syna z oddaniem i miłością. To był piękny widok, nagi syn i naga, zdominowana seksualnie matka. Patrzyłam na nich i czułam zachwyt. Zachwyt i pożądanie. Kiedy Marek wyprostował się, a jego matka zaczęła zlizywać moje soki z jego nabrzmiałego chuja, sięgnęłam między własne nogi i masowałam cipę, podziwiając niezwykłe widowisko. Kiedy Marek to zobaczył, w jego oczach pojawił się szczególny błysk. Trzymając Grażynę za włosy, zapakował jej kutasa głęboko w gardło. Grażyna zakasłała i popluła się znowu, ale pokornie pozwalała synowi robić swoje. A ten jebał ją teraz oralnie z dziką zawziętością. Piękna matka wydawała z siebie mlaszczący odgłos, ruchana w gardło przez swojego jurnego syna. Marek jebał ją tak dobre dziesięć minut, po czym puścił ją w końcu i kazał jej się położyć na kanapie obok mnie. Grażyna posłusznie legła z rozłożonymi nogami. Marek podszedł do niej i zapakował kutasa do jej pizdy. Od razu zaczął ją jebać mocnymi, zamaszystymi pchnięciami. Grażyna wypinała cipsko w odpowiedzi na pchnięcia syna i mruczała z zadowoleniem. Ten jednak nagle wyszedł z niej i z impetem wbił się we mnie. Teraz ja jęczałam jak nawiedzona, kiedy Marek dupczył mnie zapamiętale, a Grażyna masowała niedoruchaną cipę. Minęły może dwie minuty i znów to ona była ruchana, a ja się masturbowałam. Potem znów zmiana, i znów. Wkrótce w całym pokoju pachniało naszym potem i mokrymi, rozruchanymi pizdami. Marek, nieźle już zdyszany, pokazał mi, że mam się podnieść z kanapy. Ustawił mnie na czworakach na podłodze, dokładnie między nogami swojej matki.
Wiedziałam, co mam robić. Wcisnęłam twarz w jej wypięte krocze i zaczęłam ją lizać. Zapach jej pizdy mnie po prostu oszałamiał. Nagle poczułam, jak między moje pośladki trafia coś lepkiego. Palce Marka zwinnie rozprowadziły zimny żel po zwieraczu, a za chwilę w mój odbyt z wprawą wcisnął się twardy kutas. Zadygotałam. Zwykle to pierwsze wejście sprawiało mi nieludzki ból, ale dzisiaj było inaczej. Dzisiaj czułam tylko dreszcze. Marek jebał mnie w dupę, a ja wypinałam się posłusznie i lizałam pizdę jego mamy.
- Wyliż ją dobrze! Chcę czuć smak jej pizdy, gdy będę się z tobą całował!
Czy może być coś bardziej perwersyjnego? Facet, który chce czuć na ustach swojej dziewczyny smak pizdy swojej rodzonej matki! Na samą myśl o tym coś we mnie eksplodowało i prosto w lizaną cipę Grażyny wykrzyczałam wreszcie swój pierwszy orgazm. Marek wyczekał z chujem wbitym w mój odbyt, aż skończę się trząść i wrzeszczeć, po czym wyciągnął ze mnie kutasa i pozwolił, bym padła bez życia na dywan. Musiałam odetchnąć, i to dłuższą chwilę. Marek tymczasem znów podszedł do Grażyny, ale tym razem nie zapakował znów kutasa do jej cipy, tylko kazał jej usiąść i znów zaczął ją jebać w usta. Na myśl, że ten kutas smakuje teraz moją dupą, o mało znów nie dostałam orgazmu. No dobra, chyba jestem jakaś chora, ale cała ta sytuacja kurewsko mnie podniecała! Z pulsującą pizdą patrzyłam, jak Marek przyciska mocno głowę matki do swojego krocza i z głośnym charkotem spuszcza się jej do gardła. Grażyna pochłonęła wszystko, co do kropelki. Myślałam, że teraz i oni odpoczną, ale nie, Marek kazał matce ustawić się na czworakach na kanapie. Wysmarował sobie żelem obie ręce i zwinąwszy lewą dłoń z wprawą doświadczonego fistera, powolutku wepchnął ją aż po nadgarstek w rozruchaną pizdę Grażyny. Dojrzała blondynka z wyraźnym zadowoleniem nabijała się na dłoń swojego syna. Widać było, że robi to nie pierwszy raz. Zaczynałam myśleć, że nie ma takiej rzeczy, której ta dwójka by z sobą nie robiła. Patrzyłam, jak wypięta na pieska naga blondyna jest coraz silniej ruchana ręką i wiedziałam, że ja będę następna. Co więcej, chciałam być następna. Jakby czytając w moich myślach, Marek wskazał mi miejsce obok swojej matki i powiedział:
- Wypnij się obok niej!
Gorliwie ustawiłam swoje bujne ciało na czworakach obok fistowanej Grażyny. Po chwili poczułam, jak wślizguje się we mnie prawa dłoń Marka. Teraz obie dyszałyśmy ciężko, przyjmując w swoje pizdy pchnięcia dłoni naszego wspólnego kochanka. Poczułam, że Marek zaciska w moim wnętrzu dłoń w pięść. Grażynie chyba zrobił to samo, bo stęknęła głośno i odruchowo pociągnęła biodra do przodu, ale Marek szarpnął ręką i zatrzymał ją w miejscu. Teraz zaczął jebać nas obie naprawdę mocno i brutalnie. Obie dygotałyśmy całe, czując niesamowite rozpieranie w naszych pizdach. Marek bez litości penetrował rękami nasze dziury, poszerzając je niesamowicie. Grażyna sięgnęła między nogi i zaczęła pocierać swoją łechtaczkę. Zrobiłam to samo. Obie nagie, spocone, zdyszane i nadziane na męskie pięści, przeżyłyśmy orgazm jedna po drugiej. Marek powoli wyciągnął dłoń, najpierw z Grażyny, potem ze mnie. Nie wiem jak ona, ale ja czułam, że moja pizda jest teraz dotkliwie pusta i otwarta. Marek jednak nie zamierzał nas pozostawić w tym stanie zbyt długo.
- Na podłogę, suki! Szybko!
Dla podkreślenia stanowczości tych słów uderzył nas mocno po cipach. Posłusznie zsunęłam się z kanapy na dywan, Grażyna zaś wypięła się prowokacyjnie i pomerdała swoim krągłym tyłkiem. Marek strzelił jej w pizdę z całej siły.
- Ała! – zapiszczała Grażyna i także zeszła z kanapy.
Marek rozsiadł się wygodnie na kanapie i wyprostował nogi, rozkładając je szeroko.
- Do nogi, suki pierdolone!
Grażyna natychmiast usadowiła się przy prawej stopie swojego syna i zaczęła ją całować. Marek z zadowoleniem patrzył na jej starania. W pewnym momencie uniósł stopę, a Grażyna natychmiast zaczęła ją lizać. Tuliła się do niej, przyciskała swoją twarz do spoconej nogi syna, a jej różowy język zwinnie nurkował między palcami jego stopy, zlizując pot.
Ja nigdy nie robiłam żadnemu mężczyźnie takich rzeczy, ale teraz, kiedy Marek wyczekująco uniósł do góry drugą stopę, poszłam w ślady jego matki i starałam się sprawić mu przyjemność najlepiej jak umiałam. W końcu nie mogłam okazać się od niej gorsza.
- Pizdo! – warknął Marek do Grażyny. – Pokaż jej, co ma teraz robić!
Na te słowa Grażyna przestała lizać jego stopę, oparła ją z powrotem o podłogę, po czym przykucnęła nad nią okrakiem i zaczęła się na nią nadziewać swoją pizdą. Byłam w absolutnym szoku, ale jednocześnie czułam, że znów ogarnia mnie dzikie podniecenie. Patrzyłam przez parę chwil, jak Grażyna kołysze się na stopie syna, wsuniętej do połowy w jej dojrzałą cipę. Musiałam przyznać, że był to ekscytujący widok. Marek patrzył z zadowoleniem na swoją oddaną kurwę. Potem spojrzał na mnie. Nie musiał nic mówić. Wiedziałam. Teraz miał dwie kurwy i obie miały dawać mu przyjemność. Uklękłam nad jego stopą i ostrożnie nakierowałam na nią wargi sromowe. Pomerdałam biodrami, by cipa się rozchyliła i opuściłam się całym ciężarem na stopę Marka. Szok, jakie to było przyjemne! Teraz obie podrygiwałyśmy, dogadzając sobie na jego stopach, a Marek spoglądał na nas z tym swoim błyskiem w oku. Był zadowolony, to było widać.
- Macie się tak pierdolić aż do orgazmu!
O, nie! Znowu? Przecież teraz nie uda mi się dojść tak szybko! Ale myliłam się. Rywalizacja z Grażyną dodawała mi skrzydeł. Ocierałam się pizdą o stopę Marka z dziką determinacją. Nie wstydziłam się już swoich jęków, stękałam bezwstydnie i z policzkiem przytulonym do uda Marka pierdoliłam się tak długo, aż w końcu doszłam tego dnia po raz trzeci. Grażyna skończyła wcześniej i teraz ssała znów kutasa Marka, który wracał do swojej gotowości. Kiedy go postawiła do końca, nadziała się na niego swoją cipą i zaczęła go ujeżdżać. Marek chwycił ją mocno za cycki i przyciągał je sobie do ust. Musiałam przyznać, że ta kobieta uwielbiała się pieprzyć i robiła to znakomicie. A poza tym wyglądała w trakcie ruchania po prostu wspaniale. Mogłaby grać w filmach porno. Patrzyłam na jej kształtne pośladki unoszące się i opadające na twardym kutasie, który teraz już ociekał od jej soków. Widziałam jej kakaowe oczko, które rozchylało się i zaciskało w rytm stosunku. Słyszałam jej narastające jęki i nie mogłam uwierzyć, że już za chwilę ta kobieta dojdzie po raz kolejny. Mamrotała coś, chyba w ekstazie, do ucha syna, ale on uciął jej szepty krótkim: Nie!
Okazało się, że przyczyna tych jęków jest zupełnie inna, niż myślałam. Zaczęła krzyczeć:
- Nie wytrzymam już, błagam… Ja muszę!
Marek w odpowiedzi tylko przytrzymał ją mocniej lewą ręką, a prawą zaczął napierdalać mocno po cycach. Grażyna rozszlochała się głośno i nagle poczułam w powietrzu intensywny znajomy zapach. Nadziana na swojego syna Grażyna zsiusiała się pod siebie, obficie mocząc wypełniającego ją kutasa. Marek pierdolił ją przez cały ten czas, unosząc ją i opuszczając na swojego chuja. Kiedy skończyła szczać, kazał jej zejść i wylizać obsikanego kutasa do czysta. Ja już chyba byłam całkiem zboczona, bo ten widok niesamowicie mnie podniecił. Grażyna za to już nie była taka pewna siebie jak przedtem, chyba nie sądziła, że jej syn każe jej robić takie rzeczy przy innej kobiecie. Nawet jeśli robiła je wcześniej, gdy byli sam na sam.
Gdy Marek uznał, że matka wylizała jego fiuta i jaja wystarczająco dokładnie, przywołał mnie do siebie. Kazał mi nadziać się dupą na jego fiuta na siedząco, tyłem do niego. Zrobiłam to, a wtedy Marek złapał mnie za moje wielkie cyce i przyciągnął do siebie. W tej pozycji czułam go w odbycie jakoś szczególnie mocno. Kiedy kazał mi ruszać dupą, posłusznie zaczęłam unosić się rytmicznie i wkrótce znów odczuwałam znajome mrowienie. Robiło mi się dobrze. Wtedy Marek wydał matce kolejny rozkaz:
- Bierz się za jej drugą dziurę! Wyliż ją dobrze!
Grażyna posłusznie wcisnęła twarz w moje krocze i zaczęła mnie lizać. Teraz byłam już w prawdziwym niebie. Czułam, że jeszcze parę chwil i znowu dojdę. Ale Marek warknął:
- Szczaj, kurwo!
Na początku myślałam, że znów mówi do matki, ale nagle poczułam mocne uderzenie w prawy cyc i głośniejszy warkot:
- Szczaj, mówiłem!
Próbowałam z całej siły, ale mi nie wychodziło. Nigdy nie potrafiłam robić takich rzeczy na rozkaz. Wtedy Marek złapał mnie za sutki z całej siły i ścisnął je tak mocno, że wydawało mi się, że zemdleje. Tym razem jego głos był zimny jak lód:
- Masz jej naszczać do gęby, głupia pizdo!
O dziwo, podziałało. Szlochając z bólu i poniżenia, zsiusiałam się prosto na twarz Grażyny. Matka Marka nie uchyliła się. Otworzyła usta i spijała mocz prosto z mojej pizdy. Kiedy już wyleciało ze mnie wszystko, Marek kazał mi zejść. Gdy to zrobiłam, zgiął mnie w pół i wyruchał w dupsko tak mocno, że w końcu doszłam po raz ostatni. To był mój najbardziej rozkrzyczany i rozszlochany orgazm tego dnia. Zaraz potem Marek spuścił się we mnie. Czułam, co teraz nastąpi i nie pomyliłam się. Marek kazał Grażynie wylizać spermę z mojej dupy. Grażyna posłusznie zanurzyła język między moimi pośladkami i wychłeptała co mogła. Poczułam dziwny skurcz na myśl o jej ostatnich upokorzeniach. Wiedziona impulsem, odwróciłam się, padłam na kolana naprzeciwko niej i pocałowałam ją w usta, szepcząc:
- Dziękuję…
Grażyna odwzajemniła pocałunek. Marek też ukląkł obok nas i ucałował nas obie.
- Jesteście wspaniałe, wiecie o tym?
Potem długo leżeliśmy przytuleni, Marek w środku i my po jego bokach, jego dwie oddane kurwy. Kiedy zrobiło się ciemno, poszliśmy do łazienki, gdzie Marek dokładnie wymył nas obie, a potem każdą z nas wyruchał na stojąco w dupę. Na koniec zaprowadził nas do sypialni, do wielkiego małżeńskiego łoża. Wyjął z szuflady sztucznego fiuta na skórzanej uprzęży. Rzucił go matce i powiedział:
- Załóż to, teraz wyruchamy tę cycatą dziwkę na dwa baty…

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Trójkąt z matką mojego chłopaka"

(pole wymagane)

Dodał/a: Darkwhisperer w dniu 6-10-2019 - czytano 2981 razy.
Słowa kluczowe:
matka syn trójkąt rodzinka bbw