Urodzinowa niespodzianka

Nic szczególnego nie zapowiadało się w życiu Agnieszki. Ot, kolejny dzień, praca, dom, zajmowanie się sobą. Właśnie, sobą. Niestety, los nie był dla niej łaskawy. Najukochańszy mąż, jedyny facet którego szczerze kochała zmarł niespodziewanie. Był to dla niej ogromny cios. Dla niej i dla ich córki, Kingi. Nie miały nikogo poza sobą. Czas płynął, rany się goiły, ale dla Agnieszki nic się nie zmieniało. Wciąż kochała swojego męża. Wciąż była sama. I nie przez to, żeby była nieatrakcyjna czy po prostu zrażała do siebie ludzi. Problemem było co innego. Czuła się w jakiś sposób zobowiązana. Inna sprawa, że brakowało jej intymności, seksu. Odcinała się od tego, pracując, zajmując się swoimi pasjami. Kilkukrotnie nawet spotykała się z facetami, ale nijak nie udawało jej się z nimi na dłuższą metę.

Zbliżały się jej 42 urodziny. I nawet na te swoje lata, nie raz zdarzało się, że gdy była gdzieś z córką, ludzie myśleli, że jest starszą siostrą. Ich relacja faktycznie tak mogła wyglądać. Zażyła i mocna. Prawie dzieliły się wszystkimi tajemnicami. Z tym dużym naciskiem na prawie. Agnieszka prowadziła dziennik. Zapisywała tam wszelkie swoje myśli, fantazje, marzenia. Zawierały one praktycznie każdy aspekt jej życia. Kinga nie miała do niego dostępu, przynajmniej do czasu. Kiedyś udało jej się podejrzeć gdzie mama chowa swój dziennik i klucz do niego. Zżerana ciekawością zaczęła go przeglądać. Dowiedziała się o wielu nudnych aspektach jej życia. Kilku ciekawych o jej ojcu. W każdym wpisie o nim widziała jak wiele dla niej znaczył. Ba, dalej był jej numerem jeden. Inna sprawa, że znalazła też kilka jej fantazji, dotyczących seksu. Czytała je z wypiekami na twarzy, mimo, że Agnieszka w kilku miejscach zaznaczała, że to tylko fantazje, jej córka wpadła na ciekawy pomysł. W końcu jej matka też jest kobietą i należy się jej coś od życia. Męża nie ma już 12 lat, ona małym dzieckiem też nie jest, w końcu prawie 22 lata, jednak nie spodziewała się takich wyznań. Z drugiej strony, nie powinna ich czytać.

Życie towarzyskie Agnieszki ograniczało się do sporadycznych wyjść ze swoimi koleżankami. Bywały w klubach, barach czy nawet urządzały domówki z popijawką w tle. Choć to była jedyna rozrywka, nie potrzebowała ona niczego więcej. No prawie...

Zbliżały się jej urodziny. Kinga zorganizowała niewielką posiadówkę w domu, zapraszając koleżanki mamy na imprezę. Co więcej, koleżanki należały raczej do tych frywolnych. Propozycja jaka padła ze strony Kingi nieco je zaskoczyła, ale podłapały ten temat.

-Słuchajcie - zaczęła Kinga gdy spotkała się z nimi w kawiarni - Mama jest sama i widzicie też, że jej to doskwiera. Jednak ma jakieś dziwne poczucie lojalności i nijak sobie nie pozwala ulżyć. Stąd też mam pewien pomysł.

-Wiesz, to chyba nie poczucie lojalności, tylko tęsknota. Jednak jestem ciekawa co tam masz na myśli. -Stwierdziła zaciekawiona Dominika, najbliższa i najbardziej oderwana od rzeczywistości koleżanka Agnieszki.

-Może tak, może nie. Co innego, że nadal jest kobietą tak? Która ma swoje potrzeby. Nawet fantazje! - mówiła nieco kpiąc - I to właśnie mam zamiar zrobić. Spełnić jej fantazję.

-Dobrałaś się do jej pamiętniczka co? O ty mała spryciulo! Od dawna mnie korciło co ona tam skrobie! Dalej! Mów co tam znalazłaś. - Zainteresowała się znów Dominika. Dwie pozostałe słuchały jak w transie.

Pokrótce Kinga opowiedziała o tym co tam znalazła, o tym co pisała jej matka. I najważniejsze, o jej skrytych fantazjach.

-Znalazłam takie wspominki. O tym, że ma ochotę i chęć sprawdzić jak to jest uprawiać seks z czarnoskórym facetem. Niby nic ciekawego, ale dla niej jak najbardziej. I tu mój pomysł się narodził. Tyle czasu sama, na pewno brakuje jej bliskości. Co tam bliskości nawet samego dobrego bzykania.

Mówiła cicho, tak żeby nikt nie usłyszał. Mimo późnej pory, w kawiarni wciąż przebywało kilka osób.

-I co niby chcesz zrobić? Wyślesz ją do afryki? - Drwiąc zapytała Monika, siedząca obok Dominiki.
-Oj głupia! - Ta ją trąciła w ramię - Przecież są agencje! Takie gdzie wynajmujesz faceta. Coś jak męska prostytutka! Na pewno mają gdzieś hebanowych kochasiów. Powiedz Kinga, masz coś w tym celu opracowane?

Kinga dumnie siedząc jedynie pokiwała głową.

-Pewnie, że mam. Upatrzyłam już nawet jednego. I wydaje mi się, że mamie się spodoba. Wysoki, dobrze zbudowany, ponoć obdarzony hojnie i do tego ekskluzywny.

-Ha! Chyba tobie też się spodobał co? A co na to Paweł?

-Nie ukrywam, że wyglądał na przystojnego, ale ja mam faceta i mi wystarczy. Tu chodzi o moją mamę. Chcę żeby była spełniona. Żeby poczuła się kobietą. Same to dobrze widzicie, że ona by coś chciała, ale jakaś taka wycofana jest. A tu postawimy ją przed faktem dokonanym.

-A jak się nie zgodzi? Odmówi to co? Bo mówisz nam o tym, żebyśmy się złożyły na to tak? - Dopytywała dotąd cicha Sylwia. -Tak w ogóle to ile on sobie liczy?

-Cóż..to jest chyba największy problem. Takie "wypożyczenie go" na noc to koszt rzędu 1000zł. Nie jestem w stanie tyle wyłożyć sama, mimo, że kocham mamę nad życie i chcę dla niej jak najlepiej.

-A tym się nie przejmuj mała. Coś się wykombinuje. Cztery jesteśmy, zrzutkę zrobimy i wyjdzie okej. Spróbuj nas umówić na jakąś wstępną rozmowę z nim.

Ustaliły poszczególne rzeczy i udały się do domów. Kinga przez cały czas zadowolona z siebie chodziła po domu rozpromieniona.

-A ty co taka ucieszona ciągle co? - Dopytywała Agnieszka - Coś się stało?

-Nie, nic takiego. Po prostu mam dobry humor.

I tak Agnieszka wiedziała, że coś się kroi. Jednak po głowie chodził jej raczej urodzinowy tort i niewielka impreza w gronie znajomych. Nie chciała dociekać. Mimo dziwnych spojrzeń swojej córki.

-Oj na pewno mu się będzie podobała. Przecież to atrakcyjna babka. Z resztą nawet moi koledzy nie raz wlepiali w nią gały. Trochę to obleśne z ich strony, ale trudno się im dziwić. - Myślała sobie Kinga.

Geny były łaskawe bo odziedziczyła urodę po swojej mamie. Ta była średniego wzrostu blondynką, o nieziemsko niebieskich oczach, wyjątkowo podkreślających jej uroczą twarz. Ciepłą i radosną prawie zawsze. Z idealną figurą, zarysowaną, wciętą talią, krągłym tyłkiem, zgrabnymi nogami. Jej piersi również były prawie, że idealne. Nie za duże, nie za małe. Nadal jędrne i kuszące. Dla Kingi była wzorem. Nie z powodu wyglądu, ale z tego jaka była. Zawsze otwarta na ludzi, przekazywała jej wiele ze swoich poglądów, zwykłym postępowaniem. Ojca pamiętała doskonale. Uśmiecha gościł na ich twarzach, kochali się jak mało kto. Dlatego też nie mogła patrzeć jak umartwia się i nie korzysta z życia mimo, że może i to jeszcze jak!

Następnego dnia Kinga zadzwoniła do agencji i po kilku minutach udało jej się ustawić na rozmowę z facetem którego widziała w ogłoszeniu. Nazywał się Marcus Roberts, pochodził z USA, a w Polsce mieszkał od kilku lat. W sumie młody facet, 25 lat, wysoki, ciało wyrzeźbione, przystojny. Na spotkanie przyszły też koleżanki Agnieszki. Spotkali się na parkingu niedaleko agencji.

-Drogie panie, sprawa jest dość prosta. Rozumiem, że mam być niespodzianką. Z tego co mówiła mi ta młoda dama, mam zająć się jej mamą. Nie przeszkadza mi to absolutnie, choć przyznaję, że to dość...hm..niecodzienne. Polacy raczej nie są tak wolni pod względem spraw łóżkowych.

-A odnośnie ceny? - Zapytała wprost Monika - Bo to trochę dużo.

-Haha, no tak. Jako, że cel szczytny, to dam wam zniżkę. 700zł i jestem wasz. Oczywiście, jeśli dojdzie do zbliżenia. Gwarantuje wam, że jeśli pani Agnieszka odmówi, dostajecie zwrot, przynajmniej częściowy. Biorę 100 jeśli nic się nie stanie. Za dojazd i czas. Rozumiecie chyba.

Wszystkie pokiwały głowami. Widać było, że mają na niego ochotę, ale jak na mężatki przystało, nie wypadało tego okazywać.

-Okej, to mamy ustalone. Kasę możecie zostawić teraz, albo po. Choć wolę teraz. Potem może nie być czasu.

Dominika była jednak ciekawa co jest w ofercie Marcusa

-Słuchaj piękny, a co w ogóle z tobą można?

-O to już zależy od kobiety. Mogę być dominujący, uległy, ostry lub czuły. Niczego się nie boję ani nie wstydzę. W końcu mam zapewniać rozrywkę. Nie wiem czy to dla was ważne, ale jestem też bezpłodny. Więc spokojnie można się ze mną kochać bez zabezpieczeń. No, oczywiście dochodzą do tego ryzyka chorób, ale badam się regularnie, więc spokojnie. Mogę wam pokazać zaświadczenia. Wymóg pracy w agencji.

-Wiesz co, moja mama raczej jest spokojną kobietą. Nie wiem jak się zachowuje w łóżku, ale w końcu się na tym znasz najlepiej prawda?

-Dopasowuje się. Rozmowa też jest ważna. Postaram się zrobić co w mojej mocy, żeby była zadowolona. Wybacz pytanie, ale co na to twój ojciec?

-Akurat mój tata nie żyje. A mama była z nim wyjątkowo związana. Stąd też ten nasz plan. Nie ma nikogo, żadnej intymności. Widać po niej, że brakuje jej tej bliskości. No jest jeszcze ten jej pamiętnik, dziennik. W którym to właśnie napisała, że chciałaby sprawdzić jak to jest z czarnoskórym.

Marcus zaśmiał się i pokiwał głową.

-Okej, widzimy się w przyszłą sobotę. Wpadnę chwilę wcześniej. Zadzwonię do którejś, żeby mnie wpuścić.

Tydzień który musiał upłynąć do imprezy niespodzianki był nieznośny. Kinga nie mogła się doczekać aż zobaczy minę swojej mamy. Z resztą koleżanki też.

W końcu nadszedł ten wyczekiwany dzień. Agnieszka ubrała się ładnie, zakładając sukienkę, białą, zakrywającą nieco jej uda. Przez kilka godzin świetnie bawiła się w gronie przyjaciółek i córki. W pewnym momencie Kinga dostała telefon. Wyszła i wróciła po kilku minutach.

-Mamo, mamy dla ciebie niespodziankę. Może trochę cię zaskoczyć, ale to ma być zabawa, więc daj się ponieść fantazji! - powiedziała z uśmieszkiem.

Agnieszka siedziała na kanapie uśmiechnięta, oczekując co się zaraz wydarzy. Spodziewała się tortu. Tu do pokoju wchodzi, wysoki, w dodatku nagi mężczyzna, czarnoskóry, z dużą czerwoną kokardą na penisie. Jeszcze bez wzwodu, ale widać, że jest duży. Pierwszą reakcją Agnieszki było głośne westchnięcie i zakrycie ust dłońmi.

-Co to ma być?! Kinga! Dlaczego on jest goły! Rany boskie! Dziewczyno...Wy o tym wiedziałyście? - Agnieszka z niedowierzaniem patrzyła na to co się dzieje. Marcus milczał.

-Spokojnie, to po prostu zwykła zabawa. Widziałam twój notatnik. Widziałam też twoje skryte fantazje.

-O nie! Jak śmiałaś! To mój prywatny dziennik! Mam tam najskrytsze myśli! Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłaś! - Wykrzykiwała

Jednak jej wzrok co i rusz uciekał na krocze Marcusa. Nie mogła się temu oprzeć. Wciąż po głowie chodziły jej mętne myśli, ale nagabywanie przez córkę i koleżanki sprawiało, że chciała spróbować.

-Aga, daj spokój. To ma być dla ciebie rozrywka. Przecież od dawna nikogo nie miałaś. A tu masz jednocześnie fajnego faceta i w dodatku spełnisz swoją zachciankę. - Nagabywała Dominika.

Po Agnieszce widać było, że coraz bardziej ulega tej myśli. Marcus to wyczuł i podchodził pomału. Stojąc przed nią powiedział tylko jedno słowo.

-Pociągnij...

Chodziło mu oczywiście o wstęgę. Ta spadła i jego kutas wisiał przed Agnieszką swobodnie.

-Och..niech wam będzie! Ale nikomu ani słowa! Jasne?

Wszyscy pokiwali zgodnie. Agnieszka wzięła w dłoń jego fiuta i uniosła nieco. Nachyliła się i wzięła do ust. Patrząc w górę. Marcus się jedynie uśmiechnął. Delikatnie zaczęła ssać. Kinga była pod wrażeniem. Mimo, że wiedziała co robi, widok swojej matki robiącej laskę nieco ją wzburzył.

-Może pójdziecie na górę do sypialni co? Tam będzie wygodniej.

Marcus zabrał jej kutasa z ust i chwycił w ramiona. Zaniósł ją na górę. Agnieszka chichotała cały czas. Uległa jego czarowi. Jak nastolatka. Kinga usiadła z koleżankami mamy i nieco się podśmiewała razem z nimi.

Marcus zaniósł Agnieszkę do pokoju i położył na łóżku.

-Agnieszko, będę mówił ci po imieniu. Możemy robić co tylko zechcesz. Widziałem już, że masz ochotę i chęci. Więc jeśli coś chodzi ci po głowie to mów śmiało. Spełnię twoje zachcianki z przyjemnością.

-Trochę jestem zestresowana, ale rozumiem. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Jesteś bardzo przystojny..Marcus tak?

-Zgadza się. Mogę pomóc ci się rozluźnić. Zdejmij sukienkę proszę.

Zrobiła to bez słowa. Zdjęła też biustonosz i majtki. Posadził ją na łóżku i lekko pchnął dalej. Rozchylił jej nogi i zaczął lizać. Jedną położył sobie na plecach. Jego język najpierw delikatnie muskał jej wargi, potem coraz śmielej zagłębiał się w jej gorącą cipkę. Wiedziała, że zrobi się wilgotna. Ale nie spodziewała się, że tak szybko. Opadła na łóżko oddając się przyjemności. Oddychała miarowo, ale szybko. Co chwilę pojękując nieco z przyjemności. Z każdą sekundą Marcus stawał się bardziej natarczywy. Wbijał w nią język, wirował nim. W końcu dodał też palce. Dziko nimi ruszając, penetrował jej delikatną różową cipkę, wwiercając swój długi język, zapewniając jej nie lada przyjemność. Czuła i widziała jak jej sutki twardnieją. Od tej zabawy zaczynała dochodzić. Sama w to nie wierzyła, ale udało mu się doprowadzić ją do orgazmu samym językiem i palcami. Ścisnęła mu głowę nogami i zawyła dziko. Chwile potem opadając nogami na podłogę i dysząc.

-Jesteś niesamowity! Coś takiego mnie jeszcze nie spotkało! - Powiedziała i uniosła się na łokciach.

Marcus zawołał ją palcem i wskazał na swojego już sterczącego członka. Uklęknęła przed nim i wyciągając ręce w górę, dotykała jego umięśnionego brzucha, klatki piersiowej. On założył ręce za głowę i patrzył na nią. Jego kutas powoli znikał w ustach Agnieszki. Coraz śmielej ruszała głową. Dał jej swobodę. Dopasowywała się do jego rozmiaru. Lekko się dławiąc od czasu do czasu. Nic na siłę. Śliniąc się przy tym obficie, siorbiąc i mrucząc. Nie wiedzieli, że za drzwiami stoi gromadka ciekawskich psiapsiółek. Lekko uchyliły drzwi i przyglądały się jak się bawi.

-I co ty na to Kinguś? Twoja mama zabawia się na twoich oczach. Zobacz jak chętnie obciąga. Nie przeszkadza ci to? - Droczyła się Dominika

-A co? Zazdrościsz? Że nie masz takiej córki jak ona? -Odgryzła się od razu Kinga.

Marcus dłonią lekko pchnął Agnieszkę niżej. Dając jej znak, żeby zajęła się jego jądrami. Ta posłusznie się opuściła i wzięła jedno do ust, ssąc i odciągając głowę do tyłu. Spodobało mu się to. Sam zaczął jęczeć. Jego kutas drgał i lekko już się "ślinił" nad jej twarzą. Złapała go dłonią i masowała bardzo szybko. Powoli całowała jego członka, unosząc się nieco, przechodząc pocałunkami po jego brzuchu, doszła do sutków. Lekko je przygryzła i polizała. Oderwała się na chwilę i trzymając jego członka cały czas w dłoni zapytała patrząc mu w oczy.

-Pocałujesz mnie? Czy to poza twoimi usługami?

Nie odpowiedział. Po prostu ją pocałował. Ich języki wiły się coraz bardziej. Ona dotykała jego ciała, on jej. Złapał ją za pośladki i dał klapsa. Jęknęła nieco. Masując swoją cipkę usiadła na krawędzi łóżka i wsunęła się po chwili dalej. Rozłożyła nogi i wyszeptała.

-Wejdź we mnie. Potrzebuje tego bardziej niż myślałam. Błagam.

Jej ostatnie słowo lekko rozśmieszyło Marcusa. Nie spodziewał się, że w ogóle się zgodzi gdy tylko ją zobaczył. Dojrzała i ustatkowana. Zarobię stówę pomyślał. A tu taka niespodzianka. Ta urocza kobieta błaga go o to, żeby ją przeleciał.

Chwycił ją pod ramiona i podciągnął jeszcze dalej. Wszedł na łóżko i usadowił się nad nią. Wsunął się delikatnie w nią i patrzył jej w oczy. Aż błyszczały z podniecenia. Zarzucił sobie jej nogi na ramiona i docisnął mocno. Krzyknęła, nogi zaczęły drżeć. Dyszała głośno. Żeby ją stłumić nieco, pocałował ją znowu. Ruszając biodrami rytmicznie i delikatnie, wchodził w nią pomału. Dziewczyny cały czas obserwowały ich miłosne igraszki. Widziały jak przyspiesza, jak jego wielki fiut penetruje Agnieszkę, dając jej niezapomniane przeżycia. Po kilku minutach zszedł z niej i położył się obok uśmiechając się zalotnie. Agnieszka wygięła się lekko i złapała jego członka w dłoń, nachylając nad nim i znów obciągając. Trzymał blond włosy gdy robiła mu dobrze ustami. Wiedziała jak się nim zająć. Masowała cały czas jego nabrzmiałe jądra. Zerknął na jej pupę i znów dał klapsa.

-Pora żebyś mnie dosiadła. Pokaż co potrafisz kochana. Wpraw te cycki w ruch.

Zaśmiała się jedynie przyjaźnie i z uśmiechem go okraczyła, powoli opuszczając się na jego kutasa. Nakierowała go w swoją cipkę i pomału zaczęła podskakiwać. Coraz szybciej i mocniej. W końcu z każdym jej skokiem, było słychać głośne klapnięcie gdy opadała na jego krocze. Przerywane było to krótkimi urywanymi oddechami i jękami. Marcus leżał z rękoma za głową i obserwował jak się bawi. Widać było, że sprawia jej to przyjemność. Złapał ją w pewnym momencie za piersi i ścisnął mocno, pociągając do siebie. Lekko uniósł biodra i zaczął wbijać się w nią z niewiarygodną prędkością. Oparła ręce za jego głową i oddała się przyjemności.

-O ranyyy..Tak..nie przestawaj! Ani na moment! - Wyjęczała.

Zamknęła oczy i po chwili wstrzymania oddechy wydarła się tak głośno, że dziewczyny za drzwiami aż odskoczyły. Nie spodziewały się tego. Marcus przyssał się do jednej piersi i przygryzał jej sutka. To przelało czarę, a Agnieszka w spazmatycznych ruchach znów doznała orgazmu. Drugi raz. A on nawet razu. Nie myślała o tym, po prostu znów opadła na łóżko, lekko wymęczona, na brzuch. Uniósł się i przesunął do jej nóg. Chwycił ją za stopy i lekko zaczął całować podeszwy. Pomalutku, każdy centymetr. Ssał i lizał jej palce gdy ona dochodziła do siebie. Przesuwał się po jej nogach coraz wyżej, docierając do pośladków. Spokojnie polizał jeden, potem drugi. Lekko rozchylił je i zaczął lizać rowek.

-Jejku..ja..Dobra. Niech będzie. W sumie to okej. Tak, może być! - mamrotała jakby chciała się sama przekonać.

Marcus lekko się ociągał, chcąc ją jeszcze bardziej podręczyć. Ale w końcu zaczął lizać jej gorący rowek. Złapała za pościel i co jakiś czas powtarzała "O tak.. O tak". Kończąc, dał jej klapsa i położył się na niej, szepcząc nad jej uchem.

-A co powiesz, żebym tam też wszedł? I to nie tak ładnie jak w twoją gorącą pizdę. Co ty na to?

Agnieszka zgięła nogi w kolanach, czuła jak jego główka napiera na jej tyłek. Z lekko drżącym głosem odpowiedziała.

-Nawet nie pamiętam kiedy to robiłam. Ale...zdam się na ciebie. Zrób to!

Skończyła zdanie, a Marcus wepchnął się mocno i brutalnie w jej odbyt, po same jądra. Wydarła się i ścisnęła mocniej pościel w dłoniach. Łza zakręciła się w jej oczach. Ból jednak szybko ustąpił dzikiej przyjemności. Kinga widząc to, zakryła usta i wstrzymała oddech. Wystraszyła się, że zrobi jej krzywdę. Ale coraz to bardziej przeciągłe i podobne do poprzednich jęki rozwiały te wątpliwości. Marcus bez litości wbijał się w ciasny tyłek Agnieszki, który z każdym ruchem bardziej przyzwyczajał się do jego rozmiaru. Jej nogi kołysały się w rytm jego ruchów. Złapał ją pod piersi i ściskał je przez chwilę. Potem wyrwał ją z łóżka i na stojąco, trzymając ją pod kolanami, unosił i opuszczał na swojego kutasa. Co więcej skierował ją wprost w stronę drzwi. Dziewczyny doskonale widziały ją, doświadczającą najlepszego seksu analnego jaki miała do tej pory. Cała czerwona na twarzy, dysząca i rozkoszująca się tymi zabawami.

Kilka minut takiego podrzucania zmęczyło jednak i Marcusa. Położył Agnieszkę na łóżku, po czym usiadł obok.

-Jak tam Agnieszko? Masz dosyć? Bo jeszcze nie skończyliśmy.
-Skądże znowu. Mam nadal ochotę! - Prawie krzyknęła.

Wstała i nachyliła się między jego nogami. Usiadła, on nakierował swojego fiuta na jej cipkę. Zaczęła go ujeżdżać. W pewnym momencie chwycił ją mocno i wyrzucił jej nogi do góry. Tak, że siedziała na jego podbrzuszu, z cipką ściśniętą nieco i wielkim fiutem w niej. Znów lekko uniósł biodra i zaczął posuwać ją z niesamowitą prędkością. Jej nogi kołysały się, ale trzymał je cały czas wysoko. Zgięta prawie w pół, w nieco niewygodnej pozycji, znów była bliska orgazmu. Jednak kilka chwil wystarczyło, by i Marcus doznał ekstazy. Wbił się raz o wiele mocniej, trzymając kutasa głęboko w Agnieszce. Ta zdziwiona jęknęła, czując jak spuszcza się w jej cipce.

-O taaak...Taaak! - wyjęczał Marcus

Zaczęła się wyrywać. Nie do końca jej o to chodziło.

-Zgłupiałeś?! - Z wyrzutem krzyknęła opadając na podłogę. -W ogóle dałam się ponieść! I bez prezerwatywy!

-Spokojnie, Agnieszko. Jestem bezpłodny! A jeśli chodzi o choroby, badamy się cały czas. Jestem czysty, twoje koleżanki o tym wiedzą.

Nieco to uspokoiło Agnieszkę. Jednak nadal siedziała na podłodze.

-Twoja córka opowiadała mi nieco o twoim mężu. Przykro mi z tego powodu. Ale nie powinnaś zamykać się na ludzi. Intymność to też ważna sprawa. Sama widzisz po dzisiejszym dniu.

-Wiem. Ale mój mąż był najwspanialszym facetem jakiego poznałam. Nie tylko mówię tu o seksie, bo w łóżku był świetny, ale też jako osoba. Złoty człowiek. Po prostu nie trafił mi się nikt, kto choćby w połowie mi go przypominał.

-A ja? Przypominam go? Czy po prostu zaryzykowałaś.

-Zaryzykowałam. Jak na to inaczej spojrzeć, wiem, że chciał żebym kogoś sobie znalazła. Ale czułam, się z tym źle.

-Pamiętaj, obiecywaliście sobie bycie razem do śmierci. Wywiązałaś się z tej przysięgi.

-Masz rację. Czy...czy mogę cię o coś zapytać?

-Śmiało.

-Chciałabym spróbować...skoro już tu jesteś...wiesz co to rimming prawda? Z resztą zrobiłeś to ze mną.

Marcus zaśmiał się i odwrócił do niej tyłem, lekko się pochylając. Agnieszka rozchyliła jego pośladki i z dozą chęci zaczęła lizać jego rowek. Po chwili puściła pośladki i rękoma zaczęła masować jeszcze nieco mokrego od spermy fiuta. Jęczała i lizała jak szalona, coraz mocniej śliniąc jego tyłek. Spluwała co jakiś czas i rozprowadzała dookoła językiem. Marcus pojękiwał oddając się teraz samemu przyjemności.

Za drzwiami zapanowało lekkie zdziwienie.

-Zobacz..Jaka wyuzdana pani. Kinga, dostaniesz dziś fajnego buziaka na dobranoc od mamy. Widzisz jak łapczywie liże mu dupę? Taka ułożona a chapie mu poślady aż miło. - Znów zadrwiła Dominika.

-Proszę cię..-Zreflektowała się Kinga - Gdybyś tam była, to byś mu ssała ten tyłek non stop. Przestań gadać i zbierajmy się bo kończą chyba.

Nie myliła się. Agnieszka przestała się bawić i pomału się ubierała. Okazało się, że Marcus miał ubrania obok jej łóżka.

-Teraz chyba jesteś już wolna od swoich ograniczeń co?

-Nie-e. Nie jestem. To było miłe, dziękuje ci za ten wieczór, ale mimo wszystko, wolę zostać sobie taką szarą kobietą, która trzyma się swoich zasad i priorytetów.

Pocałował ją w policzek i dodał:

-To miłe. Bardzo miłe. Musiał być z niego faktycznie nieziemski facet. W razie byś chciała się spotkać, dzwoń śmiało. Na pewno dam ci zniżkę.

-Aż tak bogata nie jestem, żeby sobie na to pozwolić.

-Nikt nie mówi, że musisz to robić codziennie. Poodkładaj kasę, poczekaj aż znów będziesz miała chęć. Wtedy się odezwij. No, chyba, że będziesz miała znowu takie cudowne urodziny i koleżanki ci coś zafundują.

-Tak, koleżanki i córka.

-Tak myślałem. Urodę odziedziczyła po mamie. Trzymaj się. I miłego wieczoru.

Marcus wyszedł pierwszy. Pożegnał się z pozostałymi paniami i zamknął za sobą drzwi. Była godzina około 3 w nocy. Agnieszka zeszła ubrana w swoją sukienkę, nieco potarmoszona, z rozczochranymi włosami.

-Dziewczyny, jestem wam naprawdę wdzięczna. To było coś wspaniałego.

-Widzisz? A tak się wzbraniałaś. To kiedy powtórka? - Dopytywała Dominika.
-Na pewno nie szybko. To było dość...głębokie doświadczenie.
-Ale nic nie wykluczasz? - dorzuciła lekko zadziornie Sylwia
-Nie...nie wykluczam.

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Urodzinowa niespodzianka"

(pole wymagane)

Dodał/a: Intkiller w dniu 19-12-2018 - czytano 4381 razy.