Wakacje u teściów

Jej romans z Romusiem zaczął się pewnego lipcowego i słonecznego dnia. Przyjechała z Bonifacym na parę dni urlopu do jego rodziców. Teściowie mieli jednorodzinny domek w Czachówku (miejscowość 30 km. od Warszawy) na samym końcu osiedla. Okolica przypominała wieś: dużo łąk, mało ludzi, cisza i spokój. Już po paru godzinach pobytu Julita czuła się rozczarowana i znudzona, w przeciwieństwie do Bonifacego, który był w swoim żywiole. Chodził na ryby, pomagał ojcu w pracach przy domu i w ogrodzie. Julita starała się nie wchodzić w drogę teściowej, która wolała zajmować się wszystkim osobiście. Synowa podziwiała matkę Bonifacego: nie dosyć, że prowadziła cały dom to także opiekowała się najmłodszym psychicznie opóźnionym synem Romanem. Wymagało to od niej dużo wysiłku i cierpliwości, ale nie chciała oddać go do szpitala dla czubków. J
ulita niezbyt dobrze znosiła obecność walniętego szwagra, który mimo 25 lat miał umysł dziesięciolatka. Romek musiał być cały czas pod czujną kontrolą matki. Jeśli tylko udało mu się uciec spod kurateli rodzicielki to broił, a jego pomysły były nieobliczalne. Czasami budził się w nim popęd płciowy a wtedy próbował się dobrać do kobiecych wdzięków Julity: szczypał i podmacywał jej tyłek lub kierował ręce w stronę jędrnego, sterczącego biustu szwagierki. Widząc amory syna teściowa tłukła go mocno kijem. Julita na początku czuła się speszona i rozdygotana takimi zajściami. Było jej żal tego głupkowato uśmiechniętego i niewyraźnie mówiącego chłopaka. Minęło trochę czasu a nagłe i niespodziewane ataki Romana na jej osobę przyprawiał ją o dreszczyk rozkoszy i miłe uczucie podniecenia między nogami.
Julita miała duży temperament i apetyt na seks, jednak małżonek wykończony pracą w czasie dnia zasypiał wieczorem prawie od razu nie myśląc o cielesnych zapasach w łóżku. Po paru dniach dla podniety zaczęła prowokować Romana, aby wywołać u niego chęć do molestowania jej ciała. Gdy tylko byli sami wypinała ku niemu tyłeczek i kręciła nim na boki, unosiła do góry spódnicę ukazując zgrabne nogi i majteczki opinające ciasno jej podbrzusze. Parę razy rozchylała poły bluzki obnażając swój nagi biust ( podczas upałów nie nosiła staniczka). Wtedy sapiąc jak lokomotywa Romek rzucał się na nią, a jego ręce gorączkowo obłapiały kobiece atrybuty szwagierki. Jego lędźwie tuliły się do ciała Julity, a ona przez materiał ubrania czuła naprężone i twarde prącie mężczyzny. Pozwalała mu tylko przez parę chwil nacieszyć się swoimi wdziękami. Jeśli nie chciał się od niej odczepić wystarczało głośne krzyknięcie a już pojawiała się pomoc w postaci teściowej z kijem. Przeganiała natręta, a podniecona Julita mogła nasycić się przyjemnym dreszczykiem podniecenia przebiegającym przez jej organizm.
Pogoda dopisywała, więc codziennie Julita chodziła na łąki, gdzie leżąc całymi dniami opalała swe prężne kobiece ciało. Jednak tam dokuczały jej komary i mrówki. Co parę minut musiała je strzepywać z koca. Jej gładka skóra zaczęła nabierać miodowego koloru od letniego mocno świecącego słońca. Wreszcie nadszedł pamiętny dzień w czasie, którego doszło do pierwszej kopulacji z Romkiem. Jak to się odbyło?
Tego dnia już od samego ranka słońce grzało niemiłosiernie. Bonifacy z ojcem wybierali się na zakupy do Warszawy. Chcieli zabrać ze sobą Julitę. Ona jednak nie miała ochoty jechać do miasta, chciała jeszcze „złapać” trochę słońca, tym bardziej, że zapowiadano zmianę pogody. Wymyśliła sobie, że opalać się będzie na płaskim dachu domu (był to typowy sześciościenny klocek). Odpadał problem ohydnych robali, których na łące było bardzo dużo. Poprosiła Bonifacego, aby otworzył ciężką klapę prowadzącą na dach. Z kocem na ramieniu weszła po drabince do góry. Znalazła się na płaskim dachu na środku, którego stał maszt z anteną. Rozłożyła kocyk, zdjęła sukienkę i została w skromnym stroju do opalania. Wysmarowała się olejkiem do opalania i ułożyła się na kocu. Słyszała, jak mąż z teściem wsiadają do samochodu i odjeżdżają. W domu została tylko teściowa z Romkiem i Julita. Słońce prażyło nadzwyczaj mocno. Opalająca się na dachu Julita czuła się jak skwarka na patelni. Panował spokój czasami zakłócany przez teściową wyzywającą na syna lub niezrozumiałe krzyki Romana.
Julita była już na dachu ponad godzinę. Jako, że była blondynką jej skóra opalała się najpierw na ładny brąz a po dłuższym czasie przypiekała się na czekoladkę. Usiadła, aby popodziwiać opaleniznę. Skóra robiła się coraz bardziej złocista, jedynie pod paseczkami staniczka i pod nim samym miała kolor mlecznobiały. Julita oglądając czasami filmy i zdjęcia z rozebranymi kobietami nie lubiła, gdy na ich ciałach były blade miejsca - ślady po strojach do opalania. Wyglądało to bardzo nieładnie i nienaturalnie. Julita wiedziała, że leżąc na dachu jest niewidoczna z dołu i nikt nie będzie jej podglądał. Rozplątała sznurki staniczka i zdjęła ten kawałek materiału. Wylała na dłoń sporą porcję olejku do opalania i zaczęła go rozprowadzać po swoich małych, sprężystych piersiątkach. Delikatnie masowała te jędrne wzgórza nakładając na nie dosyć grubą warstwę olejku, aby gładka i nadzwyczaj biała skóra kobiecych pucharów nie spiekła się na „raka”. Głaskanie swoich piersi powodowało, że Julita czuła leciutkie dreszcze podniecenia rozpływające się po całym ciele.
Jeszcze przed dwiema godzinami, gdy leżała po przebudzeniu sama w łóżku (Bonifacy wstawał skoro świt) poczuła chęć na pieszczoty własnego ciała. Odrzuciła z siebie kołdrę i ściągnęła pospiesznie koszulę nocną. Leżąc nago na wznak zaczęła namiętnie ugniatać piersi, a po chwili wsunęła dłoń między nogi. Dwa złączone palce wtargnęły w wilgotny otwór pochwy. Julita masturbowała się gwałtownie, a jej palce drążyły lepką kobiecą perłę. Piszczała cicho i sapała. Całe ciało prężyło się i drżało w spazmach rozkoszy. Rzucała rytmicznie biodrami na boki w takt suwających się palców w swojej cipce. Wreszcie naprężyła się, jej ciało zadrżało a z gardła dobiegło przeciągłe westchnięcie świadczące o rozkosznym orgazmie. Leżała w bezruchu aż rozkosze osłabną i odpłyną w dal. Potem jeszcze przez kolejne półgodziny Julita leżała nago na łóżku z szeroko rozchylonymi nogami i rozmarzonym wzrokiem utkwionym w sufit. Dłonią prawej ręki leniwie obmacywała swój biust. Palce lewej dłoni czule i delikatnie zataczały kółeczka po wzgórku łechtaczki drażniąc go i powodując fale rozkoszy rozchodzące się powoli po wszystkich zakamarkach ciała.
Jeszcze teraz będąc na dachu i wspominając sobie poranne pieszczoty Julita czuła miłe dreszcze podniecenia, a jej cipka robiła się mokra. Także piersi pod wpływem nacierania olejkiem i podniecenia zrobiły się obrzmiałe. Sutki i brodawki stwardniały, powiększyły się. Julita położyła się, aby dalej zażywać słonecznej kąpieli. Jednak nie leżała zbyt długo. Zaczęły jej przeszkadzać skąpe majteczki, które miała na sobie. Sztuczny materiał, z którego był wykonany strój do opalania powodował, że skóra pociła się pod nim i sprawiło to niezbyt przyjemne uczucie. Nie tylko cała pupa Julity była mokra, ale także podbrzusze i krocze skryte pod skrawkiem materiału były wilgotne (niekoniecznie od potu, ale od śluzu wypływającego z kobiecej szparki). Kręciła się niecierpliwie walcząc z chęcią do opalania się całkowicie na golasa. Na dachu czuła się bezpiecznie odizolowana od reszty świata. Pomyślała sobie, że fajnie byłoby opalić całe ciało bez wyjątków na ładny brązowo-miodowy kolor. Zaimponowałaby koleżankom z pracy, z którymi chodziła na aerobik. Zawsze po ćwiczeniach w szatni szły nago pod prysznic. Na pewno przyjaciółki zauważyłyby jej równą opaleniznę na całym ciele i byłby to powód do zazdrości i dumy, że odważnie opalała się na golasa.
Julita nie czekając ani chwili dłużej chwyciła majteczki i zwinnie wyswobodziła się z nich. Spokojnie ułożyła się na kocyku goła tak jak przyszła na świat. Włożyła na chwilę dłoń między nogi, aby sprawdzić stan swojego kwiatuszka. Delikatnie przesuwała palcami po płatkach warg sromowych, które były obrzmiałe i zaczerwienione od porannego samogwałtu. Instrumencik Julity był jeszcze podniecony i bardzo rozbudzony, mokry od likworu płynącego z ciemnej pieczary pochwy. Przypominał rozkosznie rozwinięty pąk kwiatu. Julita pogłaskała gęstą czuprynkę jasnych włosów na wzgórku nad swoją kobiecą perłą. Leżąc na dachu i opalając się czuła coraz większe rozleniwienie opanowujące całe ciało. Nawet nie wiedziała, kiedy zapadła w sen i jak długo spała. Obudził ją hałas dobiegający z bardzo bliska. Usiadła przestraszona i rozejrzała się wokół. Klapa prowadząca do domu była zamknięta. Od razu zauważyła Romusia, który uśmiechał się do niej głupkowato. Chciała szybko chwycić ubranie i przysłonić swoją nagość. Jednak jej strój znikł. Julita domyśliła się, jak do tego doszło. Widocznie, gdy ona spała, Romek zakradł się na dach. Miała tak silny sen, że chłopak bezkarnie wziął jej ubranie i schował. Potem z hałasem zamknął ciężką klapę. Julita szybko oceniła swą krytyczną sytuację. Nie miała drogi ucieczki była osaczona jak dzikie zwierze. Romek patrzył na nią lubieżnie. Kobieta próbowała nieskutecznie zakryć rękoma swój biust i łono. Chłopak zaczął ściągać z siebie ubranie. Nie krył swych seksualnych zamiarów.
- „Romku otwieraj klapę. Chcę wyjść.” - stanowczym głosem próbowała powstrzymać chłopaka, który wcale nie myślał jej słuchać.
-„Ładna Jula. Ładna.” - powtarzał w kółko głupek, patrząc na swoją szwagierkę.
- „Romek bądź grzeczny ubierz się i odwróć się. Jak mnie nie posłuchasz to będę krzyczeć i zawołam mamę”- groziła, chociaż nigdy nie ośmieliłaby zawołać w takiej sytuacji teściowej.
Julita bała się, co by powiedziała ta starsza kobieta na jej bezbożne zachowanie na dachu. Oberwałby kijem Romek i ona także. On jednak nie słuchał jej wcale i obnażał się dalej. Poprzednie dni w czasie, których kusiła go tak bezwstydnie spowodowały, że niezrównoważony psychicznie mężczyzna miał na nią wręcz wilczy, miłosny apetyt. Julita nie miała czasu, aby narzucić na siebie koca, na którym leżała. Romek był całkiem nagutki. Cały czerwony na twarzy, śliniący się i bełkoczący pod nosem, uśmiechający się szaleńczo z wyciągniętymi do przodu rękami rzucił się w jej kierunku. Jego ciemny penis stał jak żołnierz na baczność sztywny i naprężony gotowy do wtargnięcia w głąb kobiecego ciała. Julita skoczyła jak łania i zaczęła uciekać. Oboje rozebrani do „rosołu” gonili się wkoło masztu antenowego. Julita zwinnie umykała przed mężczyzną szarżującym jak wściekły byk. Wiedziała, że nie uda się jej otworzyć ciężkiej klapy zamykającej otwór prowadzący do domu, o skoku z dachu też nie mogło być mowy (było za wysoko). Chciała przez tą gonitwę zmęczyć adoratora, a potem coś wymyślić. Jednak widok jej nagiej pupy i piersi sprawiał, że Romek tak jakby czerpał z tego niespożyte siły i uparcie ścigał ją dalej. Tak jak on patrzył i podniecał się jej ciałem, tak samo Julita podczas ucieczki ciekawie obserwowała gołego szwagra. Ciało Romka było proporcjonalnie zbudowane i ładnie umięśnione (bardzo lubił robić pompki). Oprócz poprzestawianych klepek pod czaszką był solidnym i normalnie wyglądającym mężczyzną. Także jego organy nie odbiegały od normy, Julita nie zauważyła żadnych anomalii w konstrukcji penisa, który hardo prężył się z gęsto porośniętego włosiem podbrzusza. Obawiała się jedynie jego nieobliczalnego zachowania, bo jako dojrzała kobieta potrafiłaby przyjąć jego członka w swojej szparce.
Od dawna tłumione podniecenie i pożądanie Romka potężnie eksplodowało. Ten mężczyzna z umysłem nastolatka często odczuwał cielesne żądze i próbował je zaspakajać. Najzwyklej w świecie wkładał rękę w spodnie, zaciskał palce na twardym członku i gorączkowo masturbował się. Zdarzało się to o różnych porach dnia i w różnych miejscach (np., gdy siedział przy stole albo chodził po podwórku). Jak tylko zauważyła to teściowa biła go mocno po ręce i napiętym prąciu, co musiało strasznie boleć. Romek spał w oddzielnej komórce, przywiązany pasami do łóżka. Czasami pozwalano mu w nagrodę za dobre zachowanie spać bez przywiązania. Wtedy prawie całą noc chłopak „trzepał konia”. Rano jego pościel była sztywna jakby pożądanie nakrochmalona i lepiła się od zasychającej spermy. Romek dostawał solidne lanie. Chłopak tylko raz w życiu miał kontakt seksualny z kobietą, a właściwie obcował z dwiema samicami prawie jednocześnie. Julita słyszała o tej historii z ust teściowej.

 

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Wakacje u teściów"

(pole wymagane)

Czytano 15562 razy.
Słowa kluczowe
rodzinka
Losowe opowiadania