Współlokatorka, fetysz i facesitting (rozdział 3)

Rozdział 3 - What dreams may come

Gdyby spotkało mnie to samo co bohatera filmu „Między piekłem a niebem” i trafiłbym do swojej wersji raju, to widz zobaczyłby zupełnie inny obraz. Nie było by tam malowniczych gór, jezior, rzek, szczególnego drzewka na środku i domu pośród tego wszystkiego. To jest miła wizja do wyjazdu na wczasy i być może w takiej formie zawarłbym to w swoich wyobrażeniach, ale ja bardziej zwracałem uwagę na inne rzeczy. Ten późny wieczór spędzony z Magdą był pewnym wskaźnikiem czym one mogłyby być. Wszakże główny bohater także porzucił cały ten sielankowy obraz, kiedy dowiedział się, że przyjdzie mu przebywać w nim w pojedynkę. A czym w takim razie były owe rzeczy, ktoś mógłby spytać? Na to pytanie nie mam pełnej i jednoznacznej odpowiedzi, ale ta historia jest jej częścią.


Budzik zadzwonił tak jak zwykle, punktualnie o siódmej rano. Odruchowo wyszukałem przycisk drzemki i odwróciłem się na drugi bok. Mimo iż wiedziałem, że takie zachowanie jest niezdrowe i tylko pogarsza mój stan w dalszej części dnia, nadal trwałem w swoim sposobie wstawania. Kiedy ostatecznie wygramoliłem się z łóżka i ubrałem się w świeże ciuchy, Magda kończyła swoje łazienkowe zabiegi, które sprawiały, że piękna róża stawała się jeszcze piękniejsza, jak kwiat przyozdabiany przez kwiaciarkę. Miała w tym wprawę i dobry gust. Nie przesadzała z niczym i wiedziała co jest warte podkreślenia, a co nie. Z bardziej zauważalnych rzeczy zwracałem uwagę tylko na to, jak czasem używała cienia do powiek. Jej oczy, które i tak wyróżniały się rzadkim dla mnie piwnym kolorem, nabierały przy nim jeszcze głębszego wyrazu. Jeśli dodać do tego jej miłą aparycję i taki dobór ubrań, który działał niesamowicie podniecająco, to ujawniał się całokształt, który niejeden facet oglądałby bardzo chętnie o każdej porze dnia i nocy. Można rzec, że śniłem o niej wielokrotnie, też na jawie. Marzyłem i fantazjowałem co bym z nią najchętniej robił. Z początku były to fantazje raczej skupiające się na fizyczności. Z czasem jednak, gdy poznawałem Madzię coraz lepiej, zauważałem nie tylko jej wygląd, ale i zachowanie; zacząłem widzieć w niej coś więcej, niż tylko obiekt pożądania. Chociaż to pożądanie najbardziej mną władało kiedy byłem przy niej, to od jakiegoś czasu powoli zaczęły ujawniać się inne myśli...

Wyszliśmy oboje z mieszkania i udaliśmy się jak zwykle autobusem na uczelnię. Nie zamieniliśmy tego poranka zbyt wielu słów. Wydarzenia ostatniej nocy, również pozostały przemilczane. Dokuczało mi to niesamowicie. Miałem tyle pytań, tyle wątpliwości, a zarazem tyle nadziei. Nie wiedziałem czego teraz oczekiwać. Czy to był jednorazowy wybryk? Czy ona w ogóle pamięta co się działo...
- Nie... nie wydaje mi się, żeby była wtedy pijana - pomyślałem - nie szła chwiejnym krokiem, ani nie było mocno czuć od niej zapachu alkoholu. W zasadzie jedynym co wskazywało na jej brak abstynencji, był wyjątkowo dobry nastrój i dużo mniejsza powściągliwość w rozmowie. Być może gdyby było inaczej, to wczoraj do niczego by nie doszło.

Takie myśli męczyły mnie prawie całą drogę. Zamieniliśmy ze sobą tylko kilka słów grzecznościowo-sytuacyjnych. Nie mogłem dostrzec w niej niczego, żadnego znaku, żadnych myśli na temat, co dalej może się z nami dziać. Dojechaliśmy na miejsce i nasze drogi się rozeszły, tak jak to było w zwyczaju. Każde z nas ruszyło w kierunku swojego wydziału. Idąc odwracałem się jeszcze kilka razy. Pierwszy, drugi raz... szła dalej. Trzeci...

Odwróciła się. Byłem już tak zrezygnowany, że lekko mnie to zaskoczyło, ale tylko na ułamek sekundy. Nasz wzrok się spotkał, na co ja zareagowałem uśmiechem, który ona szybko odwzajemniła. Chwilę jeszcze na mnie popatrzyła, pomachała ręką, po czym odwróciła się i poszła dalej.
- Drobiazg, a cieszy... - powiedziałem sobie w duchu.

Moja nadzieja, która do tej pory ustawicznie przygasała, nagle rozpaliła się ponownie, sprawiając, że buzia uśmiechała mi się szeroko, jeszcze przez długi, długi czas. Przez wszystkie zajęcia myślałem o tym co będzie dalej z nami. Obmyślałem potencjalne scenariusze naszych rozmów, oceniałem jej zachowanie, jej słowa. Krótko mówiąc, robiłem to w czym każdy wycofany, nieśmiały chłopak jest dobry... analizowałem i planowałem. Nieważny był dla mnie fakt, że nic z tych planów mogło nie wyjść. Robiłem zwyczajnie to co lubiłem robić, czyli myślałem o niej... O nas. Czas mijał, popołudnie się zbliżało i wiedziałem, że cokolwiek się wydarzy, to i tak nie będę w stanie tego do końca przewidzieć.

- Cześć. Jak było na wykładach? - usłyszałem od progu, wchodząc do mieszkania.
- Dobrze. To znaczy... był trochę w tonie pożegnalnym. W końcu oba dzisiejsze przedmioty, które miałem już się kończą. Jeszcze tylko egzaminy i w końcu ferie. - odpowiedziałem - Domyślam się jednak, że za wiele mieć z nich nie będę. Nastawiam się raczej na drugie terminy.
- No mi już zostały tylko dwa i koniec. Większość zdałam w zerówkach i tych pierwszych terminach, które już były. - powiedziała Magda.
- A jakie masz zatem plany po tych dwóch, które ci jeszcze zostały? - zapytałem ją. Niepokój wkradł się w moje serce, bo odpowiedź łatwo można było odgadnąć.
- No wracam do domu. Przyjadę z powrotem dwudziestego. - spokojnie odparła moja współlokatorka - A ty? Będziesz wracał do siebie?
- Ja... zobaczę jak się sesja potoczy i jak będzie z czasem. - odpowiedziałem. W moim tonie może nie było tego słychać, ale czułem lekki smutek i żal spowodowany jej planowanym wyjazdem. Choć rozumiałem ją po części, bo dawno już swojej rodziny nie odwiedzała, to ja miałem nadzieję na coś innego. Dwa tygodnie spędzone razem. Tylko razem. Myślałem, że po takiej nocy jak poprzednia, nasze relacje nie mogły stanąć w miejscu. I do tego szykowała się przerwa w nauce, która mogła jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyć. Zarówno fizycznie jak i...

Bałem się myśleć o tej drugiej sferze relacji międzyludzkich. W fizyczności byłem nieśmiały tylko na początku, była to powierzchowna skorupka, która jak się ją trochę naruszy, to odpada dość szybko i ujawnia prawdziwego mnie. Gorszy problem był z miłością... Chciałem jej, choć jej nie szukałem. Broniłem się przed nią tak mocno, że już nie wiedziałem czy jestem w stanie kochać. Zauroczyć i owszem, pod tym względem byłem bardzo kochliwy, ale kochać... Tak mocno i prawdziwie, całym sercem? Ta skorupa wydawała się być za gruba, aby kiedykolwiek mogła zostać rozbita. Dlatego wmawiałem sobie, że jeśli czeka mnie z Magdą kiedyś coś więcej, to tylko zauroczenie, krótkotrwała chemia, która minie i wszystko się skończy. Tak miało być, nie widziałem innej opcji.

Popołudnie moja współlokatorka spędziła na nauce, tak jak ja podobnie robiłem u siebie. Różnica polegała jedynie na tym, że ja poświęcałem temu zajęciu maksymalnie parę godzin dziennie, podczas gdy ona potrafiła siedzieć nad książkami i notatkami w nieskończoność... Tak przynajmniej ja to widziałem. Gdy skończyłem zatem swoje męki i mój mózg odmawiał już posłuszeństwa w przyswajaniu nowej i wątpliwie użytecznej wiedzy, wstałem i poszedłem do jej pokoju, aby w końcu zacząć jakąś rozmowę. Zauważyłem, że właśnie zrobiła sobie przerwę, bo przez korytarz dało się słyszeć muzykę. W teorii zadanie wydawało mi się proste. W końcu zdarzało się czasem, że to ja przychodziłem do niej i zagajałem jakieś rozmowy. Całe trzy, może cztery razy... W ciągu pół roku. Decyzja została jednak podjęta i wdrożona w życie. Po lekkim zapukaniu w drzwi wszedłem do środka.
- Hej, nie przeszkadzam? - zapytałem podczas wchodzenia.
- Nie, akurat robiłam sobie przerwę. Mały relaks przy muzyce. - Odpowiedziała z lekkim uśmiechem na ustach.
Usiadłem na jej łóżku, na którym leżał jakiś otwarty zeszyt, książka i długopis. Wydawać by się mogło, że biurko jest znacznie lepsze do nauki, ale widywałem czasem Magdę leżącą na brzuchu i czytającą coś w notatkach. Czasem też zastawałem ją na łóżku opartą plecami o ścianę, pochłoniętą czytaniem podręcznika lub zapisującą coś na kartkach papieru. Był to wtedy widok bardzo działający na wyobraźnię, szczególnie jeśli miała na sobie jedną ze swoich krótkich spódniczek. Teraz, kiedy teoretycznie wydawało się, że te fantazjowanie można nieco urealnić, zastanawiałem się jak powrócić do tematu z wczoraj.
- To jak tam, dużo ci jeszcze zostało tej nauki dzisiaj? - przerwałem ciszę w naszej rozmowie.
- W sumie nie tak dużo. Jeszcze raz powtórzę jeden rozdział i pójdę chyba w końcu spać. Dzisiaj wstałam taka niewyspana... Długo już nie wytrzymam.

Po jej słowach moja mina nieco zrzedła. Wydawało się, że jej dzisiejszy nastrój nie sprzyjał moim zamiarom. Wiedziony tym przeczuciem kontynuowałem dalszą rozmowę w neutralnym tonie, pytając jak minął dzień, z czego ma egzaminy i kiedy, jakie ma plany na jutro. Kiedy pomysły na podtrzymanie rozmowy mi się wyczerpały posiedziałem jeszcze chwilę na jej łóżku w milczeniu. Myślałem co by tu zrobić, aby chociaż minimalnie przejść z rozmową na inne tory. Szukałem w jej zachowaniu czegoś, co bym mógł wykorzystać, na czym mógłbym się oprzeć, ale nic takiego nie znajdowałem. W końcu postanowiłem coś. Wstałem i podszedłem do niej.
- No to nie będę ci dalej przeszkadzać w takim razie. - Powiedziałem kładąc jedną rękę na jej ramieniu i zbliżając moją głowę. Jednym, dość szybkim ruchem zbliżyłem się jeszcze bliżej i pocałowałem ją w policzek. Umyślnie postarałem się, aby był to bardziej znaczący całus, przedłużając go nieco i oddalając się już nieco wolniej. W tym momencie Magda lekko się odwróciła, a na mojej twarzy zagościł uśmiech.
- Miłej nauki życzę - szepnąłem jej do ucha - ja wracam do siebie.
Spojrzałem jeszcze w jej oczy z bliska. Nasz wzrok spotkał się i zastygliśmy na kilka sekund w bezruchu. Miałem chwilę zawahania, ale wiedziałem, że na tym poprzestać nie mogę. Tym razem nieco żwawiej przysunąłem się do niej i pocałowałem ją w usta. Szybko zorientowałem się, że to był strzał w dziesiątkę. Magda oddała się chwili i zaczęliśmy się całować tak namiętnie jak wczoraj. Nasze języki szybko znalazły drogę do siebie i próbowały się oplatać niczym węże w ciemnej jaskini. Przez dobrych paręnaście sekund nasze usta były do siebie przylepione i widać było jak oboje czerpaliśmy z tego wielką przyjemność. Nasze oczy były zamknięte, a z czasem było słychać lekkie pomrukiwanie. Moją lewą ręką zacząłem dotykać jej głowy i policzka, którego ostatecznie zacząłem delikatnie głaskać. Kiedy minęła tak już dobra chwila... Minuta, może dwie... Przerwałem nasz kontakt. Podniosłem się, cofnąłem o krok, życzyłem miłego wieczoru i odszedłem do swojego pokoju.

Teraz trochę sam nie wiem, dlaczego tak postąpiłem. Przerwałem coś, co mogło zmierzać w dużo ciekawszym kierunku. Fakt, Magda miała dzisiaj na sobie jeansowe spodnie, czyli coś co w moim przypadku sprzyjało powściągliwości, ale i tak chwilę później trochę żałowałem swojego odejścia. Słusznie czy niesłusznie, tym razem rozum zwyciężył i dałem jej czas na odpoczynek. Pocieszałem się jednak tym, że dalszy pozytywny rozwój wypadków jest tylko kwestią czasu.


Następnego dnia już od samego rana zobaczyłem widok, do którego mógłbym wzdychać godzinami. W ten piękny, bo słoneczny, zimowy dzień, moja współlokatorka założyła żółty golf, czarną spódniczkę oraz czarne rajstopy, nieco grubsze niż zwykle. Wyglądała w tym bardzo elegancko, ale jednocześnie bardzo seksownie i kobieco. Mogłem podziwiać ten piękny obrazek ponownie, przez całą drogę na uczelnię, a potem znowu rozeszliśmy się do swoich wydziałów.

Po powrocie do mieszkania, zdarzyło się, że jedliśmy wspólnie obiad. W jego trakcie zaproponowałem, aby zrobiła sobie przerwę w nauce i obejrzała ze mną jakiś film. Znając ją, nie liczyłem na to, że się zgodzi, ale tu mnie zaskoczyła.
- A jaki film proponujesz? - zapytała z zaciekawieniem.
- Jeśli ja wybiorę, to będzie znowu jakieś science-fiction. Może jednak ty coś wybierz. - Powiedziałem z uśmiechem, po czym wziąłem ostatni kęs z talerza.
- No to może... jakiś horror... - Trudno mi było stwierdzić czy to było pytanie czy głośno myślała. - Znasz jakiś ciekawy? - dodała w końcu.
- Paranormale mamy już za sobą... no to może pora wziąć się za „Obecność”? - odparłem, po czym spojrzałem się na nią w oczekiwaniu na odpowiedź.
- O to to, to może być. Tego nie widziałam jeszcze - szybko oznajmiła Magda.
- No to sprzątamy i jedziem z koksem - powiedziałem i wziąłem się za zbieranie talerzy. - Pójdziemy do mnie. Mam już ten film z napisami - dodałem jeszcze na koniec.

Po uporaniu się z kuchennymi porządkami poszliśmy do mnie do pokoju. Moja towarzyszka zajęła wygodne miejsce na łóżku (oboje mieliśmy w swoich pokojach podobny układ mebli), a ja zabrałem się za ustawianie seansu. Po uruchomieniu filmu podszedłem do niej i usiadłem obok. Moje oczy jak zwykle nie mogły oderwać się od jej pięknych nóg, pokrytych czarną tkaniną. Mimo iż nadal próbowałem zachowywać trochę dyskrecji w patrzeniu, wątpię, aby nie dostrzegła mojego ciągłego zerkania w ich kierunku. Tym razem nie były tak połyskujące jak ostatnio i mniej było widać przez nie skórę, która chowała się pod grubszym materiałem. Mimo to, jej rajstopy działały na mnie równie mocno jak wtedy i widziałem jak ładnie podkreślają jej kobiece kształty i małe, delikatne stópki.

Siedziałem tak i myślałem tylko o jednym. Jakby tu dotknąć tych seksownych nóżek. Choć wiele wysiłku wkładałem, aby skupić się na ekranie monitora, większą część mojej koncentracji pochłaniała walka z moją wewnętrzną bojaźnią i pruderią. Gdyby nie wypadki z przedwczorajszej nocy i nasza pozytywnie zakończona dyskusja, pewnie walczyłbym tak cały film i być może przez następne tygodnie, czy nawet miesiące. Teraz jednak ogarnąłem się znacznie szybciej i gdy film się już dobrze zaczął, sięgnąłem ręką w kierunki jej lewego kolana. Natychmiast kiedy poczułem dotyk jej ciała i tkaniny, poczułem jak krew zaczyna mi pulsować, a moje ciało ogarnia fala przyjemnego ciepła. Przez pierwsze sekundy masowałem tylko to miejsce, które złapałem, trochę okrążając je na około. W momencie pierwszego kontaktu Magda odwróciła się do mnie i nasze spojrzenia znowu się spotkały. Nie widziałem jednak w jej oczach ani sprzeciwu, ani zaskoczenia. Za to miała miły uśmiech, trochę taki zalotny, a na pewno zachęcający do dalszej eksploracji jej kobiecych wdzięków. Po paru minutach takich subtelnych działań, podniosła swoją całą nogę i położyła na moich kolanach, lekko ukośnie. Sprawiło to, że była w tym momencie w lekkim rozkroku, a ja miałem lepszy dostęp do jej górnych partii ud. Moja reakcja była natychmiastowa. Do akcji dołączyła moja lewa ręka, która teraz zajmowała się jej łydką i kolanem. Prawa ręka zaś sięgała powoli coraz wyżej, głaskała i masowała obie nogi. Akcja filmu, jak to zwykle w horrorach tego typu bywa, rozwijała się bardzo powoli. Atmosfera nie zdążyła się jeszcze odpowiednio zagęścić, więc większą część uwagi skupiałem na tym co robią moje rączki, a nie co widzą moje oczy (które, swoją drogą, i tak bardzo często odwiedzały widok jaki miałem poniżej). Przez wiele minut moje postępy nie były zbyt dalekie. Nasycałem się chwilą, której tak mocno i tak długo pragnąłem. Dochodziłem rękami do linii ud i wracałem z powrotem. Głaskałem jej nogi na całej długości, czasem tylko zatrzymując się gdzieś na dłużej. Swoją uwagę poświęciłem też jej ślicznej stópce, którą masowałem od czasu do czasu lewą dłonią. Trwaliśmy w takiej pozycji przez większość filmu i tylko pod koniec zdecydowałem się na kilka śmielszych kroków. Parę razy moja ręka zawędrowała tam, gdzie nogi się łączą i pomasowałem ją lekko w kroczu. Walczyłem sam ze sobą, aby dłużej w tym miejscu się nie zatrzymywać. Czułem ciepło bijące z niej... a po dłuższym czasie przedostającą się na zewnątrz majteczek wilgoć. Do końca seansu zaznajomiłem się z jej nylonowymi nóżkami tak dobrze i intymnie, że szybko zapragnąłem pójść dalej. Niestety nie było mi to dane... Chociaż...

Po obejrzeniu filmu zrobiłem mały błąd taktyczny. Zamiast zająć się dalej Magdą wstałem na chwilkę i podszedłem zrobić coś na komputerze, kiedy ona w tym czasie uciekła mi do łazienki. Byłem tak nakręcony tym co się działo do tej pory, że zdecydowałem się zrealizować pewien śmiały plan, który chodził mi po głowie od dłuższego czasu. Zrobiłem szybko co miałem do zrobienia i poszedłem do jej pokoju na nią poczekać. Kiedy przyszła, zbliżyła się i pocałowała mnie w usta. Poddałem się temu pocałunkowi na chwilę, ale dość szybko przerwałem go i powiedziałem:
- Wybacz, że przerywam, ale musisz, zdaje się, wracać do nauki. - Wypowiedziałem te słowa, nie mogąc jednak powstrzymać szelmowskiego uśmiechu, pojawiającego się na mojej twarzy.
- Co...? Teraz do nauki? No... Masz w sumie rację. Pora do niej wracać. - Jej początkowe zaskoczenie szybko przerodziło się w ton, który sugerował, że próbuje mnie sprawdzić. Jej mina również zdawała się na to wskazywać, tak że aż na moment zaciekawiłem się, jakby potoczyła się dalej nasza słowna „gierka”, gdyby nie mój plan, którego wykonanie stawiałem nade wszystko.
- Myślę, że powrót do niej nie będzie taki zły, szczególnie jeśli połączymy przyjemne z pożytecznym. Pamiętasz naszą... intymną rozmowę z przedwczoraj? - zapytałem.
- Taak... - odpowiedziała przeciągając trochę, co zdradzało jednocześnie jej duże zaintrygowanie.
To co chciałem zaproponować wydawało mi się już takie oczywiste w tym momencie, jednak byłem gotów iść o zakład za każde pieniądze, że gdyby ją wypytać o domysły, na temat tego o co mi chodzi, to nigdy by na to nie wpadła.
- No to co powiesz na to, żeby przyjść na łóżko z notatkami, a ja w tym czasie zajmę strategiczną pozycję? - powiedziałem, wyjawiając swój plan.
Na twarzy Magdy pojawił się uśmiech. Od razu dało się poznać, że zrozumiała moje zamiary.
- No dobrze, ale wątpię, abym długo tak wytrzymała. Nie po tym co mi robiłeś przez ostatnią godzinę. - Odparła, dając mi do zrozumienia, że pewne emocje nie zdążyły jeszcze opaść.
Wzięła zatem notatki, które miała pod ręką, i podeszła do łóżka. Ułożyłem się wygodnie na plecach i obserwowałem jak kładzie notatki nad moją głową, a następnie sama wspina się nade mnie, zakrywając od razu moje pole widzenia obrazem, który już raz miałem okazję podziwiać. Różnice były niewielkie, ale dostrzegalne. Rajstopki na nogach więcej zakrywały, choć lekki odcień skóry nadal przez nie prześwitywał. Na wprost mnie, pod materiałem z nylonu, widziałem znowu czarne majteczki, jednak tym razem w innym kroju i z inną koronką. Długo jednak tym widokiem nie mogłem się rozkoszować, bo moja współlokatorka, szybkim, ale płynnym ruchem zniżyła się na moją twarz i usiadła na niej, trochę mnie przyciskając swoim ciężarem. Kiedy ja zatapiałem się w symfonii moich czterech najmocniej używanych zmysłów, ona w tym czasie podniosła swój zeszyt i zaczęła czytać. Po raz kolejny pomyślałem, że ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Czarny materiał jej spódniczki odcinał niemal całe światło. Mimo ciemności i ciasnoty, upajałem się jej intymną bliskością, spostrzegałem moje oddziaływanie na jej najczulsze miejsce, i chwilami czułem jak wierci się na mojej twarzy. Mijały tak minuty. Czasem słyszałem przewracanie kartek. Jej ruchy bioder, z początku ledwo wyczuwalne, stawały się przyciskać mnie coraz mocniej i głębiej. W pewnym momencie położyła to co trzymała i opierając się rękami o łóżko, zaczęła mnie już dość mocno ujeżdżać. Pocierała się o mnie głównie w kierunkach góra-dół, co jakiś czas robiąc zmianę na lewo-prawo. Kiedy uznałem, że zaraz może zechcieć przerwać to co robi, znowu złapałem ją rękami za biodra i docisnąłem jeszcze mocniej do mojej głowy. Czułem, że od tarcia i nacisku piecze mnie skóra i zapewne musiałem być mocno czerwony, ale w tak namiętnej chwili jak ta miałem to gdzieś. Myślałem tylko o tym co robimy, o tym gdzie jestem, o tym czego dotykam i kogo dotykam.

Jej westchnięcia i stękanie zdawały się przybierać na sile, kiedy nagle wsunęła swoje ręce pod spódniczkę i złapała za skraj rajstop. Rozpoznałem o co jej chodziło i szybko ją puściłem. Jednym sprawnym ruchem podniosła się lekko i zsunęła swoją bieliznę do poziomu kolan. Następnie usiadła z powrotem na mnie niemal całym ciężarem, próbując dalej zsuwać rajstopy z majteczkami, aż do samych kostek. Nie szło to zbyt gładko i spróbowałem jej pomóc łapiąc ją znowu za biodra i trochę odciążając. Jak już tylko jej nacisk na moje usta nieco zelżał, wziąłem się do roboty i zacząłem lizać. Nie bawiłem się tym razem za dużo i od razu zacząłem szukać jej delikatnego guziczka. Gdy tylko go wyczułem mój języczek zaczął od razu swoje tańce, przeplatane stanowczym, jednostajnym i hipnotycznym ruchem. Efekty były szybko widoczne, a przede wszystkim słyszalne. Czułem jak jej soczki mieszają się z moją śliną i cała mieszanka zaczyna pokrywać moje usta, nos i policzki. Magda głośno jęczała i wiedziałem, że długo już nie wytrzyma. Gdy w pewnym momencie pomogła mi trochę, odsłaniając palcami swoje gniazdko i łechtaczkę, jeszcze bardziej zdecydowanymi ruchami dałem jej odczuć działanie mojego języka. Koniec był bliski, jeszcze tylko parę ruchów jej pupci, jeszcze tylko trochę większy docisk do mnie i... w końcu... stało się!

Krzyki było słychać przez niespełna minutę i gdy ostatecznie ustały, ja mogłem w końcu nabrać powietrza. Moja partnerka osunęła się do przodu i padła na brzuch, zostawiając mnie nadal między swoimi udami. Podniosłem się, przytuliłem do niej i pocałowałem ją w czoło. Kiedy obróciła się na bok, w moją stronę, zacząłem ręką jeździć po jej ciele. Dotknąłem jej policzka i sunąłem palcem po skórze jej szyi, dekoltu, piersiach, brzuchu. W następnym momencie, gdy wróciłem do masowania jej piersi, ocknęła się trochę i sięgnęła ręką w kierunku moich spodni. Wsunęła ją pomiędzy je, a moje ciało i wyszukała mojego budzącego się do życia przyjaciela. Pobawiła się nim trochę w ten sposób, ale po paru chwilach straciła cierpliwość i zaczęła mnie rozbierać. Spodnie i bokserki szybko wylądowały przy moich stopach, a Magda zabrała się za poważną zabawę. Wzięła mojego członka w ręce i zaczęła masować. Na krótko po tym do akcji dołączyły jej cudowne usta, które z początku wydawały się nie pomieścić mnie całego. Widziałem jak parę razy, próbowała zrobić głębokie gardło, ale było jej bardzo trudno powstrzymać wiadomy odruch swojego organizmu. Przy niektórych próbach jej wargi prawie dotykały mojego podbrzusza. Delektowałem się tymi chwilami, czułem jak mój penis stoi maksymalnie wyprostowany. Sprawczyni mojej rozkoszy wiedziała dokładnie co robić i już po chwili czułem jak zbliża się koniec. Próbowałem jakoś myślami przedłużać moją przyjemność, ale byłem w tej walce bez szans. Ostatecznie i tak poczułem nieubłaganie nadchodzący punkt bez odwrotu, po którym doszedłem, głośno jęcząc i wzdychając, a mój głos rozległ się w całym pokoju. Magda złapała prawie cały gęsty ładunek w usta, a po wszystkim usłyszałem tylko krótkie, ciche przełknięcie. Błogie uczucie spełnienia towarzyszyło nam jeszcze parę minut, po których pozbieraliśmy się z łóżka i ubraliśmy z powrotem.

Kiedy doprowadziliśmy się już do całkowitego porządku, moja współlokatorka zabrała się za dalszą naukę, a ja wróciłem do siebie i również zająłem się książkami. Wieczorem tylko, podczas gdy leżałem w łóżku, wykiełkowała we mnie pewna myśl. Wiedziałem, że jeszcze parę dni i Magda pojedzie do rodziny na dwa tygodnie. Tyle czasu bez niej wydawało się być bardzo smutną perspektywą. Chciałem zatem, zanim dojdzie do rozłąki, doświadczyć z nią nieco więcej intymnych chwil.

Moje próby (w następnych dniach) spotykały się często z aprobatą, a czasem nawet prowadziły do czegoś więcej, niż niegrzecznej zabawy. Częściej teraz towarzyszyłem jej w nauce, będąc pod nią i jej krótkimi sukienkami, przyciśnięty przez krocze zakryte subtelnym materiałem różnorakich rajstop. Z raz czy dwa miała na sobie również spodnie - jeansy, ale nie przeszkadzało to nam w wykonywaniu tego, co stawało się powoli stałym fragmentem dnia - siadaniem na mojej twarzy. Pozycja ta jednak, nie była jedynym sposobem na urozmaicenie nauki. Potrafiłem sam lub na wezwanie wejść pod biurko i stamtąd zwiedzać zakamarki jej stref intymnych. Lubiłem wtedy dozować przyjemność, zaczynając od stópek i łydek, całować, masować i głaskać, pnąc się coraz wyżej i wyżej, by na końcu dojść do cudnie skrywanego skarbu. Następnie dochodziłem do stanu, kiedy jej uda lądowały na moich barkach, a ja miałem twarz, usta, nos lekko wciśnięte w klin jej rajstop i kolorowe figi, które chowały się pod nimi. Lubiłem być w tej pozycji już dla samego bycia tam, ale dodatkowo całowałem ją przez materiał, pieściłem języczkiem i ocierałem się jak tylko mogłem. Magda z początku długo nie wytrzymywała takich sesji, i albo musiałem przestawać żeby dać jej ochłonąć, aby mogła dalej spokojnie się uczyć, albo przechodziliśmy do poważniejszych spraw. Z czasem jednak uodparniała się trochę na moje zabiegi i z zaledwie kilku minut zabawy przeszliśmy do dobrych kilkunastu.

Te dni były najmilszymi chwilami mojego życia. Często wspominam je z sentymentem, jako coś wspaniałego, żywego i namiętnego. Konsekwencje tych wydarzeń i nasze dalsze losy były również bardzo ciekawe i ważne, ale to początek tego wszystkiego był tym co zapadło w pamięć najmocniej.

Moja współlokatorka zdała egzaminy śpiewająco i zgodnie z planem wyjechała. Ostatniego dnia odprowadziłem ją na dworzec PKP. Przed odjazdem czule pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem oraz miłymi słowami, po których wiedziałem, że ta historia nie ma jeszcze zakończenia.

 

Czy możesz skomentować to opowiadanie :)

Nieznajomydnia 2016-10-09 19:51:34.

Pisz kolejną część

Mikhaildnia 2016-11-03 22:11:55.

Idealne.

anonimdnia 2017-01-26 15:54:19.

Pisz kolejne bo nie wytrzymam

Prosimy o nie dodawanie w komentarzach danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Współlokatorka, fetysz i facesitting (rozdział 3)"

(pole wymagane)

Dodał/a: Mateusz (fsman) w dniu 30-09-2016 - czytano 5250 razy.
Słowa kluczowe: siadanie na twarzy fetysz rajstopy spódniczki pieszczoty
Kategoria: